Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 8 sierpnia 2023

Pierwsza Polska Miss - 1924 r.


 Urodziła się na kresach w carskiej Rosji, a zmarła w Skierniewicach licząc sobie lat 78.

Miss Polski Halina Dunin-Łabędzka, primo voto hrabina Rzewuska ,secundo voto pani Wojciechowa Stpiczyńska. 

Już od końca XIX wieku coraz modniejsze stawały się wybory najpiękniejszej mieszkanki kraju, stanu itd. W Polsce zaś najmodniejszym czasopismem elegantek dwudziestolecia międzywojennego był dwutygodnik „Pani”. W roku 1924, czasopismo „Pani” ogłosiło pierwszy konkurs piękności na skalę ogólnopolską. Ustalono, iż nabór kandydatek zostanie dokonany poprzez ogłoszenie konkursu, a następnie chętne panny mają przesłać do redakcji po trzy swoje fotografie w trzech różnych pozach. Warunkiem koniecznym był też brak makijażu. Bowiem Miss miało cechować jej naturalne piękno.



Cel konkursu redakcja opisywała w następujących słowach: „Szukajmy więc kobiety pięknej! „Pani” wie, że w Polsce można znaleźć kobietę piękną wszędzie, w balowej sali, w biurze, przy maszynie i w sklepie, i na wsi, i w teatrze, lecz pragnie z tego wieńca kwiatów wybrać najpiękniejszą i rozsławić z dumą po świecie.''

Wśród jurorów zasiadł też Jerzy Szwajcer artysta plastyk, który tak oto wspominał posiedzenie jury: „Na posiedzeniu sądu konkursowego oglądaliśmy kilkaset fotografii, dyskutując z ożywieniem. Rozbieżność zdań była jednak tak znaczna, iż zdawało się, że sędziowie rozejdą się nic nie uradziwszy. Wreszcie pod koniec zebrania, jeden z członków jury artysta rzeźbiarz Stanisław Jackowski wyjął z portfela jakąś fotografię. Fotografię obejrzeli wszyscy członkowie jury i – stał się cud. Wszyscy zgodnym chórem orzekli, że niewiasta przedstawiona na owej fotografii zasługuje na pierwszą nagrodę…”

Tymczasem pojawił się problem organizacyjny. Bowiem wspomniana dziewczyna nie była oficjalną kandydatką, a poza tym miała zaledwie 17 lat. Zatem trzeba było pokonać owe bariery, aby formalnie ogłosić ją najpiękniejszą w konkursie. Uproszono właściciela zdjęcia owej panny czyli jurora Stanisława Jackowskiego, aby porozmawiał z rodziną dziewczyny i uzyskał zgodę na udział nieletniej córki w konkursie. Zgoda została wydana.

Tym samym Halina Dunin Łabędzka ze Skierniewic oficjalnie otrzymała tytuł najpiękniejszej.


Każda z fotografii była opatrzona wybranym przez kandydatki pseudonimem-godłem, zwyciężyła Halina Dunin-Łabędzka opatrzona godłem „Fragonard”.

Drugą wice Miss w konkursie była ,Kazimiera Skalska ,trzecia Józefina Wabia-Wapińska ,czwarta Janina Kotwiczówna ,piąta Pola Epsteinówna .

Przed laureatką konkursu piękności przedwojennego czasopisma ,,Pani' 'jednej z najpiękniejszych kobiet dwudziestolecia międzywojennego ,współczesny świat otworzył szeroko drzwi.


