Łączna liczba wyświetleń

sobota, 13 stycznia 2024

Zabił ,żeby urządzić wesele..../1972 r./


 3 kwietnia 1972 roku w restauracji ,,Ratuszowa'' w Skierniewicach odbyło się przyjęcie weselne ,którego koszty pokrył pan młody przystojny brunet lat 26 z Dzierzgówka pow. Łowicz.

Tego samego dnia kilka godzin wcześniej odbył się pogrzeb Pani Jadwigi ,urzędniczki UPT poczty z Bełchowa .


Parafia rzymskokatolicka św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Makowie (cmentarz)

...Postanowił zdobyć pieniądze za wszelką cenę .Przez kilka dni obserwował ruch na poczcie w Bełchowie ,ocenił wysokość wpłacanych tu sum .Wreszcie zdecydował ,że nadeszła odpowiednia chwila...

Urząd pocztowy w Bełchowie 

Zawadzki mechanik samochodowy z zawodu ,od 1970 roku nigdzie nie pracował .W domu twierdził że pracuje ,że pełni ważną funkcję ,która zmusza go do częstych wyjazdów do Warszawy .Lubił towarzystwo kobiet ,które często sprowadzał do rodzinnego domu nie reagując na protesty domowników .Wreszcie poznał swą przyszłą żonę i wobec niej także grał rolę zajętego uczciwą pracą .Nie miał jednak grosza przy duszy i gdy zbliżał sie termin ślubu ,Zawadziki postanowił zdobyć pieniądze za wszelką cenę .

Przez kilka dni obserwował ruch na poczcie w Bełchowie ,ocenił wysokość wpłacanych tu sum .Wreszcie zdecydował ,że nadeszła odpowiednia chwila...30 marca1972 r między godziną 15:30 a 16 ...  z domu wziął młotek ,na poczcie poczekał aż wyjdą ostatni klienci prosząc o podanie książki telefonicznej ,aby mieć pretekst do oczekiwania .W końcu wskoczył na ladę i z góry uderzył Panią Jadwigę w głowę ....dobił swą ofiarę ,wiedząc ,iż jeśli przeżyje na pewno go rozpozna ...

Z poczty wziął ok 15 tys. zł ,pokrył koszty ,wydatki związane ze ślubem twierdząc wobec rodziny i narzeczonej ,że podjął pieniądze z książeczki PKO ,choć takiej w ogóle nie posiadał .Po dokonaniu zbrodni ,jak przystało na kawalera w Skierniewicach ,kupił sobie modne ubranie ...płaszcz ,obuwie ...

ze zbiorów p. J. Ruciński  


Jedną z ostatnich osób ,klientów poczty ,która  widziała Panią Jadwigę żywą ,była mieszkanka Stachlewa Pani Markowicz ,która tego dnia wpłacała pieniądze na książeczkę oszczędnościową .Jej zeznania w dużej mierze przyczyniły się do zatrzymania mordercy .Na wizji lokalnej ,rozpoznała Zawadzkiego że był na poczcie,, czytał książkę '' ...w swych zeznaniach zaznaczyła że banknoty ,które wpłacała były numerowane przez jej męża i są zapisane przez niego w zeszycie  .Tymi właśnie banknotami Zawadzki zapłacił za swoje wesele w lokalu w ratuszowej .



Rok 1944 ,Pani Jadwiga za ladą w sklepie spółdzielczym w Stachlewie .






wtorek, 9 stycznia 2024

MORDERSTWO W DWORKU-Skierniewice 1938 r.


 ...W mieszkaniu panował straszny nieład ,wszystkie szafy były pootwierane ,kredens ,szuflady biurek porozbijane. Na podłodze leżały potłuczone naczynia ,porozrzucane drobne przedmioty, bielizna odzież w sypialni wśród bielizny leżała zakrwawiona siekiera . Na ścianach i meblach mieszkania widoczne były wyraźne liczne ślady krwi....

8 marca 1935 Prezydent RP Ignacy Mościcki mianował gen.Stanisława Kozickiego dowódcą 26 Dywizji Piechoty w Skierniewicach .Generał wraz z żoną Heleną z domu Michoń i córką Alicją, nazywaną zdrobniale ,,Lilii'', zamieszkał na parterze willi p. Mazarakowej przy ulicy Piłsudskiego 14.


