Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 21 lipca 2026

,,Rudy 102 ''ze Skierniewic 1968 r.


,,Załoga czołgu 102 oczekuje wraz z całą brygadą na przeprawę. Janek i Wichura jadą do Marusi. Podczas kontroli żandarmerii okazuje się, że Janek nie ma przepustki. W tym samym czasie Gustlik i Grigorij kończą naprawę czołgu. Postanawiają wypróbować uszkodzone wcześniej działo, oddając kilka strzałów.''


Poligon doświadczalny Kandlitz to w rzeczywistości strzelnica MSW w Raduczu, około 20 km od Skierniewic .Czołg T-34- ,,grający'' Rudego 102 pochodził z 2. Berlińskiego Pułku Zmechanizowanego w Skierniewicach.


Zdjęcie z planu odcinka - "Zakład o śmierć" (13). Ujęcia filmowe realizowano latem 1968 roku na strzelnicy , kiedy obiekt był jeszcze w budowie.


2 Berliński Pułk Zmechanizowany, stacjonował w garnizonie Skierniewice, wchodził w skład 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. Rozformowany w 1990. Jego numer i nazwę podstawową przejął organizujący się 11 pułk czołgów z Giżycka, przekształcając się w 2 Giżycki pułk zmechanizowany.


Berlińskiego pułku już nie ma ,pozostał tylko relikt minionych czasów 2. Berlińskiego Pułku Zmechanizowanego w Skierniewicach.



Manewry na poligonie wojskowym w Skierniewicach rok 1957

(Archiwum fotograficzne Zbyszka Siemaszki )











niedziela, 12 lipca 2026

Dżentelmen w cylindrze -1876 rok

 


Onegdaj w Łowiczu przy stacji kolei żelaznej przystąpił do nas młody człowiek, porządnie ubrany, w cylindrze na głowie, i prosił o wsparcie. — Łaskawi państwo,—rzekł,—jestem z W . Ks. Poznańskiego—nie mam za co wrócić do domu—raczcie co ofiarować. Chcąc się pozbyć natręta, stojący na p l a t formie zebrali między sobą kilkadziesiąt kopiejek i takowe owinąwszy w papier, wręczyli suplikantowi. Młody człowiek wziąwszy jałmużnę, po biegł szybko d ro g ą do miasta. Postanowiliśmy obserwować go bliżej. W Łowiczu jednak nie spotkaliśmy go wcale, dopiero w Skierniewicach spostrzegliśmy, że ów poznańczyk, z biletem zatkniętym za kapelusz, widocznie w wesołym usposobieniu, w towarzystwie drugiego jegomości także pod dobrą datą, raczyli się w bufecie. Z kieszeni palta pierwszego wyglądała flaszka z wódką. Nie dość na tym. Nie komentując się libacjami w bufecie bohater nasz wyciągnął flaszkę z kieszeni, próbował odgryźć jej szyjkę, a gdy mu się to nie udało, poszedł do utrzymującego bufet prosząc o otworzenie flaszki. T u spotkał go zawód smutny, albowiem wesoły koleżka zmuszonym został do zapłacenia kary, gdyż na stacjach, do bufetu trunków z sobą przynosić nie wolno. Przy odejściu pociągu, jegomość ów chodził od wagonu do wagonu, dwóch klas pierwszych, żebrząc znowu o subsydia na powrót do... szynku. Zwracamy uwagę na powyższe indywiduum ,aby w razie gdy zjawi się znowu, przecięto m u możność tak łatwego jeżdżenia koleją i karmienia się cudzym kosztem.




środa, 24 czerwca 2026

Najjaśniejsi Państwo w Pszczonowie przy pomniku Cara - 1890 r.

 


Z Łowicza piszą do Warszawskiego Dniewnika pod dniem 30-ym września:

Wczoraj Najjaśniejsi Państwo raczyli przejeżdżać przez wieś Pszczonów w pow. łowickim.