,,La Tournée Farigoule'' ,film z 1926 r- Halina Łabędzka - Une des volaille-girls (jako Aline Dunin)


Szukając swej szansy zagranicą wystartowała w konkursie piękności niemieckiego czasopisma „Der Spiegel” , który wygrała, była modelką reklam międzynarodowych koncernów, jej uroda była inspiracją dla artystów malarzy , rzeźbiarzy i reżyserów filmowych. Ponadto w 1927 roku reprezentowała Polskę na konkursie piękności kobiecej w Sewilli w Hiszpanii, o czym z dumą donosił magazyn „Światowid”. W 1925 roku zagrała obok Igo Syma w filmie Wampiry Warszawy. Tajemnica taksówki nr 1051 w reżyserii Wiktora Biegańskiego, a w 1927 roku w Buncie krwi i żelaza Leona Trystana. Na przełomie 1926 i 1927 roku wystąpiła również w amatorskim filmie Tragedia nad Wisłą, nakręconym przez rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego .
1925 roku wyjechała do Paryża, we Francji występowała pod pseudonimem Aline Dunin, została zaangażowana do dwóch filmów : Naples au baiser de feu Serge’a Nadejdine’a z 1925 roku i La tournée Farigoule Marcela Mancheza z 1926 roku. W Paryżu Łabędzka w rozmowie z dziennikarzem Wiktorem Jaczewskim , zdradziła sekret swojego sukcesu: „Talent nie jest potrzebny w grze, jest kwestią ostatnio planową niemal , największą zaś rolę gra inteligencja twarzy, fotogeniczność, umiejętne opanowanie roli, dobry reżyser i operator”.


We Francji poznała też poetę i pisarza Jarosława Iwaszkiewicza w liście do żony Anny z 1925 roku Iwaszkiewicz zachwycał się urodą nowej znajomej: „Poznałem Łabędzką! I to gdzie, w Casino de Paris wczoraj! Niebywale zabawne, żeby aż w Paryżu trzeba było poznawać to cudo. Ona jest fenomenalnie piękna, że po prostu nie można oczu od niej oderwać i zupełnie wybacza się jej tych parę klepek utraconych czy źle skleconych”. Obok „braku klepek” Iwaszkiewicz zarzucał też początkującej aktorce niemoralne prowadzenie się, wskazując że zdradzała ona narzeczonego "hrabiego” Rzewuskiego. Trzeba podkreślić, że Feliks Rzewuski również nie dotrzymywał swej narzeczonej wierności, flirtując na prawo i lewo .
Gdy się poznali, Felo Rzewuski, bo tak nazywali go przyjaciele, był już rozwodnikiem z małżeństwa z baronówną Irmą Olgą z Heinzlów. Jako narzeczona „hrabiego” Rzewuskiego Halina Dunin-Łabędzka szybko dostąpiła zaszczytu poznania warszawskiej śmietanki towarzyskiej. Sformalizowanie przez parę związku w roku 1927 było początkiem końca błyskotliwej kariery pierwszej Miss . Niedługo po ślubie hrabia Feliks Rzewuski prezes Polsko Brytyjskiej Izby Przemysłowo -Handlowej ,nie mógł znieść myśli, że jego ukochaną będą oglądać inni mężczyźni, zakazał żonie występowania w filmach. Co prawda, Halina Łabędzka, po ślubie nazywana w prasie „hrabiną Rzewuską”, była stałą bywalczynią warszawskich bankietów i imprez towarzyskich ale po 1927 roku już nigdy nie pojawiła się na wielkim ekranie, chociaż o jej powrót do filmu zabiegał między innymi reżyser Ryszard Ordyński. Jednak o pięknej Miss tygodnika ,,Pani,, nadal rozpisywała się prasa.
Jak pisał o niej dziennikarz „Świata'' ,12 stycznia 1929 roku na Balu Mody w Hotelu Europejskim „roztaczała w salach balowych czar swej urody, spowity w wytworną toaletę , arcydzieło firmy Bogusław Herse''.”. Na początku czerwca 1930 roku wzięła udział w balu Koła Polek w Warszawie, na którym otrzymała pierwszą nagrodę jury za suknię z bawełnianego tiulu wykonaną w firmie Chiffons. W czerwcu 1930 roku jej twarz zdobiła okładkę czasopisma filmowego „Kino”, w którym napisano o Dunin -Łabędzkiej już wtedy primo voto hrabina Rzewuska że „zachwycają się nią zarówno mężczyźni, jak i kobiety”.