Tam też, 4 marca 1938 r., jego żona Helena, córka Alicja „Lilii”, opiekunka Zofia Piotrowska i pokojówka Józefa Olczakówna zostały zamordowane przez ordynansa generała – Bronisława Janowskiego.

W styczniu 1938 w Zakopanem generał Kozicki uległ wypadkowi na nartach i przez sześć tygodni przebywał na leczeniu szpitalnym w Warszawie. W sobotę 6 marca 1938 wrócił do Skierniewic, lecz nie mógł dostać się do mieszkania.

Dzień wcześniej ....w piątek rano, Janowski nie zdradzając żadnego zdenerwowania zwrócił się do służącej p. Tchórzewskiej sąsiadki Państwa Kozickich piętro wyżej ,prosząc ją o pożyczenie pięciu złotych. Następnie oświadczył dozorcy Franciszkowi Zielińskiemu , że wyjeżdża na dwutygodniowy urlop, mówił również o tym, że otrzymał 50 zł od generałowej oraz ubranie dla żony, twierdził równocześnie, że p. Kozicka wyjechała do Warszawy opiekować się chorym mężem.

Jak zwykle piątek ok. godz. 10 rano listonosz wrzucił korespondencję do skrzynki przy drzwiach mieszkania, które znajduje się na parterze jednopiętrowego murowanego domku W tym dniu nikt jednak nie wyszedł na ganek, aby odebrać listy. Po podwórzu wałęsały się psy.


Kiedy w sobotę przyjechał gen. Kozicki, który od 28 lutego przebywał w szpitalu na kuracji nie mógł dostać się do domu .Wobec zaistniałej sytuacji udał się do swojego biura w koszarach wojskowych, gdzie poprosił jednego z oficerów aby udał się z nim do domu ,jednocześnie wezwał trzech żołnierzy , którym nakazał wyważenie drzwi .


W przedsionku do kuchni leżała martwa 42-letnia generałowa , miała zmasakrowaną ostrym narzędziem twarz. Generał stracił przytomność. Nieprzytomnego przeniósł do gabinetu kpt. Dratwa. Natychmiast powiadomił policję i żandarmerię.

Śledztwo spoczęło w rękach naczelnika urzędu śledczego podinspektora Ohmaja oraz prokuratora sądu wojskowego kpt. Szczepańskiego i podprokuratora sądu okręgowego z Łodzi kpt. Szyliga

W mieszkaniu panował straszny nieład ,wszystkie szafy były pootwierane ,kredens ,szuflady biurek porozbijane. Na podłodze leżały potłuczone naczynia ,porozrzucane drobne przedmioty, bielizna odzież w sypialni wśród bielizny leżała zakrwawiona siekiera . Na ścianach i meblach mieszkania widoczne były wyraźne liczne ślady krwi.

Według orzeczenia lekarza badającego zwłoki zamordowanych, morderstwa czterech osób dokonano w piątek w godzinach rannych w krótkim odstępie czasu. A podstawie oględzin odtworzono przebieg zbrodni. Ordynans sypiał w kuchni .Nad ranem ,kiedy wszyscy spali ,dostał się do małego pokoju ,gdzie spała służąca Olczykówna .Uzbrojony w siekierę zadał cios służącej .Prawdopodobnie cios nie był śmiertelny .Służąca zdołała jeszcze schronić się w spiżarni wołając pomocy nie uchroniło to jej przed kolejnymi ciosami. Wołanie służącej widocznie obudziły generałową .Opuściła Ona swoje łóżko ,na którym nie znać śladów walki i zdołała przebiec około 10 metrów ,dzielących ją od przedpokoju. Tam rozegrała się dramatyczna walka .Oprawca zadał jeden śmiertelny cios w głowę .Generałowa biegnąc na pomoc służącej owinęła się w kołdrę ,którą znaleziono obok zwłok ,w ręku zaś trzymała ciężkie lusterko w metalowej oprawie .Krzyki mordowanych kobiet obudziły również 18 letnią Zofię Piotrowską, która wyskoczyła z łóżka i uciekła do ostatniego pokoju .Tam dopadł ją ordynans zadając jedenaście uderzań siekierą . W łóżeczku w pokoju dziennym leżała zamordowana 5-letnia córka Alicja ,,Lilii.'' Jak ustalono dziecko otrzymało ciosy ostrym narzędziem i obuchem siekiery.
Ordynans pozamykał okiennice i z walizką w ręku poszedł na dworzec, wsiadł do pociągu ,który o godz.10:22 rano odjeżdżał do Warszawy.