W oczekiwaniu przejazdu Najjaśniejszych Państwa pomnik, znajdujący się naprzeciwko szkoły początkowej, postawiony tu na pamiątkę bytności tutaj Najjaśniejszych Państwa w roku 1884, został ozdobiony girlandami z zieleni i flagami, a budynek szkolny cyfrą Najjaśniejszych Państwa.


fot: poglądowe 

Na dzień przyjazdu Najjaśniejszych Państwa do wsi Pszczonów zebrano po kilkadziesiąt dzieci ze wszystkich szkół powiatu łowickiego, tak, że w ogóle było do 800 dzieci , a oprócz tego przybyło kilka tysięcy włościan z rożnych miejscowości. Dnia 29 go września rano stało się wiadomym, że Najjaśniejsza Pani przejedzie przez Pszczonów do lasu na polowanie około godz. 11.W tej porze ustawiono chór śpiewaków z dzieci włościańskich koło pomnika, a resztę dzieci szpalerami po obydwóch stronach drogi w kierunku od pomnika ku Skierniewicom. O godz. 11| ukazał się powóz Najjaśniejszej Pani, dzieci i wszyscy obecni krzyknęli ''hura'' a chór odśpiewał hymn narodowy. Przy nieprzerwanym ''hura''

Boże, Cara nam chroń!
Silny, potężny,
Panuj ku chwale, ku chwale nam;


Wrogom odwagę złam,
Carze prawosławny!
Boże, Cara nam chroń!


Jej Cesarska Mość przejechała przez wieś stępem. Minąwszy szkolę początkową, Najjaśniejsza Pani raczyła rozkazać stanąć i zawołać komisarza do spraw włościańskich powiatów, łowickiego i sochaczewskiego Aleksandra Krutikowa i zapytać o nazwę wsi, a także i o to, z jakich szkół są te dzieci .Komisarz miał szczęście udzielić Najjaśniejszej Pani stosownych objaśnień. Następnie Najjaśniejsza Pani raczyła pojechać dalej. O godz. szóstej przy powrocie Najjaśniejszych Państwa i Ich Cesarskich Wysokości z polowania, Cesarska Mość raczył przyjąć od włościan powiatu łowickiego chleb i sól i zapytać komisarza Krutikowa, z jakich gmin są tu zgromadzeni przedstawiciele, oraz powiedzieć, iż pamięta, że była już raz w tej miejscowości. Komisarz Krutikow miał szczęście odpowiedzieć, iż są tu przedstawiciele wszystkich gmin powiatu łowickiego i że Najjaśniejsi Państwo raczyli być w Pszczonowie 6-go września 1884 roku ., na pamiątkę czego włościanie postawili pomnik. Najjaśniejszy Pan raczył podziękować i wręczywszy Krutikowowi tacę z chlebem i solą, którą Najjaśniejszy Pan przez cały czas trzymał‘ w ręku, raczył mu rozkazać oddać ją do jednego z jadących dalej powozów. Przez cały czas zatrzymania się Najjaśniejszych Państwa , chór wykonywał hymn narodowy, a kiedy Najjaśniejsi Państwo raczyli pojechać dalej, wtedy wszyscy obecni przy uroczystych okrzykach „hura!” zaczęli biedź za powozami.

Po skończonym przyjęciu wszyscy udali się do miejscowego kościoła, gdzie przy pełnym oświetleniu i odgłosie dzwonów odprawione zostało nabożeństwo dziękczynne z powodu, że lud miał szczęście oglądać oblicze swojego Monarchy.




Maria Romanowa z synem Mikołajem II. Rok 1896.

Jako 19-latka została wydana za mąż za carewicza Aleksandra III. Wtedy germańskie imię Dagmara, którym posługiwała się w ojczyźnie, porzuciła na rzecz zgodniejszego z tradycją dworu Romanowów miana Maria Fiodorówna.  


niedziela, 21 czerwca 2026

Łowicki „pręgież” 9 maj 1946 r.

 


Dwa orły “zbratane” sierpem i młotem .

Uroczystość odsłonięcia pomnika za „przyniesioną wolność” zapisana na fotografiach .


Z okazji pierwszej rocznicy zakończenia II wojny światowej na Rynku Tadeusza Kościuszki w Łowiczu ,stanął pomnik ,,wdzięczności'' Armii Czerwonej. Stał się elementem komunistycznego sacrum, jednym z rytuałów legitymizacji systemu. Stanowiący przez 45 lat symbol zależności, którą kazano nazywać przyjaźnią ,wobec Armii Czerwonej i Związku Radzieckiego. Według dyktatu władz przyjaźń ....miała być szczera, bezwarunkowa i całkowita. Na spotkaniach z ludnością tłumaczono ją jako samorzutny wyraz wdzięczności polskiej ludności wobec Armii Czerwonej za „przyniesioną wolność”.

