Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 31 marca 2026

Żywcem Spaleni ... PKP - Skierniewice 31 lipca 1944 r.


 

...Dojeżdżamy do Skierniewic .Każą nam wynosić zaduszonych .Z każdego wagonu .Niektórzy udają nieżywych. W tej ryzykownej grze przegrywają swoje życie..

Wojna to czas, w którym powszechnie przyjęte zasady nie zawsze mają rację bytu. W normalnych warunkach pewne sytuacje ,rzeczy, zdarzenia dziś nie mieszczą się w głowie? Tylko, że wówczas warunki były dalekie od normalnych. Zbrodnia w Skierniewicach jest jednym z wielu przykładów okrucieństwa niemieckiej okupacji w Polsce. Stanowi symbol martyrologii narodu polskiego, a zarazem przypomina o losie więźniów Pawiaka, którzy stawiali opór lub padli ofiarą terroru.

W 1944 roku, w obliczu zbliżającego się frontu wschodniego i ofensywy Armii Czerwonej, Niemcy rozpoczęli masową likwidację więzień oraz transport więźniów z okupowanych terenów w głąb Rzeszy. Pawiak, będący centralnym miejscem kaźni w Warszawie, był przepełniony więźniami, wśród których znajdowali się członkowie Armii Krajowej, inteligencja, a także zwykli cywile.

W lipcu 1944 roku, tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, Niemcy przyspieszyli ewakuację więźniów, organizując transporty w nieludzkich warunkach.

Ostatni transport więźniów wyruszył z Warszawy 30 lipca 1944 r. Po przeprowadzonej selekcji ,Niemcy załadowali do wagonów towarowych 1.800 więźniów Pawiaka ,największego więzienia politycznego w okupowanej Polsce z przeznaczeniem transportu do obozów w Gross Rosen i Ravensbruck. W wagonach kolejowych warunki były fatalne, panowała niemiłosierna duchota oraz ścisk. Tragiczne warunki, pozbawienie wody oraz nierzadko zły stan fizyczny transportowanych zebrały niemałe żniwo – wielu umarło. 31 lipca 1944 roku pociąg dotarł do Skierniewic. Tu zmuszono wycieńczonych więźniów do pracy. Ich zadaniem było przeniesienie ciał zmarłych do znajdującego się na bocznicy kolejowej pociągu. Wielu żywych upatrzyło w tej sytuacji ratunek. Udając martwych dostawali się do podstawionego wagonu licząc, że po zmroku uda im się uciec. Była to jednak próżna nadzieja.

relacje:

Antoniego Wojnarowicza, Leopolda Czerwińskiego ,Tadeusza Drecki -      nauczycieli z Kołbieli.

[  https://archiwumskierniewic.pl/items/6b1c43db-b13f-4aa6-b9e2-25bfe2c15c5au  ]

Dzień był upalny ,wagon omalże był hermetycznie zamknięty. Okna miał pozabijane . W wagonie było około 120 osób. Obecni w wagonie poczęli mdleć ,dusić się [...]Jak pierwszy zemdlał ,kładł się już na niego następny ,który tracił przytomność [...]Do 9 wieczorem umarło 44 ludzi[...]Do wagonu byli załadowani o 4 rano ,o 2 popołudniu umarł pierwszy. Pociąg ciągle stał na stacji Warszawa Zachodnia - 30 lipca 1944 r.

Po paru godzinach pociąg wolno rusza [...] zatrzymuje się na stacji Skierniewice 31 lipca 1944 r.[...]Niemcy po kolei otwierali wagony...nie żyjących nie żyjących, na zewnątrz...Raus..
Z każdego wagonu wyrzucają po kilku nieszczęśników ,każą wynosić zaduszonych, wszystkich wnoszą do jednego wagonu.
Na rozkaz Niemców ,maszynista Stefan Tarnowski przetoczył wagon z zaduszonymi na boczny tor koło tartaku.
[...] Pod nadzorem strażników przy wagonie kręcili się jeńcy radzieccy, zaczęli kopać dół,a jeden na dachu siekierą rąbał otwór, drugi pod wagonem układał drewno do podpalenia [...]
Po wykonaniu polecenia jeńcy odeszli od wagonu .Przez otwór wlano płyn łatwopalny i podpalono. W wagonie powstał okropny okropny krzyk.[...] Gdy obudowa wagonu została całkowicie spalona ,pozostał szkielet z żelaza ,a na nim czarna masa ludzka .Jeńcy [...]rwali bosakami i ściągali do przygotowanego dołu.[...]Gdy szczątki pomordowanych .....spoczęły we wspólnym dole jeńcy zasypali go i udeptali ziemię [...]