Istniało kilka hipotez powodu mordu na rodzinie generała. Jedna z nich to zaraźliwa choroba płuc ordynansa, przez którą miał stracić posadę i zostać odesłany do jednostki. Następna to nieodwzajemniona miłość generałowej ,ostatnia to chęć zysku. 
W Skierniewicach mówiono, że cieszył się dużym zaufaniem generała Kozickiego, jednak jego życie prywatne gorszyło mieszkańców. Janowski miał w Łodzi żonę, w Skierniewicach zaś kochankę, Władysławę Kwiatkowską. 
Naoczny świadek odkrycia potwornej zbrodni dozorca pytany o Janowskiego i Kwiatkowską:
,,27 letniego Bronisława Janowskiego nazywali , zwyczajnie „ofermą" „Chuchro takie , ważył zaledwie 54 kilo" „Do nikogo się nie odzywał...nawet ordynans wstydziłby się chodzić z taką... Przychodziła do niego często przed sztachetki ogrodu z dzieckiem na ręku, mieszkała przy ul. Ogrodowej w domu Wierzbickiej, zakończył swoje opowiadanie dozorca.''

Za Bronisławem Janowskim ,wysłano listy gończe.



Policja idąc w ślad za Janowskim ustaliła, że udał się z Mińska Mazowieckiego do Cegłowa, położonego w odległości 10 km. Morderca wraz z kobietą wszedł do domu Smatrowej, gdzie zamieszkuje niejaka Kwiatkowska, macocha Władysławy Kwiatkowskiej.
Kiedy około godz. 19 przybyła do Cegłowa policja zaobserwowanych przez policjanta osób już nie było w domu Smatrowej. Od Kwiatkowskiej policja dowiedziała się, że zbiegowie udali się do jej pasierba. Towarzyszka mordercy prowadziła za rękę swoją 3-letnią córkę, Danutę.
Policja wszczęła natychmiast pościg. Po dłuższych poszukiwaniach policjanci dowiedzieli się około północy, że w domu 12-morgowego gospodarza Sadowskiego na skraju wsi Huta Kuflewska znajdują się poszukiwani zbiegowie.
Ustalono równocześnie, że Janowscy przybyli do Mińska Mazowieckiego w piątek około godz. 15.
W piątek i sobotę Janowscy przebywali w Mińsku Mazowieckim u krewnych zamieszkałych przy ul. Zgoda nr 11. W sobotę rano udali się do Cegłowa, gdzie spędzili resztę dnia oraz niedzielę. W poniedziałek powrócili znów do krewnych w Mińsku Mazowieckim, gdzie właśnie w godzinach popołudniowych zostali zauważeni przez policjanta.
Wygląd ich odpowiadał rysopisowi podanemu w listach gończych, rozesłanych za zbiegłymi przez policję.
Janowscy opuścili Cegłów o zmroku, kierując się do ojca chrzestnego ich dziecka, Władysława Sadowskiego, zam. u swojego ojca rolnika w Hucie Kuflewskiej, oddalonej o 4 km od Cegłowa. Janowscy zostali tam na noc. Przybyli, ułożyli się do snu na słomie, rozesłanej przy kominie.
O północy przybyła policja wraz z miejscowym sołtysem oraz jednym z krewnych Janowskich. Gdy policjanci zastukali do okna, gospodarz Sadowski zapytał, kto tak późno do nich przychodzi. Gdy syn sołtysa towarzyszący policji odpowiedział mu, że przyszedł w pilnej sprawie do syna jego Władysława, Janowski, który przebudził się i słyszał rozmowę zorientował się błyskawicznie, że mogą to być policjanci, nie pozwolił więc Sadowskiemu otworzyć drzwi. Morderca zerwał się z postania, podbiegł do drzwi i przez okienko nad drzwiami, w którym wybita jest szyba, wystrzelił. Na strzał Janowskiego policjanci odpowiedzieli również strzałami.
Wówczas morderca widząc, że jest osaczony, wbiegł po drabinie na strych chałupy. Policjanci otoczyli dom, nie pozwalając nikomu zeń wychodzić, aż do rana. Tymczasem przybył na miejsce komendant powiatowy, podkomisarz Perkowski, który przypuszczając że morderca stawi opór i nie chcąc dopuszczać do rozlewu krwi, zażądał z Warszawy przysłania przeszkolonych policjantów .Jednocześnie wyjechał na miejsce z Warszawy naczelnik Wojewódzkiego Urzędu śledczego podinspektor Chmaj.
Przed przybyciem policji zaopatrzonej w hełmy i tarcze o godz. 7rozległ się strzał na strychu chałupy. Janowski chciał w ten sposób, symulując samobójstwo, wciągnąć policjantów w zasadzkę. Policjanci odczekali jednak przez dłuższy czas. Janowski widząc, że fortel mu się nie udał w kilka minut później odebrał sobie życie wystrzałem z rewolweru w prawą skroń. Janowski zmarł w drodze do szpitala w Mińsku Mazowieckim.


