Na gruncie koszar wojskowych imienia gen. Sowińskiego w Skierniewicach, podczas rozkopywania wałów dawnej strzelnicy, wykryto nieznane dotychczas i nigdzie nie zarejestrowane miejsce pochówku , rozstrzeliwanych bez sądu i wyroku obywateli polskich Na podstawie zeznań mieszkańców Skierniewic ustalono, że wały starej rosyjskiej strzelnicy były miejscem kaźni za czasów okupacji niemieckiej. W miejscu tym przez 3 lata — 1915, 1916 i 1917 —niemal codziennie rozlegały się salwy z karabinów , wymierzone w piersi rzekomych „szpiegów".
Skierniewice 1926 /1927 r.
W czasie robót ziemnych, żołnierze plantujący wały dawnej strzelnicy, natknęli się na nieznane cmentarzysko .O fakcie znalezienia kości ludzkich żołnierze zameldowali dowódcy II baonu 18 p.p. mjr. Połeciowi, który ze swej strony zawiadomił o odkryciu dowódcę pułku i dowódcę dywizji pułk. Mackiewicza. Dla zbadania sprawy cmentarzyska wydelegowany został miejscowy oficer placu, kpt. Stefański. W miejscu, rozpoczętych przez żołnierzy robot plantacyjnych, znaleziono szkielety 4 osób.
Po otrzymaniu tych wieści kpt. Stefański zarządził sprawdzenie, czy wzdłuż całych wałów znajdują się szkielety. Gdziekolwiek włożono w ziemię kilof czy łopatę , tam rozlegał się szczęk kości. Szkielety leżą w ziemi poukładane równo, systematycznie — po niemiecku. Dalsze roboty zostały wstrzymane, aż do czasu zejścia na miejsce specjalnej komisji, złożonej z przedstawicieli policji, władz miejskich, rządowych i lekarzy.
W olbrzymiej większości byli to ludzie, którzy na wieść o pochodzie armii niemieckiej na Warszawę, zbiegli do stolicy, więc włościanie, obywatele ziemscy, ludność miast i miasteczek itd. Gdy rozpoczęło się oblężenie Warszawy i front stanął na rzece Rawce , ludność poczęła, wracać do swych siedzib . Kogokolwiek schwytano mostku na Rawce , tego wleczono do aresztu wojskowego w koszarach i w ciągu 24 godzin rozstrzeliwano. Niemcy nie sądzili w Skierniewicach nikogo. Wszyscy obywatele rozstrzelani byli na zasadzie „rozporządzenia" komendanta miejscowego garnizonu. O rozstrzelaniach ludność miasta zawiadamiano hurtem w formie mniej więcej następującej:
''Na wałach koszarowych rozstrzelano X szpiegów, schwytanych na szpiegostwie".
Wielu aresztowanych rozstrzelano powiązanych sznurami, a niektórych „opornych" wleczono na wały i rozstrzeliwano w kajdanach, wymyślonych chyba przez średniowiecznych inkwizytorów. Jeden egzemplarz takich kajdan znaleziono na jednym ze szkieletów. Są to drążki, żelazne, połączone w środku zawiaskami . Obrączki na rękach zamykały się na specjalni zamki. Kajdany te wieszano skazańcowi na pasku i zawieszano na szyi . Rzemień był tak krótki , że dłonie skazaniec miał zawsze na wysokości ramion.
Mieszkańcy Skierniewic w zeznaniach swoich opowiadają wstrząsające momenty z tych pruskich egzekucji .Pewnego dnia rozstrzelano równocześnie 12 chłopów . Stały mieszkaniec Skierniewic, odbywający służbę w 18p.p Władysław Karwat, który za czasów okupacji niemieckiej był młodym chłopcem i pasał krowy w okolicy koszar, opowiada, że pewnego dnia przygnano z daleka 12 chłopów , powiązanych strasznie sznurami do siebie po trzech. Chłopi opowiadali, iż słysząc strzały armatnie w pobliżu swej wsi, zeszli się w jednej z chałup, aby naradzić się, czy należy uciekać ze wsi, czy pozostać przy dobytku. W czasie narad chałupa została otoczona, przez Niemców, którzy aresztowali wszystkich, jako ''szajkę bandycką''
Innego dnia przyprowadzono na wał młodą, rzewnie plączącą dziewczynę .Miała najwyżej 18 lat .Schwytano ją na mostku rawskim. Gdy miano jej założyć worek na głowę ,dziewczyna wyrwała się oprawcą , zaczęła uciekać ,wspinając się na wał ,krzycząc że jest nie winna ! Na wale dosięgły ją kule niemieckie. Innym razem przyprowadzono na wały strzelnicy jakiegoś dostatnio odzianego obywatela ziemskiego z żoną i młodą córką. Wszystkich troje związano razem. Nie wyrzekli ani jednego słowa. Po kilku salwach już nie żyli. Zakopano ich osobno, przykryto ich darniną, tak. że do dnia dzisiejszego nie wiadomo, gdzie leżą ich szczątki .Pod koniec walk o Warszawę został rozstrzelany obywatel skierniewicki, Wierzbicki, który był właścicielem omnibusu konnego, utrzymującego komunikację między Rawą a Skierniewicami. Zarzucono mu przewożenie szpiegów. Własnymi końmi odstawiono go na miejsce kaźni . Ponieważ odgrażał się, że ucieknie, wsadzono go worka ,a drugi worek zarzucono na głowę i rozstrzelano. Gdy w roku 1919 ,rodzina rozstrzelanego uzyskała zezwolenie na przeniesienie zwłok na cmentarz ,znaleziono go w tych samych workach , w których go rozstrzelano.
W tym samym czasie rozstrzelano15-letniego chłopca, praktykanta rolnego, Edmunda Góreckiego. Chłopiec ten, który wraz z właścicielem majątku, w którym pracował, uciekł do Warszawy, zatęsknił do domu i przekradł się do Skierniewic. Schwytał go patrol niemiecki wraz z dwiema dziewczynami lat 18 i 20 (nazwiska nie znane) w nocy na moście. Tejże nocy wszystkich troje rozstrzelano. Wkrótce o egzekucji tej doniesiono ludności plakatami na murach.
Napisano, iż rozstrzelano „agronoma", schwytanego na sporządzaniu planów umocnień polowych.
Brat rozstrzelanego, stolarz miejski w Skierniewicach, wykradł ciało brata nazajutrz po rozstrzelaniu i pochował potajemnie na miejscowym cmentarzu.
Oto drobna cząstka straszliwych losów , tajemnic, dramatów zwykłych ludzi , jakie kryje strzelnica zamieniona przez prusaków w miejsce kaźni i cmentarz nieszczęśników ,którym zarzucano szpiegostwo lub inne przestępstwa .Odkopany cmentarz, ofiar bestialstwa. pruskiego w Skierniewicach ,według obliczeń, może być miejscem spoczynku około 400 osób , rozstrzelanych przez Niemców .















