[ https://archiwumskierniewic.pl/collections/09891ce7-349b-461c-9a9c-2dfbe51f4322  ]

Ekshumacji szczątków 78 więźniów z Pawiaka ,dokonano 14 września 1945 r. Wydobyte zwęglone szczątki ,umieszczono w 17 trumnach i dwóch skrzyniach .Trumny i skrzynie załadowano na konne wozy i pod honorową eskortą żołnierzy przewieziono na skierniewicki cmentarz św. Józefa, gdzie spoczęli we wspólnej mogile. Na podstawie dokumentów ,które znaleziono przy spalonych udało się ustalić dane personalne 27 osób .Wśród nich mieszkańcy miejscowości Kołbiel ,położonej na południowy wschód od Otwocka .










Archiwum Cyfrowe Skierniewic

'' Spalenie wagonu z więźniami "Pawiaka" na stacji w Skierniewicach''

[ https://archiwumskierniewic.pl/collections/09891ce7-349b-461c-9a9c-2dfbe51f4322  ]






























PKP - Skierniewice 



poniedziałek, 2 marca 2026

Tajemnice cmentarza w Skierniewicach (1915- 1917 r)


 

Na gruncie koszar wojskowych imienia gen. Sowińskiego w Skierniewicach, podczas rozkopywania wałów dawnej strzelnicy, wykryto nieznane dotychczas i nigdzie nie zarejestrowane miejsce pochówku , rozstrzeliwanych bez sądu i wyroku obywateli polskich Na podstawie zeznań mieszkańców Skierniewic ustalono, że wały starej rosyjskiej  strzelnicy były miejscem kaźni za czasów okupacji niemieckiej. W miejscu tym przez 3 lata — 1915, 1916 i 1917 —niemal codziennie rozlegały się salwy z karabinów , wymierzone w piersi rzekomych „szpiegów".

Skierniewice 1926 /1927 r.

W czasie robót ziemnych, żołnierze plantujący wały dawnej strzelnicy, natknęli się na nieznane cmentarzysko .O fakcie znalezienia kości ludzkich żołnierze zameldowali dowódcy II baonu 18 p.p. mjr. Połeciowi, który ze swej strony zawiadomił o odkryciu dowódcę pułku i dowódcę dywizji pułk. Mackiewicza. Dla zbadania sprawy cmentarzyska wydelegowany został miejscowy oficer placu, kpt. Stefański. W miejscu, rozpoczętych przez żołnierzy robot plantacyjnych, znaleziono szkielety 4 osób.

Po otrzymaniu tych wieści kpt. Stefański zarządził sprawdzenie, czy wzdłuż całych wałów znajdują się szkielety. Gdziekolwiek włożono w ziemię kilof czy łopatę , tam rozlegał się szczęk kości. Szkielety leżą w ziemi poukładane równo, systematycznie — po niemiecku. Dalsze roboty zostały wstrzymane, aż do czasu zejścia na miejsce specjalnej komisji, złożonej z przedstawicieli policji, władz miejskich, rządowych i lekarzy.

W olbrzymiej większości byli to ludzie, którzy na wieść o pochodzie armii niemieckiej na Warszawę, zbiegli do stolicy, więc włościanie, obywatele ziemscy, ludność miast i miasteczek itd. Gdy rozpoczęło się oblężenie Warszawy i front stanął na rzece Rawce , ludność poczęła, wracać do swych siedzib . Kogokolwiek schwytano na mostku na Rawce , tego wleczono do aresztu wojskowego w koszarach i w ciągu 24 godzin rozstrzeliwano. Niemcy nie sądzili w Skierniewicach nikogo. Wszyscy obywatele rozstrzelani byli na zasadzie „rozporządzenia" komendanta miejscowego garnizonu. O rozstrzelaniach ludność miasta zawiadamiano hurtem w formie mniej więcej następującej:

''Na wałach koszarowych rozstrzelano X szpiegów, schwytanych na szpiegostwie".