Ofiary zamordowane przez Bronisława Janowskiego po mszy pogrzebowej w Kościele Garnizonowym miały uroczysty wspólny pogrzeb w Skierniewicach na cmentarzu św. Józefa. przy udziale tłumnie zebranych mieszkańców miasta.

Trumny ofiar zbrodni na katafalkach w skierniewickim kościele garnizonowym.

Generał bryg. Józef Stanisław Kozicki za trumną żony i córki podczas pogrzebu. Obok stoi gen. Wiktor Thommee (z lewej).1938/03/07


/trumna ze zwłokami ,Józefy Olczakówny ,została oddana rodzinie, została pochowana w rodzinnej miejscowości./


cmentarz parafialny w Łyszkowicach  
 
fot: dzięki uprzejmości : 

,,Historia Łyszkowice ''

https://www.facebook.com/historialyszkowice

Po tragedii, załamany generał Stanisław Kozicki wyjechał do Warszawy. W marcu tego samego roku Stanisław Kozicki został wyznaczony na stanowisko dowódcy Broni Pancernych Ministerstwa Spraw Wojskowych .

Po wybuchu II wojny światowej znalazł się w Rumunii, gdzie był internowany do 1941 roku, a następnie przebywał w obozach jenieckich w Niemczech: VI E w Dorsten i VI B Dössel. Po uwolnieniu osiedlił się w Anglii i tam zmarł na niewydolność serca w 1948 r.

Został pochowany na cmentarzu w Leominster niedaleko Birmingham ,gdzie znajdują się groby polskich żołnierzy, którzy zmarli w szpitalu w Baron Cross w latach 1947-48.



https://skierniewice.naszemiasto.pl/przyjaciele-z-leominster-w-anglii-odnowili-grob-gen/ar/c1-5121183


https://crispa.uw.edu.pl/object/files/118604/display/Default


https://bcul.lib.uni.lodz.pl/.../5399/edition/4277/content? 




niedziela, 7 stycznia 2024

Kriegsschauplatz - Lowitsch /1915 r./,,Na cześć poległych ten monument jest postawiony''


 W  kronice ,pamiętniku ,  Władysława Tarczyńskiego prowadzonej po wybuchu pierwszej wojny światowej ,pod datą  25 kwietnia 1915 roku  (niedziela) czytamy: 

[...] Dzisiaj znaczną przestrzeń na środku Starego Rynku ogrodzili deskami, bruk wyłamali i zaczęli kopać wielki dół, jakby na jakiś fundament. Podobno mają wznieść pomnik na cześć naczelnego wodza Hindenburga [...] 👇


[...]Na Bratkowicach, na gruncie byłej szkółki topól, przy ulicy postawili z kamieni polnych monument w kształcie głowy cukru, wysoki na 6 łokci, fugi wycementowane, w ogóle trwale. Na monumencie umieścili imitację Orderu Krzyża Żelaznego, 10 razy powiększoną. Na podstawie z ziemi kamykami wytkali napis: Durchhalten (wytrwałością lub wytrwamy). Monument obsadzili gęsto świerkami, z frontu różami, wykradzionymi z ogrodów. Nadto obwiedli barierą z gałęzi brzozowych. Na tym placu przez zimę stał tabor i 30 piekarni ruchomych. Z całej tej ilości, skierowanej pod Tomaszów, powróciło tylko 6 wozów taborowych po rozbiciu i zabraniu przez Rosjan. Na cześć tych poległych ten monument jest postawiony[...]