Sceny zazdrości robione żonie przez hrabiego ,niezgodność charakterów małżonków a przede wszystkim różnica wieku(dziewiętnaście lat) przyczyniły do rozwodu, małżeństwo Haliny Łabędzkiej i Feliksa Rzewuskiego rozpadło się na początku lat 30.

W niedługim czasie zakochał się w niej z wzajemnością redaktor naczelny „Kuriera Porannego”, Wojciech Stpiczyński. Po otrzymaniu przez niego rozwodu ze spikerką Polskiego Radia Marią z Colonna- Walewskich para mogła się pobrać. W 1936 roku Łabędzka urodziła swojemu mężowi córkę Katarzynę Agatę i wszystko wskazywało na to, że w końcu odnalazła w życiu szczęście i stabilność. Nad małżeństwem zaciążył jednak rodzinny dramat , Stpiczyński zmagał się z gruźlicą , zmarł 26 sierpnia 1936 roku w Paryżu w wieku 40 lat. 

Z ksiąg adresowych województwa warszawskiego wynika, że w latach 1938–1939 przebywała w Skierniewicach, gdzie mieszkali jej rodzice, zarabiając na życie w hurtowni tytoniu.
Halina Dunin -Łabędzka -Laureatka konkursu piękności przedwojennego czasopisma ,,Pani'' ,jedna z najpiękniejszych kobiet dwudziestolecia międzywojennego urodziła się 25 listopada 1907 na Ukrainie jako córka Jana i Marii Dunin-Łabędzkich. Rodzice byli przedstawicielami kresowego ziemiaństwa. Jak wiele polskich rodzin, po wybuchu rewolucji bolszewickiej w październiku 1917 roku, państwo Łabędzcy stracili swój majątek i byli zmuszeni opuścić Kresy. W 1920 roku przeprowadzili się z córką do Warszawy, gdzie dorastająca Halina szybko zaczęła zwracać swoją urodą uwagę . 

Po śmierci rodziców, zamieszkała w ich mieszkaniu przy ul. Lelewela 19 w Skierniewicach. Pracowała jako kasjerka w dawnej aptece w Rynku. Drugi raz wyszła za mąż za Wojciecha Spiczyńskiego i jako Spiczyńską pamiętają ją sąsiedzi. W domu można się było przewrócić o porozrzucane rzeczy, ale ona sama wyglądała szykownie każdego dnia. Jej fryzura i makijaż były idealnie dopracowane. Zawsze była bardzo elegancka, w białych, koronkowych rękawiczkach, bardzo taktowna i kulturalna z nieodłącznym pieskiem. To była wielka dama ,wspominała sąsiadka, która przez wiele lat mieszkała z panią Haliną w nieistniejącej już kamienicy przy ul. Lelewela 19.



Halina Łabędzka w filmie "Bunt krwi i żelaza"
Rok produkcji:1927
Premiera:1927. 03. 17



,,Zygmunt Chełmski, profesor Szkoły Sztuk Pięknych, wprowadza do swego domu przyjaciela, młodego karykaturzystę Stacha. Między nim a piękną żoną profesora wolno rodzi się głębokie i namiętne uczucie. Stach nie chce skrzywdzić przyjaciela, postanawia więc odjechać, ale brak mu już siły do walki z miłością... Profesor, wracając do domu, widzi przez okno swego przyjaciela i ucznia u stóp swej żony, całującego jej dłonie. Wstrząśnięty i załamany odchodzi... Gdy błąka się bez celu po ulicach Krakowa, w domu jego rozpętał się bunt krwi, Irenę poniósł całą siłą bujny temperament. Mąż popełnia samobójstwo. Uprzednio posyła żonie obraz z przylepioną trupią główką. Irena, wstrząśnięta, odchodzi od Stacha, wraca do rodziców. Tymczasem Stach odkrywa na odwrocie trupiej główki słowa przebaczenia nakreślone ręką profesora. Zaalarmowana telefonem Irena wraca. Pociąg, którym jedzie, traci po drodze maszynistę i palacza; maszyna zdana na własny impet, zbuntowana przeciwko władzy ludzkiej, pędzi ku zagładzie. Ale Stach ocala nic nie wiedzących pasażerów i Irenę. Przebaczenie zza grobu i świadectwo heroizmu łączy ich wreszcie nierozerwalnym węzłem.''



