Łączna liczba wyświetleń

środa, 27 maja 2026

Stanisław Szymański, ps. „Wieloch” (Gzinka -gm. Łyszkowice )

 


„Tak historia ich oceni
Jak walczyli wtedy tam
Dając przykład pokoleniom
Jak się strzeże Polski bram.”

Dnia 25 V 1920 w bitwie pod Bielkami ( wieś w rejonie postawskim obwodu witebskiego na Białorusi) plut. Szymański Stanisław, dowodząc plutonem karabinów maszynowych – otrzymał rozkaz zatrzymania nieprzyjaciela, dopóki nie wycofa się II baon. Plut. Szymański nie zważając na wielkie straty w swym oddziale, wypełnił powierzone mu zadanie. Tym pełnym bohaterstwa i poświęcenia  czynem plut. Szymański umożliwił odwrót żołnierzy  II baonu.  

WALKI POD BIELKAMI 





W maju 1920 roku Rosjanie, chcąc przeciwdziałać sukcesom polskim, osiągniętym na Ukrainie, rozpoczęli ofensywę na północy. Tu po przełamaniu frontu polskiego na odcinku I-ej armii od Połocka do Lepla, rzucili przewagę swych sił w kierunku Molodeczna, dążąc do rozbicia lewego skrzydła armii polskiej i połączenia się z Litwą. W przeciwnatarciu wojsk polskich wzięła udział sformowana w tym celu grupa płk. Małachowskiego, w której skład wchodzi 30-у pułk strzelców kaniowskich, zaalarmowany w Wilnie. W dniu 19 maja pułk wyładował się na stacji kolejowej Ignalino, skąd natychmiast wyruszył pieszo w kierunku Szarkowszczyzny. Ogromny upał dokuczał niemożliwie, tumany kurzu pokrywały maszerujące kolumny szarą powłoką. Po całodziennym forsownym marszu 30-y pułk strzelców kaniowskich dotarł wieczorem do zniszczonego w czasie wojny światowej miasteczka Twerecz, gdzie zatrzymał się na noc, by po krótkim odpoczynku wyruszyć wczesnym rankiem w dalszą drogę. Cały następny dzień zeszedł również na marszu. O godzinie 24-ej pułk dochodzi do Siemianowicz. Zaledwie bataliony i sztab pułku zdążyły rozlokować się we wsi, gdy przybył do dowódcy pułku mjr. Jacynika oficer łącznikowy ll-go pułku ułanów z prośbą o udzielenie natychmiastowej pomocy oddziałom ll-go pułku ułanów i 21-go pułku piechoty, które, znajdując się w bezpośredniej styczności z wrogiem, z powodu przemęczenia, braku amunicji i silnego naporu nieprzyjaciela, będą zmuszone do wycofania się i spalenia dwóch dużych  mostów na Dzisience, co może mieć zgubne następstwa dla dalszej akcji. Ponieważ łączność telefoniczna z dowództwem grupy nie była jeszcze nawiązana, a sytuacja wymagała szybkiej decyzji, mjr. Jacynik na własną odpowiedzialność alarmuje II batalion, nakazując mu mimo zmęczenia natychmiastowe zajęcie zagrożonego odcinka od jeziora Oświata przez wsie Ziemce i Bielki do Tyźbicy. Tego dnia nieprzyjaciel bezskutecznie starał się przełamać opór pułku pod Bielkami. Oddziały rosyjskie zachowały groźną postawę, powtarzając natarcia niemal codziennie. 24 maja około godziny 9, artyleria nieprzyjacielska poczęła bić gęsto szrapnelami. Wkrótce na widnokręgu pojawiły się niewielkie  grupki atakującej piechoty sowieckiej. Z łatwością dało się spostrzec, że nieprzyjaciel większą część swych sił kieruje na Tyźbicę, obsadzoną dwiema kompaniami przydzielonego przez dowódcę grupy 28-go pułku strzelców kaniowskich, i na Bielki, bronione przez półbatalionu 30-go pułku strzelców kaniowskich kpt. Kańskiego. Ostra wymiana strzałów świadczyła o mocy natarcia. Pod silnym uderzeniem przeciwnika kompanie 28-go pułku wycofały się, odsłaniając prawe skrzydło półbatalionu. Kpt. Kański pozostał na stanowisku, broniąc się uporczywie przed naporem pułków sowieckich. Zawzięta walka zawrzała ze wszystkich stron. Jedyną drogę odwrotu na Połów zdołali Rosjanie przeciąć, grupując na niej przewagę liczebną swych sił. Groza zawisła nad garstką walecznych żołnierzy. Gorsze nieszczęście od śmierci, bo niewolę, odwrócił od niej dowódca 3-ej kompani, por. Ługowski, który, widząc niebezpieczeństwo, rzucił się bez namysłu na czele swej kompani do ataku na bagnety. Nieprzyjaciel, zaskoczony uderzeniem, rozstąpił się, kompanie wydostały się z matni, jednak por. Ługowski padł ciężko ranny na polu walki, zaszczytnie spełniając swój obowiązek żołnierski. Tymczasem ruch przeciwnika na Mariampol był tak szybki, że ogarnięty nim pod folwarkiem pluton artylerii nie zdołał wyciągnąć ostatniego działa. Na szczęście, w krytycznej chwili nadbiegł mjr. Jacynik z dwiema kompaniami odwodowymi i uderzył na szeregi rosyjskie, które rażone gradem kul cofnęły się, pozostawiając w popłochu niedawno zdobytą armatę, 4 karabiny maszynowe i kilkunastu jeńców. 30-y pułk zajął opuszczone poprzednio wsie Bielki i Tyźbicę. Począwszy od dnia 28 maja, walki pod Bielkami przeistoczyły się w szereg krwawych starć z przeważającą liczbą oddziałów sowieckich, odpieranych niejednokrotnie ze znacznymi stratami. Ostatecznie 30-y pułk strzelców kaniowskich, mając zagrożone drogi odwrotu, otrzymuje rozkaz wycofania się na Koziany. Tu w ciągu dnia 30 maja bije się do późnej nocy, by pod jej osłoną z powodu znacznych strat i niedogodnych warunków obrony na podstawie rozkazu dowództwa grupy, nie niszcząc mostów, opuścić przyczółek mostowy Koziany. Następnie wycofuje się do Widz i zajmuje odcinek w starych okopach niemieckich.