[...]Przed pocztą, na podwyższonym nasypie, urządzili klomb piękny i gustowny, na nim monumencik, jeszcze bez napisu i ławki. To wszystko jest ułożone z płyt kamiennych z sąsiedniego zakładu kamieniarskiego Bronisława Łagowskiego[...]

Bronisław Łagowski, właściciel zakładu kamieniarskiego przy ul. Wjazdowej (dziś ul. 3 Maja), buchalter Kasy Okręgowej i dyrektor Handlowo-Przemysłowego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu w Łowiczu; kasjer Komitetu Obywatelskiego w Łowiczu w 1914 r.



Kiedyś ktoś powiedział że I wojna światowa trochę różniła się od drugiej i jedną z różnic jest upamiętnienie ofiar wojny jednej i drugiej strony konfliktu. 

Leopold Wittelsbach ,książę bawarski dokonuje ,odsłonięcia monumentu pomnika ,a na nim dwie tablice ,od strony wschodniej :

,,Ku czci naszych bohaterów poległych na polach bitew w rejonie Łowicza z pełną wdzięczności pamięcią Niemiecka załoga z Łowicza 1914 -1915.''

od strony zachodniej :

,,Ku pamięci Rosjan poległych za swoją ojczyznę na polach bitew w rejonie Łowicza '' 



Uroczyste odsłonięcie pomnika ofiar wojny wg. projektu Ernd.Behr (Stary Rynek) , odbyło się  28 maja 1915 .Odsłonięcia monumentu dokonał Leopold Wittelsbach ,książę bawarski ,który trzy dni później wyda rozkaz o użyciu gazów bojowych .....31.05.1915 – pierwszy atak gazowy: Miedzy Majdanem Bolimowskim a Zakrzewem z 12 000 butli wypuszczono 240 ton chloru.

Uroczyste odsłonięcie pomnika z lotu ,,ptaka''
Kriegsschauplatz  - Lowitsch  /1915 r./(dzięki uprzejmości J. Ruciński )











,,Nie przetrwał wieków! ''

8-go listopada 1919r /sobota/ 

,,nieliczni widzowie byli świadkami wzruszającego widowiska, kiedy potworna kolumna wybudowana przez Niemców, śmiało podcięta z jednej strony ,a energicznie podważona i popchnięta z drugiej strony zwaliła się ze swojego fundamentu... - jeżeli ta niezdarna budowla miała być uczczeniem niemieckich i rosyjskich żołnierzy ,poległych z dala od swej ojczyzny ,to jaką należałoby wystawić kolumnę ,aby uczcić pamięć tych polskich żołnierzy poległych w obydwóch przeciwnych armiach ,którzy przemocą zostali zmuszeni do walczenia często brat przeciw bratu...'' 




31 maja 1915 roku o 2:30 w pałacu Radziwiłłów w Nieborowie dowódca 9 armii feldmarszałek Cesarstwa- Leopold Maksymilian książę Bawarii wydał rozkaz o u życiu na podległym mu froncie ,broni chemicznej .Książę Leopold ciekaw nieznanego mu wcześniej wykorzystania broni chemicznej po wydanym rozkazie pojechał obserwować atak.





Leopold von Wittelsbach, Książę Bawarii z chwilą wybuchu wojny zostaje powołany do służby czynnej i przez cały okres jej trwania związany był z frontem wschodnim. Jesienią 1914 roku zostaje nominalnym dowódcą niemieckiej 9 Armii, chociaż rzeczywiste dowództwo sprawował generał von Mackensen, która toczyła w październiku i listopadzie ciężkie walki w rejonie Łodzi. W kwietniu 1915 roku zostaje faktycznym dowódcą 9 Armii, która wiosną i latem toczy walki na ziemiach Kr. Polskiego, które doprowadziły do generalnego odwrotu wojsk rosyjskich. Dowodząc 9 Armią 5 sierpnia 1915 roku zajmuje Warszawę, a 20 sierpnia część jego wojsk po krótkim oblężeniu zdobywa twierdzę Modlin.