Wielu aresztowanych rozstrzelano powiązanych sznurami, a niektórych „opornych" wleczono na wały i rozstrzeliwano w kajdanach, wymyślonych chyba przez średniowiecznych inkwizytorów. Jeden egzemplarz takich kajdan znaleziono na jednym ze szkieletów. Są to drążki, żelazne, połączone w środku zawiaskami . Obrączki na rękach zamykały się na specjalni zamki. Kajdany te wieszano skazańcowi na pasku i zawieszano na szyi . Rzemień był tak krótki , że dłonie skazaniec miał zawsze na wysokości ramion.


Mieszkańcy Skierniewic w zeznaniach swoich opowiadają wstrząsające momenty z tych pruskich egzekucji .Pewnego dnia rozstrzelano równocześnie 12 chłopów . Stały mieszkaniec Skierniewic, odbywający służbę w 18p.p Władysław Karwat, który za czasów okupacji niemieckiej był młodym chłopcem i pasał krowy w okolicy koszar, opowiada, że pewnego dnia przygnano z daleka 12 chłopów , powiązanych strasznie sznurami do siebie po trzech. Chłopi opowiadali, iż słysząc strzały armatnie w pobliżu swej wsi, zeszli się w jednej z chałup, aby naradzić się, czy należy uciekać ze wsi, czy pozostać przy dobytku. W czasie narad chałupa została otoczona, przez Niemców, którzy aresztowali wszystkich, jako ''szajkę bandycką''

Innego dnia przyprowadzono na wał młodą, rzewnie plączącą dziewczynę .Miała najwyżej 18 lat .Schwytano ją na mostku rawskim. Gdy miano jej założyć worek na głowę ,dziewczyna wyrwała się oprawcą , zaczęła uciekać ,wspinając się na wał ,krzycząc że jest nie winna ! Na wale dosięgły ją kule niemieckie. Innym razem przyprowadzono na wały strzelnicy jakiegoś dostatnio odzianego obywatela ziemskiego z żoną i młodą córką. Wszystkich troje związano razem. Nie wyrzekli ani jednego słowa. Po kilku salwach już nie żyli. Zakopano ich osobno, przykryto ich darniną, tak. że do dnia dzisiejszego nie wiadomo, gdzie leżą ich szczątki .Pod koniec walk o Warszawę został rozstrzelany obywatel skierniewicki, Wierzbicki, który był właścicielem omnibusu konnego, utrzymującego komunikację między Rawą a Skierniewicami. Zarzucono mu przewożenie szpiegów. Własnymi końmi odstawiono go na miejsce kaźni . Ponieważ odgrażał się, że ucieknie, wsadzono go worka ,a drugi worek zarzucono na głowę i rozstrzelano. Gdy w roku 1919 ,rodzina rozstrzelanego uzyskała zezwolenie na przeniesienie zwłok na cmentarz ,znaleziono go w tych samych workach , w których go rozstrzelano.

W tym samym czasie rozstrzelano15-letniego chłopca, praktykanta rolnego, Edmunda Góreckiego. Chłopiec ten, który wraz z właścicielem majątku, w którym pracował, uciekł do Warszawy, zatęsknił do domu i przekradł się do Skierniewic. Schwytał go patrol niemiecki wraz z dwiema dziewczynami lat 18 i 20 (nazwiska nie znane) w nocy na moście. Tejże nocy wszystkich troje rozstrzelano. Wkrótce o egzekucji tej doniesiono ludności plakatami na murach.

Napisano, iż rozstrzelano „agronoma", schwytanego na sporządzaniu planów umocnień polowych.

Brat rozstrzelanego, stolarz miejski w Skierniewicach, wykradł ciało brata nazajutrz po rozstrzelaniu i pochował potajemnie na miejscowym cmentarzu.

Oto drobna cząstka straszliwych losów , tajemnic, dramatów zwykłych ludzi , jakie kryje strzelnica zamieniona przez prusaków w miejsce kaźni i cmentarz nieszczęśników ,którym zarzucano szpiegostwo lub inne przestępstwa .Odkopany cmentarz, ofiar bestialstwa. pruskiego w Skierniewicach ,według obliczeń, może być miejscem spoczynku około 400 osób , rozstrzelanych przez Niemców .











sobota, 7 lutego 2026

"Jeszcze nie wszystko stracone". 1863-1864

   Na przełomie roku 1913-1914 kiedy przeprowadzano drogę publiczną od traktu bitego Łowicz - Łódź do stacji drogi żelaznej łowicko - kaliskiej ,przy kopaniu rowów znaleziono dwie zbite skrzynie z kościami ludzkimi.