Stanisław Szymański, urodził się 1 listopada 1898 we wsi Gzinka,parafii Domaniewice w powiecie łowickim guberni warszawskiej, w rodzinie Antoniego i Scholastyki z domu Matys. Po ukończeniu szkoły powszechnej we wsi Mastki 1912 roku ,pomagał w gospodarstwie ojca. We wrześniu 1916 (inne dane 1915) wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej i został dowódcą plutonu we wsi Chąśno w powiecie łowickim, używał wówczas pseudonimu „Wieloch”. 11 listopada 1918 na czele plutonu rozbroił stawiających opór niemieckich żandarmów z posterunku w Chąśnie, następnie w Łowiczu. Jeszcze w tym miesiącu wstąpił do Wojska Polskiego, do organizującego się w Łowiczu 30 Pułku Piechoty Ziemi Łowickiej , z którym wyruszył na front. (w późniejszym czasie pułk przyjął nazwę 30 pułk Strzelców Kaniowskich ) Awansował na plutonowego, dowodził plutonem 2 kompanii karabinów maszynowych. Szczególnie odznaczył się w boju pod Bielkami ,poległ pięć dni później w ataku na Koziany podczas ofensywy Armii Rezerwowej na Białorusi, prawdopodobnie pochowany na polu bitwy.

Pośmiertnie odznaczony:

Krzyż Srebrny Orderu Wojskowego Virtuti Militari – nr: 1242 – 28 lutego 1921

Krzyż Niepodległości – 9 listopada 1931 „za pracę w dziele odzyskania niepodległości”

Krzyż Walecznych nr :57484  

W roku 1937 ,mama Stanisława napisała list ,prośbę do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej o jednorazową zapomogę ???