,,Naples au baiser de feu''(Neapol pocałunkiem ognia)
film Serge Nadejdine, wydany w 1925 roku
Jest to adaptacja powieści Auguste Bailly o tej samej nazwie .
Halina Łabędzka - jako Aline Dunin


WAMPIRY WARSZAWY. TAJEMNICA TAKSÓWKI NR 1051
Rok produkcji:1925
Premiera:1925. 10. 28
,,Para oszustów, arystokratów rosyjskich (księżna i baron), opuszcza Paryż, by przez zawarcie małżeństwa z polskim przemysłowcem i jego córką zawładnąć majątkiem obojga. Udaremnia te plany adwokat zakochany w bogatej pannie. Wszystko szczęśliwie się skończyło, bo lokaj, przypadkowy zabójca, na łożu śmierci wyznał swą winę.''[http://fototeka.fn.org.pl/pl/strona/wyszukiwarka.html?]


https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Stpiczyński








niedziela, 6 sierpnia 2023

...Zabili u mnie żandarma !!! ul. Senatorska / Skierniewice 1944 r.


 14 września 1944 rok ,ulica Senatorska w Skierniewicach.

Parę minut po dziewiątej rano ,,Cygan i ,,Wilczek,, weszli  do zakładu fryzjerskiego p. Kwiatkowskiego w którym było kilka osób .Jednym z klientów, który  właśnie siedział na fotelu fryzjera był żandarm za którym od rana chodzili chłopcy ,Józef Dworczyński  ps.,,Cygan ,, i Wiesław Płoński ps.,,Wilczek,,.


Usiedli na stołkach ,poczekali do zakończenia strzyżenia i golenia żandarma .

Gdy ten wstał ,Płoński  wyją pistolet …"W imieniu Polski Podziemnej…(nie dokończył) strzelił żandarm padł martwy to za ,,Murzynka,, .

Tak ginie drugi z oprawców ,który przyczynił się do śmierci Stefana Drążkiewicza ps.,,Murzynek,, na posterunku żandarmerii w Skierniewicach. 


Dwa dni wcześniej 12 września koło apteki  w Rynku w Skierniewicach grupa żołnierzy AK ,w której składzie byli : 
Władysław Baran ,,Lord,,
 Józef Dworzyński ,,Cygan,,
 Jan Osypiński ,,Nożyk,,
napotkali dwóch żandarmów ,jeden z nich był podobny do oprawcy ,,Murzynka ,, ,,Nożyk,, zastrzelił go ,drugi z żandarmów zdołał uciec.
Kontrwywiad AK ustalił ,że Niemcy zorientowali się ,iż wyroki egzekucje na żandarmach były zemstą za ,,Murzynka,,. 
 Niemcy na podstawie list imiennych przeprowadzają aresztowania   i dokonują egzekucji 20 Polaków w lesie Zwierzyniec 17 września 1944 r.
Nie powstrzymało to kolegów ,,Murzynka ,do dopadnięcia trzeciego żandarma ,którego przeniesiono do Sochaczewa a następnie do Łowicza .
Grudzień 1944 rok lokal RGO w Łowiczu .
Do zamknięcia biura pozostało kilka minut ,w poczekalni znajduje się sporo ludzi ,a wśród nich żandarm do którego podchodzi ,,Andrzej ,,i pyta Pan P.? Tak – pada odpowiedz .To ja mam do Pana interes .Wyjmuje pistolet i mówi pozdrowienia od Stefana Drążkiewicza ,pada strzał prosto w głowę .,,Andrzej ,,Wiesław Ryk wychodzi z lokalu ,zabiera kolegów ,którzy stanowili ubezpieczenie akcji Jana i Henryka Rybusów ze wsi Bocheń koło Łowicza .
Zemsta dokonana przez kolegów nie przywróciła życia temu wspaniałemu żołnierzowi.
,,Murzynek,, to legenda skierniewickiej konspiracji, ale to materiał na osobny post.