Mieszkańcy Łowicza doskonale pamiętali kto tam spoczywa.

 



Mieszkańcy miasta Łowicza mieli  możność po raz pierwszy uczcić uroczyście pamięć bohaterów Powstania Styczniowego 1863 r. w 1917 roku  Grono ludzi dobrej woli podjęło tę myśl chwalebną i wkrótce wcieliło ją w czyn. Ponieważ w Łowiczu padło trzech powstańców, przeto postanowiono urządzić solenne nabożeństwo oraz na miejscu kaźni na Kostce postawić krzyż. Tak się i stało. W niedziele: 21 stycznia o godz. 9-ej rano tłumy wiernych ze wszystkich sfer społeczeństwa zapełniły kościół św. Ducha, gdzie nabożeństwo celebrował miejscowy proboszcz ks. kan: Niemira. Po skończonym nabożeństwie uformował się olbrzymi pochód. Na czele pochodu niesiono chorągiew, własność Muzeum Starożytności, sprawiony w czasach, tak zwanych wolnościowych 1905 r. Na chorągwi o barwach narodowych pod wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej widniał napis:

                 ''Na Jasnej Górze ukoronowana,

                  Królowo Polski! uproś Niebios Pana,

                  Niech da Ojczyźnie już trwałą swobodę,

                 A nam w wolności braterstwo i zgodę .''

Na drugiej stronie pod Białym Orłem czytamy:

               ''Orle Biały, sławo nasza,

                Jakżeż drogi zmartwychwstały!

               Wzlot Twój w górę nam ogłasza,

               Ze wolności dni nastały.''

                                         R. P. 1905

Za tym pięknym sztandarem postępował oddział legionów polskich w pełnym rynsztunku ze swoim dowódcą p. F. Dunajem na czele, za nim w długim szeregu młodzież szkolna obojga płci ze sztandarami, skauci w swoich uniformach, następnie prowadzący pochód ks. prefekt Cichocki, za którym ośmiu obywateli miasta, zmieniając się kolejno, niosło krzyż, który otaczały cechy ze swymi sztandarami, dalej postępowała Straż Ogniowa w połyskujących kaskach, a w końcu olbrzymia fala ludzi. Dzień był prześliczny. Dość duży mróz tamował oddech, a jednocześnie potoki złotego słońca zalewały otuloną w puchy śnieżne, ukołysaną do snu zimowego karmicielkę, szarą ziemię naszą. Z potężną pieśnią "Kto się;w opiekę" pochód postępował ku miejscu kaźni, aby na nim ku pamięci potomnych postawić krzyż, godło cierpienia, a zarazem i godło zwycięstwa światła nad ciemnością, wolności nad brutalną przemocą . Gdy pochód doszedł do oznaczonego miejsca, ustawiono krzyż, a następnie ks. Cichocki dopełnił ceremonii poświęcenia, po której wezwał obecnych do modlitwy za dusze tych wszystkich, którzy życie swe oddali za wolność i szczęście Ojczyzny. I zgięły się kolana obecnych i kornie pochyliły głowy, a usta szeptały:

"Im wieczne odpoczywanie, a nam Ojczyznę wolną racz dać, o Panie"!

Legioniści dali trzykrotnie salwę z karabinów, skauci odśpiewali "Rotę", po czym ks. Cichocki wygłosił następujące przemówienie:(całość w komentarzu ... )

... Ten Krzyż ...symbol męki ,ale i symbol ostatecznego zwycięstwa .Stawiamy ten święty Krzyż ,bo Polacy ,bo Polska żyła zawsze miłością Krzyża i sprawiedliwością Krzyża. Krzyż był jej najszczytniejszym sztandarem, na który przysięgała, pod którym broniła chrześcijaństwa i cywilizacji! l my więc również stójmy wiernie pod tym sztandarem, - to nasz obowiązek, to honor , to nasza przyszłość i nasze zbawiennie, Przez ten znak zwyciężymy!!! Więc zwróćmy nasz wzrok na ten święty znak zawołajmy :

                                Chryste ukrzyżowany!


                           My, co giniemy z niewoli i głodu,

                            Wznosimy do Ciebie błaganie:

                            Przez święte rany polskiego narodu,

                             Wybaw nas Panie!