ZDOBYCIE KOZIAN

Rosjanie po zajęciu Kozian całą uwagę swoją poświęcili gorączkowej pracy nad umocnieniem przy czółka mostowego. Nie wysuwali większych oddziałów poza drobnymi patrolami zwiadowczymi, które z rzadka docierały do drutów kolczastych pozycji polskich przed Twereczem i Widzami. Koziany były jednak zbyt ważnym punktem, by można je było bez uszczerbku dla przyszłych działań pozostawić w rękach nieprzyjaciela. To też dnia 30 maja dowództwo grupy pułk. Małachowskiego zarządziło natarcie. Atak był przeprowadzony dwiema kolumnami: prawą pułk. Tarabanowicza i lewą — mjr. Jacynika. Lewa kolumna zgrupowana w miejscowości Widze, wyruszyła przez Lipowicze, Bohin, Uście celem zaatakowania wsi Pasternaki, położonej na wschód od Kozian, by ułatwić w ten sposób natarcie prawej kolumnie,atakującej z frontu. Późną nocą II batalion 30-go pułku strzelców kaniowskich, jako straż przednia lewej kolumny, dotarł do wsi Uscie, a nie minęło i pół godziny, gdy wszedł w głuche lasy i gęsto wśród nich rozsiane bagna. Szczęk żołnierskiego rynsztunku zlewał się z miarowym tupotem nóg. Noc była duszna i niezmiernie dokuczliwa. Zmęczenie coraz bardziej obejmowało szeregi maszerującej kolumny,która odrzuciła drobne patrole nieprzyjacielskie i dotarła do wsi Pasternaki. W tym czasie zarówno główne siły mjr. Jacynika, jak i prawa kolumna pułk. Tarabanowicza, doszły do pozycji rosyjskich przed miastem. Za chwilę zawrzała walka na całym froncie. Oddziały sowieckie, ściśnięte w pogiętej linii okopów, silnie bronionej dużą ilością karabinów maszynowych, prażyły niemiłosiernie ogniem, stawiając opór, o który bezskutecznie rozbijały się wszystkie polskie ataki. Ogień wzmagał się z minuty na minutę, nie dając przewagi żadnej ze stron walczących. Kto wie, jaki byłby wynik tej walki, gdyby nie wszedł w grę II batalion. Nieprzyjaciel, nie podejrzewając niebezpieczeństwa, uwikłany w walce czołowej, mniej zwracał uwagi na swoje tyły, sądząc, że główny wysiłek natarcia polskiego idzie z frontu. Tymczasem nad ranem batalion, niespodziewanie dla przeciwnika, jak wicher ruszył do ataku na wieś Pasternaki, zdobywając ją po gwałtownej walce na bagnety. Na próżno nieprzyjaciel wysilał się, by powstrzymać marsz batalionu na Koziany. Batalion mimo zmęczenia i wyczerpania zajmuje wieś Borowe i cmentarz na wschodnim  krańcu miasteczka. Pułki sowieckie w panice opuściły okopy, cofając się na południe w jednym jeszcze dostępnym dla nich kierunku odwrotu na Postawy. Część poniosła śmierć w nurtach Dzisny, część została wybita lub wzięta do niewoli. Popłoch wroga był tak wielki, że nie  zdążył podpalić mostów mimo całkowicie już przygotowanego do ich zniszczenia materiału. 30-y pułk wziął wówczas do niewoli dowódcę batalionu rosyjskiego, przeszło 170 jeńców, 7 karabinów maszynowych, aparaty telefoniczne oraz znaczną liczbę wozów i koni. W walce o Koziany wyróżnili się: plut. Kazimierz Nowakowski odwagą swoją i kpr. Stefan Mazurek, który mimo niezwykle silnego ognia, jakim nieprzyjaciel raził atakujących, rzucił się na czele swej sekcji do okopów wroga, zdobywając jeden z najbardziej czynnych karabinów maszynowych.













  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stanisław Szymański, ps. „Wieloch” (Gzinka -gm. Łyszkowice )

  „Tak historia ich oceni Jak walczyli wtedy tam Dając przykład pokoleniom Jak się strzeże Polski bram.” Dnia 25 V 1920 w bitwie pod Bielk...