W ciągu kilkunastu lat na ziemiach Polski w jej powojennych granicach stanęło ponad 500 pomników "wdzięczności”, zwykle w reprezentacyjnych miejscach odbudowywanych miast i wsi.

[...]Orły potraciły głowy i skrzydła. Sierp nieco tylko się wyszczerbił, młot ocalał[...]

Popularny „pręgierz” został rozebrany w kwietniu 1991 r.

,,O 11.59 liny naprężyły się ponownie i orły z sierpami, młotami i kawałkiem kamienia pod szponami zaczęły z wolna wznosić się ku niebu, by za chwilę jeszcze wolniej opadać w dół, ku brukowi rynku. Było południe, na kolegiackich wieżach biły dzwony na Anioł Pański.,,

https://lowiczanin.info/.../293900_jak-rozbieralismy-w...


Archiwum Państwowe w Łodzi

Uroczyste odsłonięcie pomnika ku czci żołnierzy Armii Radzieckiej w Łowiczu. Przemawia m.in. burmistrz Eugeniusz Konopacki. Za jego czasów na Starym Rynku powstał „pręgież”, jak część łowiczan nazywała  pomnik wdzięczności Armii Czerwonej.

Eugeniusz Konopacki (1904-1972)

Urodził się w Chicago w USA. Ukończył cztery klasy gimnazjum. Pracował zarobkowo od 15 roku życia. Od 1924 roku zatrudniony w gospodarce komunalnej Łowicza. Od 1925 roku członek PPS, organizator Czerwonego Harcerstwa w Łowiczu, członek rady krajowej. Kilkukrotnie zatrzymywany przez policję. W latach 1931-38 należał do KPP. Podczas okupacji niemieckiej wstąpił do PPR. Od 1944 roku członek konspiracyjnej Powiatowej Rady Narodowej w Łowiczu. Od stycznia 1945 należał do egzekutywy Kom. Pow. PPR. Od 12 lutego 1945 do 1948 roku burmistrz Łowicza. Był też starostą w Piotrkowie Trybunalskim, wicestarostą skierniewickim i sekretarzem prezydium WRN w Łodzi. Zmarł w Łodzi. Pochowany na łowickim cmentarzu Emaus.








Przemawia wiceprezes Rady Naczelnej Stronnictwa Ludowego Stanisław Janus- Łowicz 9 maj 1946 r  


Jan Dąb-Kocioł ,wojewoda łódzki na trybunie honorowej (1 z lewej)Łowicz 9 maj 1946 r.
Uroczystość odsłonięcia pomnika.  














niedziela, 7 czerwca 2026

''Walentyna Twist'' w Łowiczu 1963 rok.(fot: relacja)

 


Cała Polska śpiewała za Filipinkami piosenkę „Walentyna twist”, a każdy chciał zobaczyć wielką kosmonautkę.

Jej słynny lot odbył się w dniach 16-19 czerwca 1963 r. W ciągu tych trzech dni statek "Wostok 6" okrążył Ziemię 48 razy. Kolejne miesiące Walentyna Tierieszkowa spędziła, podróżując już po Ziemi i głosząc chwałę ZSRR. Do Polski przyleciała 23 października 1963 r. punktualnie o godz. 13.00 wylądował na Okęciu samolot Ił-18. 24 października udała się do Łodzi  na zaproszenie Michaliny Tatarkówny -Majkowskiej, ówczesnej pierwszej sekretarz Komitetu Łódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po drodze, w Łowiczu, odbył się wiec na cześć Wali, grała ludowa kapela i witały ją panie w regionalnych strojach. Na pamiątkę dostała dużą lalkę w łowickim stroju.

"Zabieram ze sobą najpiękniejsze wspomnienia. Spotkałam tu prawdziwych przyjaciół" - powiedziała Wala na pożegnanie. Wkrótce wielkim przebojem w Polsce stała się "Wala twist" śpiewana przez Filipinki. A słynna "pierwsza w świecie podniebna Miss" odwiedziła Polskę ponownie w dniach 15-26 lipca 1969 r. z okazji 25-lecia PRL, zaproszona przez Krajową Radę Kobiet Polskich. 


 Archiwum Państwowe w Łodzi






















,,Rudy 102 ''ze Skierniewic 1968 r.

,,Załoga czołgu 102 oczekuje wraz z całą brygadą na przeprawę. Janek i Wichura jadą do Marusi. Podczas kontroli żandarmerii okazuje się, że ...