17 września 1944 roku w skierniewickim Zwierzyńcu doszło do zbrodni wojennej popełnionej na mieszkańcach Skierniewic i okolic. Był to odwet za zastrzelenie przez AK niemieckiego żandarma. Śledztwo w sprawie zamachu, prowadzone przez Łowickie Gestapo, nie ujawniło sprawców, dlatego skazano na śmierć 20 zakładników. Zbrodni prawdopodobnie dokonał pluton żandarmerii polowej z Bolimowa.


Zwłoki rozstrzelanych spoczęły w zbiorowej mogile w lesie. Dziś sam pomnik upamiętnia, miejsce egzekucji niewinnych ludzi. Po wojnie szczątki rozstrzelanych przeniesiono i pochowano na wojskowym cmentarzu przy ul. Kozietulskiego w Skierniewicach.









sobota, 5 sierpnia 2023

,,Hubalczyk ,,ze Skierniewic.(1910 - 1991 )

 

Urodził się 8 października 1910 roku w Inowłodzu pow. Rawa Mazowiecka. Syn Jana i Józefy. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Tomaszowie Mazowieckim. Naukę musiał przerwać ze względu na brak środków finansowych. Od 1928 r. wstąpił do 7 pułku ułanów w Mińsku Mazowieckim, gdzie ukończył szkołę dla podoficerów zawodowych. Ukończył również dywizyjną szkołę dla oficerów zawodowych w Ostrołęce.

W 1939 roku otrzymał stopień plutonowego. Z 7 Pułkiem Ułanów Lubelskich przebył cały szlak walk wrześniowych od Działdowa na granicy Prus po Zamość , Lasy Janowskie i Suchowolę.

Przegrana zbliżała się nieuchronnie, pomimo tego pułk walczył nadal ponosząc dalsze straty i dzieląc się na mniejsze grupy, próbował wydostać się z pułapki pomiędzy oddziałami niemieckimi i sowieckimi. Nie wszystkim udało się uniknąć niewoli. Największa grupa, resztki 4. szwadronu pod dowództwem rtm. Antoniego Męczarskiego, a wśród nich plut. Pruski, po bitwie pod Suchowolą, przebijała się w kierunku walczącej Warszawy. O jej kapitulacji dowiedziano się dopiero 2 października. Szwadron skierował się wówczas w stronę Mińska Maz., rejonu stacjonowania przedwojennego pułku. 9 października nastąpiło rozwiązanie szwadronu i zakopanie broni.

Po kapitulacji, w połowie października 1939 roku, plut. Pruski powrócił do rodzinnego Inowłodza , za pośrednictwem leśniczego Eugeniusza Wróblewskiego w listopadzie 1939 roku, nawiązał kontakt z oddziałem mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.

Po zakończeniu działań wojennych, 9 października 1939 roku w gajówce Podgórze w rejonie Gór Świętokrzyskich, mjr Henryk Dobrzański podjął decyzję o pozostaniu ze swoim oddziałem w Polsce i kontynuowaniu walki z Niemcami. Major przyjął wówczas pseudonim „Hubal”. Powołaną przez siebie jednostkę nazwał Oddziałem Wydzielonym Wojska Polskiego. Miejscem koncentracji oddziału były początkowo Bodzentyn i Radoszyce, a następnie od listopada 1939 roku rejon Spały i Przysuchy. W szeregi oddziału wstępowali ochotnicy z pobliskich wiosek ,wśród nich był późniejszy mieszkaniec Skierniewic, plut. pchor. Józef Pruski.