Po tym przemówieniu zapanowała cisza i głębokie zamyślenie. Oczy wszystkich skierowały sięna ten święty Krzyż, którego wyciągnięte ramiona zdały się błagać Boga o błogosławieństwo dla tej zlanej łzami i krwią serdeczną ziemi naszej. Na mównicę wszedł naoczny świadek wypadków 1863 r., p. Władysław Tarczyński i w te odezwał się słowa:

Rodacy!

Szlachetne uczucie tu nas sprowadziło. I słusznie, bo po najdłuższym nawet czasie nie godzi się zapominać o tych, którzy we wszystkich wysiłkach i walkach o wolność Ojczyzny poświęcili swe życie. Wszystkim też uczestnikom powstania 1863 roku, tym: co na polach walki i na szafotach śmierć ponieśli, i tym zesłańcom, co w ciężkich robotach na Syberii w strasznych Cierpieniach pomarli, wdzięczność się należy, oni bowiem swym zbrojnym wystąpieniem, obudzili ducha narodowego, zdrętwiałego w ohydnym jarzmie niewoli moskiewskiej. Duch ten przez nich zbudzony, błyskawicznie przebiegł nie tylko całą Polskę i Litwę, ale wstrząsnął całą dawną Rzecząpospolitą aż do kresów - gdzie słupami żelaznymi granice oznaczył Bolesław Chrobry. Historia należycie to oceniła, rozwodzić się o tym nie będę; nadmieniam tylko, że ze czcią wspominam tamtą epokę, w której żyłem i współdziałałem. Nastrój wtedy był jednolity, czysto narodowy polski, nie było rozbieżności partyjnych ... Żałoba narodowa uwydatniała się w całym postępowaniu, z noszonymi na zewnątrz kirami, harmonizowała powagą i skupieniem ducha. Zapał do czynu był wielki, praca prowadziła się gruntowna, oparta na miłości Ojczyzny, nie na egoizmie. Ofiarność była szczodra, poświęcenie się bezgraniczne. A chociaż wówczas wolności nie wywalczyli, nie zmniejsza to ich zasługi, bo zbudzili z letargu ducha narodowego i dali bodziec do pracy gruntownej nad odrodzeniem. Bohaterowie owi ,mężni na polach walki, jako skazańcy stawali również odważnie przed słupami mordu i na szubienicznych szafotach. Do takich należeli właśnie i ci, których pamięć dzisiaj tu czcimy. Patrzyłem na to, jak Wincenty Bunszus, były żołnierz rosyjski, grenadier, zbiegły z pułku do partii powstańców, bronił się od zawiązania mu oczów i i przywiązania do słupa nad dołem grobowym tu na tej łące, gdzie został rozstrzelany. A Adolf Szoppe ,ekspedytor poczty we wsi Plecka Dąbrowa ,pow. Kutnowskiego , postawiony pod szubienicą na Nowym Rynku ,raźno wskoczył po schodkach na szafot ,serdecznie uściskał stojącego przy nim kapłana ,ucałował ,a następnie przycisnął do serca podany mu krzyż ,uśmiechem i ukłonem pożegnał tłumy otaczające szubienicę ,a wkrótce zawisnął na niej jako wołająca o pomstę do nieba ofiara za wolność Ojczyzny . Odbiegając od przedmiotu, muszę dodać, że szubienicę tę umyślnie postawili moskale na Nowym Rynku przed domem nr 31, którego właścicielka pani Antonina z Kazańskich Malinko , żona prawosławnego pułkownika emeryta, miała częste zatargi z żandarmami za to, iż usiłowała wychować dzieci po katolicku. Powieszonego przed jej oknami Szoppego umyślnie pozostawali przez parę godzin na szubienicy, aby choć przez ten barbarzyński czyn wywrzeć swą nienawiść.