Leopold Bawarski i Gizela Habsburg z dziećmi. Joseph Albert - Austriacka Biblioteka Narodowa

Łowicz będąc węzłem komunikacyjnym staje się podstawowym punktem etapowym dla wojsk niemieckich .17 grudnia 1914 r.do miasta wkraczają Niemcy ,wiele budynków w mieście zamienia się w magazyny ,stajnie, składnicę materiałów wojennych ,żywności, furażu dla koni ,od czasu do czasu miasto zamienia się w wielki szpital. Od grudnia 1914 r. do lipca 1915 -front na 8 miesięcy stabilizuje się na linii dolnej Bzury i Rawki .


7 lipca 1915 r. ,mieszkańcy Łowicza po raz pierwszy zetknęli się z bliska z ofiarami wojny chemicznej (gazowej)



Następny pomnik, monument ,stanie na łowickim bruku - 9 maja 1946 r. 

Dwa orły “zbratane” sierpem i młotem .

Z okazji pierwszej rocznicy zakończenia II wojny światowej na Rynku Tadeusza Kościuszki w Łowiczu ,stanął pomnik ,,wdzięczności'' Armii Czerwonej. Stał się elementem komunistycznego sacrum, jednym z rytuałów legitymizacji systemu. Stanowiący przez 45 lat symbol zależności, którą kazano nazywać przyjaźnią ,wobec Armii Czerwonej. Według dyktatu władz przyjaźń ....miała być szczera, bezwarunkowa i całkowita. Na spotkaniach z ludnością tłumaczono ją jako samorzutny wyraz wdzięczności polskiej ludności wobec Armii Czerwonej za „przyniesioną wolność”.




„Nie wybiła godzina wybawienia z otchłani nieszczęść…”. 

Kronika dziejów Łowicza Władysława Tarczyńskiego

https://archiwa.gov.pl/produkt/nie-wybila-godzina-wybawienia-z-otchlani-nieszczesc-kronika-dziejow-lowicza-wladyslawa-tarczynskiego/


 


piątek, 5 stycznia 2024

V Kongres Organizacji Urzędowych Propagandy Turystycznej.(Łowicz -15 września 1929 r. )

 


W dniu 15 września o godzinie 12:30 w południe zawitała do miasta Łowicza wycieczka międzynarodowego biura turystycznego, która przybyła  dwoma autokarami ,,Poltura'' w skład której wchodzili przedstawiciele państw :

Ameryki Środkowej ,Austrii ,Belgi ,Czechosłowacji ,Dani ,Egiptu,Estonii,Hiszpanii ,Holandii,Japonii,Jugosławii ,Norwegi,Rumuni,Szwajcarii ,Szwecji,Turcji,Węgier i Włoch.

Przed gmachem miejskiego magistratu powitał wycieczkę  w imieniu miasta w języku francuskim inż .Czarnowski dyrektor elektrowni miejskiej .

Po czym wycieczka udała się do miejscowej Kolegiaty. Po obejrzeniu której odbyło się przyjęcie w sali Radzieckiej Magistratu .



[...]Po zwiedzeniu miejscowej kolegiaty wołam dryndziarza-wsiadam i mówię- "bracie-wieź mnie na miejsce-gdzie dawniej, przed wiekami był wspaniały zamek prymasów" Panie! dąć tam niema nic kupa śmieci - mogiły po Niemcach w nieporządku i zarośla. 
To nic. - Wieź mnie. - Zajechałem. Faktycznie. Przygodny mój "cicerone" nie minął się z prawdą. Oprócz powyższego ujrzałem jeszcze pod jednym z pięciu postawionych przez Niemców krzyży-zwartą kupkę chłopców - grających swobodnie w karty[...] 


Zamek biskupów gnieźnieńskich -Łowicz 



ruiny zamku okres międzywojenny.

O godzinie 4:30 wycieczka udała się do Szkoły Rolniczej im.T.Kościuszki ,gdzie dyrektor szkoły p. Kuphal ,zaprosił przybyłych na przedstawienie ,,Wesela Łowickiego  ,,,odegranego przez wiejskie kółko amatorskie .