Plut. Pruski uczestniczył w ostatniej zbiórce resztek oddziału w gajówce pod Kluczewskiem 25 czerwca 1940 roku. Bezpośrednio po rozwiązaniu oddziału Pruski nie zaprzestał dalszej walki, przechodząc do pracy konspiracyjnej w ZWZ AK. W podziemiu pracował na terenie miechowskiego mieszkając u Wojciecha Gorczycy we wsi Polikarcice.
Od listopada 1940 przeniósł się do Warszawy a później do Wołomina skąd trafił do Skierniewic. Tu wstąpił do AK. Otrzymał polecenie zorganizowania plutonu partyzanckiego we wsi Pamiętna z którym zajmował się przejmowaniem zrzutów alianckich. Niezależnie od tego był jednocześnie kolporterem prasy konspiracyjnej. Wielokrotnie groziła mu dekonspiracja. Po oswobodzeniu Skierniewic, w dniu 20 kwietnia 1945 wstąpił do LWP jako ochotnik. Brał udział w ostatnich walkach a następnie został skierowany do Szkoły Ofic. Broni Panc. w Modlinie. Ukończył ją z wyróżnieniem i w kwietnia 1946 r. został zdemobilizowany. Służbę ukończył w stopniu st. chor. Po krótkim pobycie na Ziemiach Odzyskanych powrócił do Skierniewic. Pracował w skierniewickich zakładach "POLFER". W 1975 r. przeszedł na emeryturę. Należał do elitarnego Klubu Hubalczyków. W latach 70. awansowany do stopnia podporucznika rezerwy. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim OOP, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Medalem Zwycięstwa i Wolności oraz Odznaką Grunwaldzką.


Józef Pruski zmarł w Skierniewicach 13 czerwca 1991 r. w wieku 81 lat, pochowany został na cmentarzu św. Józefa .

Na zamku w Inowłodzu, 24 września 2019 roku, odbyło się uroczyste otwarcie ekspozycji, poświęconej Józefowi Pruskiemu, plutonowemu w elitarnym 7. Pułku Ułanów Lubelskich, który przeszedł z tym pułkiem cały szlak bojowy 1939 roku, a następnie służył i walczył w oddziale majora HUBALA.W uroczystości wzięła udział córka , p. Krystyna Wójcikowska z synem i jego rodziną, którzy przyjechali ze Skierniewic.


Warownia w Inowłodzu była jednym z blisko pięćdziesięciu murowanych zamków, zbudowanych za życia i panowania Kazimierza Wielkiego. Wy­sta­wio­ny w la­tach 1356-66 peł­nić miał funk­cję sie­dzi­by lo­kal­nej ad­mi­ni­stra­cji i punk­tu obron­ne­go przy gra­ni­cy Pol­ski z pań­stwem ksią­żąt ma­zo­wiec­kich, chroniącego bród oraz komorę celną na szlaku handlowym przez Pilicę. Zamek pozostał w rękach królewskich do czasu wojen szwedzkich.
Stra­te­gicz­ne po­ło­że­nie zam­ku spra­wi­ło, że kil­ka­krot­nie to­czy­ły się o nie­go za­cię­te po­tycz­ki, co fi­nal­nie do­pro­wa­dzi­ło do je­go znisz­cze­nia. Nie wia­do­mo do­kład­nie, ja­kie wy­da­rze­nie mia­ło de­cy­du­ją­cy wpływ na osta­tecz­ny upa­dek wa­row­ni, ale po­wszech­nie uwa­ża się, że pod­mi­no­wa­li ją i wy­sa­dzi­li w po­wie­trze wy­co­fu­ją­cy się w 1657 Szwe­dzi. 







środa, 2 sierpnia 2023

,,Skierniewiczanie w Powstaniu Warszawskim,,


 Filmik z inscenizacji w ramach programu widowiska historycznego   

,,Skierniewicki Wrzesień 1939,,(2017 r.)



Za  ten Kraj ,za to Miasto ,ze te ulice ,
poszliśmy w bój ,
by walczyć o wolność ,godność ,
by pomścić łapanki ,egzekucje i szubienice....



,,Skierniewiczanie w Powstaniu Warszawskim,,
Krótkie biogramy dostępne na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego.




,,Skierniewiczanie w Powstaniu Warszawskim,,
Krótkie biogramy dostępne na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego.