/ /  Sceny rosyjskiej branki oraz stracenia na Nowym Rynku powstańca wziętego do niewoli w bitwie pod Bolimowem - zdjęcie z inscenizacji historycznej zorganizowanej w Łowiczu 19 stycznia 2013 r., fot. Sylwester Cichal z Parmy (ze zbiorów prywatnych)  //


Ale słuchajmy dalej: Karol Mejer, ciężko ranny, pokuty pikami kozackimi, jeniec z pola bitwy pod Bolimowem, umarł w szpitalu rosyjskim wojennym. Staraniem panien łowickich został okazale pochowany na cmentarzu Emaus, za co panny organizatorki pogrzebu: Służewska Franciszka, Seidler Maria, Kępczyńska Aniela , Kępczyńska Magdalena i Hiller Salomea, były ukarane aresztem. Tak oto, jak wspomniałem szli na miejsce kaźni, a spełnienia z siebie ofiary dla Ojczyzny, szli z podniesionym czołem, bo rozumieli, że każda kropla ich krwi, będzie nasieniem kwiatu wolności, a każde morderczo zgaszone życie wiernego syna matki - Ojczyzny, w przyszłości rozpali zarzewie do powstania legionów mścicieli. Męczennikom wolności wrogowie odmówili chrześcijańskiego pogrzebu, nawet ślady ich mogił pół sotni kozaków przez godzinę końmi tratowało, by nikt nie odnalazł ich szczątków, jednak pamięć o nich i o tych miejscach przechowywała się w sercach rodaków. Chociaż zagrzebano ich tu na pustych rozłogach , by nawet westchnienia pobożnego za nich nikt nie przesiał do Boga, ten Bóg sprawiedliwy, natchnął myśl  zbożną ludzi dobrej woli, że szczątki ich odnaleźli i przenieśli skrycie stąd na poświęconą ziemię, a na tym tu miejscu kaźni dziś stawiamy krzyż!

I uświęconą została ziemia, gdzie jednego krew się polała , gdzie drugiego  męczennika zwłoki bezczelnie sponiewierano. Od dzisiaj, każdy przechodzień z pokorą uchyli głowę, czcząc pamięć męczenników. O, spoczywajcie w pokoju bohaterowie wolności! Krew wasza nie nadaremnie została przelaną, jutrzenka swobody już świta! Niezadługo, a już na wolnej ziemi będziecie spoczywać. Dzisiaj dopiero mogliśmy uczcić Was tu na tym miejscu. I dzisiaj możemy tu, u stóp tego krzyża, z głębi serca zawołać:

O Panie my już tyle krzyżów na Golgotę ponieśliśmy ..

Zmiłuj się nad nami! Niechaj to będzie krzyż jeden z ostatnich !

Po tym przemówieniu odśpiewano "Boże coś Polskę", a następnie z sercem przepełnionym najgorętszymi uczuciami powracano grupami do miasta . Potoki złotego słońca czarownymi blaski odbijały się w śnieżnych, puszystych kryształkach. Było to śliczne, zimowe południe, budzące jakowąś moc, tęsknotę, nadzieję.

Powstanie styczniowe, po osiemnastomiesięcznych bojach, zostało zgniecione. Mimo beznadziejności i rozpaczliwej sytuacji, zerwali się do orężnej walki z caratem rosyjskim i w imię Niepodległości nieśli w ofierze swą krew, katorgę i życie.

,,dla nas żołnierzy wolnej Polski powstańcy 1863 roku są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski, walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich"

(Naczelny Wódz Józef Piłsudski )


[ Odsłonięcie pomnika-kapliczki Powstańców 1863 r. - Wincentego Bunszusa i Adolfa Szoppego - na Kostce w Łowiczu, 24 stycznia 1932 r.; przemawia Przewodniczący Komitetu Obchodu 70. Rocznicy Powstania Styczniowego, starosta łowicki Kazimierz Wiąckowski, fot. NN, Zbiór fotografii z Łowicza i powiatu łowickiego. ] 

W 1932 r. drewniany krzyż przy ulicy Powstańców 1863(dawna ul. Na Kostce) zastąpiono pomnikiem-kapliczką z żelaznym krzyżem, który stanął na wydzielonej części boiska sportowego 10 Pułku Piechoty. W czasie II wojny światowej pomnik został zniszczony przez Niemców.

W 100 rocznicę Powstania Styczniowego 1963 roku , pomnik został odbudowany.

Warto wspomnieć, że mosiężną tabliczkę,  ktoś ukradł. W tej chwili tekst wyryty jest w kamieniu.

Wydarzenia z Powstania Styczniowego




















Żywcem Spaleni ... PKP - Skierniewice 31 lipca 1944 r.

  ...Dojeżdżamy do Skierniewic .Każą nam wynosić zaduszonych .Z każdego wagonu .Niektórzy udają nieżywych. W tej ryzykownej grze przegrywają...