Brawurowa gra amatorów wprowadziła w tak dobry humor gości, iż postanowili swój pobyt uwiecznić wspólną fotografią.


Po czym wycieczka żegnana owacyjnie odjechała do Nieborowa rezydencji ks. Radziwiłła, gdzie była gościnnie podejmowana.



[...]Piszący te słowa miał możność konferowania z przedstawicielem Japonii,który wyrażał się nader pochlebnie o Polsce i zdradzał wielkie zainteresowanie się naszym krajem. Żałował iż nie mógł mieć  należytego przewodnika choćby pobieżnie ułożonego, opisującego daną połać ziemi w języku obcym[...]





Fotografie Henryka Poddębskiego (1890–1945)

https://bc.wbp.lodz.pl/.../21548/edition/20481/content?
https://polona.pl/.../czlonkowie-kongresu-na-drodze-do.../
https://www.wbc.poznan.pl/.../publication/edition/122339...



 Jan Czarnkowski - urodził się w Warszawie, 7 IV 1902 r., gdzie zdobył świadectwo dojrzałości. Rozpoczął następnie studia na wydziale elektrycznym Politechniki Warszawskiej (lata 1921-1924),a później w Instytucie Elektroniki w Tuluzie, gdzie uzyskał w 1926 r. dyplom inżyniera elektryka. Po zakończeniu edukacji rozpoczął pracę zawodową w okręgowej elektrowni warszawskiej, następnie w zakładach Brown Boveri. Od 1926 r. był też członkiem Stowarzyszenia Elektryków Polskich, organizował też Kongresy Techników Polskich. W 1929r. przeniósł się do Łowicza, a wiązało się to z objęciem przez niego posady dyrektora Elektrowni Miejskiej, od 1931 r. Elektrowni Okręgowej. W 1933 r. przeprowadził elektryfikację Kompiny jako pierwszej wsi w powiecie. W tym roku był też redaktorem „Życia Łowickiego”. W 1934 r. po odwołaniu Jana Michalskiego został mianowany komisarycznym burmistrzem Łowicza i pełnił tę funkcję przez kilka miesięcy. Po wyborze kolejnego burmistrza powrócił na stanowisko dyrektora elektrowni. Zainicjował, zorganizował i przez cały czas funkcjonowania (1934-1939) pełnił funkcję dyrektora Związku Elektryfikacyjnego Międzykomunalnego Województwa Warszawskiego z siedzibą w Łowiczu.
W czasie II wojny światowej prowadził biuro Techniczno-Handlowe w Warszawie.
Po zakończeniu działań wojennych został dyrektorem naczelnym Zjednoczenia
Energetycznego Okręgu Warszawskiego. W 1945 r. jego dyplom z Tuluzy nostryfikowała Politechnika Warszawska. Z jego inicjatywy powołano w 1947 r. przy Centralnym Zarządzie Energetyki Biuro Elektryfikacji Wsi, którego został pierwszym dyrektorem. Kolejne lata jego działalności związane były z pracą na rzecz Naczelnej Organizacji Technicznej. W czasie kadencji lat 1948-1952 był sekretarzem generalnym, następnie, do 1961 r. był redaktorem naczelnym „Przeglądu Technicznego”. W latach 1958-1979 był przewodniczącym Rady Prasy Technicznej, a od 1971 r. redagował czasopismo „Prasa Techniczna”, którego był założycielem (był to organ Rady Prasy Technicznej). W latach 1961-1970 był dyrektorem Wydawnictwa Czasopism Technicznych. Nie ograniczał się do organizacji i redagowania tych czasopism,
również publikował w nich, był autorem kilkuset artykułów. Zaangażowany też był
w uruchomienie wieczorowych szkół inżynierskich, powołanie Państwowych Wydawnictw Technicznych oraz Wydawnictw Czasopism Technicznych, biblioteki, księgarni technicznej czy budowy Domu Technika. Był też przewodniczącym Zespołu Problemowego ds. badań, studiów i wydawnictw Rady Prasy Technicznej. Zmarł w Warszawie 11 X 1981 r.

Szajka hien cmentarnych -Skierniewice 1937 rok

  Już od dłuższego czasu na cmentarzu w Skierniewicach nieuchwytna szajka złoczyńców — hien cmentarnych okradała groby, zabierając części me...