Obóz „Gęsiówka” 
Od lewej: NN, ppor. Stanisław Kozicki „Howerla”, kpr. pchor. Michał Światopełk-Mirski „Orlicz”. Ubrani w mundury zdobyte w pobliskich magazynach przy ul. Stawki. Archiwum fotograficzne Stefana Bałuka .





wtorek, 1 sierpnia 2023

Pamiętamy! Godzina "W". (1944 r.)


 ks. Tadeusz Burzyński ( 1914-1944)

 Zginął w pierwszej  godzinie Powstania Warszawskiego udzielając pomocy rannym powstańcom. Pochowany został na podwórzu. Później przeniesiono go na cmentarz w rodzinnej miejscowości w Chruślinie pow. Łowicz , gdzie do czasu ekshumacji spoczywał w grobie rodzinnym. W 70-tą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego doczesne szczątki Księdza spoczęły w Bazylice Archikatedralnej Łódzkiej.ks. Burzyński był pierwszym kapelanem, który poległ w Powstaniu Warszawskim.

Na chrzcie św. nadano mu imiona: Franciszek Tadeusz ,urodził się 8 października 1914 r. w Chruślinie koło Łowicza jako drugie dziecko z czworga synów w rolniczej rodzinie Mateusza Burzyńskiego i Franciszki z domu Szymańskiej. W swojej rodzinnej miejscowości ukończył cztery klasy, nastepnie gimnazjum im. Księcia Józefa Poniatowskiego w Łowiczu, które ukończył z wyróżnieniem w 1933 r.W tym okresie  był harcerzem i członkiem Sodalicji Mariańskiej Codziennie przed lekcjami służył do Mszy kapelanowi miejscowego szpitala św. Tadeusza .W tym czasie napisał kilkanaście wierszy, w których wyrażał swoje głębokie uczucia religijne, rozwinęły się u niego zainteresowania naukowe, a wśród nich zamiłowanie do łaciny i języka francuskiego. Po odebraniu świadectwa dojrzałości ,pragnął wstąpić do Zakonu Ojców Jezuitów, ale po święceniach kapłańskich starszego brata Jana, które ten otrzymał w 1931 r., decyduje się wstąpić we wrześniu 1933 r.do Wyższego Seminarium Diecezjalnego w Łodzi. Pod czas nauki kontynuował działalność harcerską w tamtejszym Harcerskim Kręgu Kleryckim. W czasie alumnatu wybrany został na dziekana alumnów, co było wyrazem uznania dla jego osoby. W 21 sierpnia 1938 r. przyjął święcenia prezbiteratu z rąk biskupa Włodzimierza Jasińskiego w łódzkiej katedrze. Zaraz po wakacjach został skierowany przez ordynariusza na dalsze studia teologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, które rozpoczął w roku akademickim 1938/39.Po wybuchu  II wojny światowej kontynuował , mimo śmiertelnego zagrożenia ze strony okupanta, konspiracyjnie studia teologiczne w ramach Tajnego nauczania ,Uniwersytetu Warszawskiego, pod kierunkiem ks. prof. Eugeniusza Dąbrowskiego. W czasie wojny ks. Tadeusz Burzyński mieszkał w domu sióstr szarytek ze Zgromadzenia św. Wincentego à Paulo (CM) w miejscowości Pęchery koło Piaseczna. Siostry roztaczały opiekę nad chorymi w ich domach, pomagały wysiedleńcom i uciekinierom wojennym oraz prowadziły ambulatorium dla chorych oraz przedszkole dla dzieci. Ksiądz Tadeusz sprawował tam funkcję kapelana oraz pracował fizycznie w miejscowym folwarku. Pod koniec lipca 1944 r. Ks. Tadeusz Burzyński udał się do Warszawy, by zastąpić ks. Jana Zieję w obowiązkach kapelana Domu Zgromadzenia SS. Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa Konającego przy ulicy Ks. Siemca (dziś ul. Wiślana 2).

 Jako żołnierz Armii Krajowej wiedział, że w stolicy lada moment rozpocznie się powstanie. Do Warszawy chciał jechać z nim najmłodszy jego brat Wiktor jak wspomina :

 „kiedy jechaliśmy do Warszawy w lipcu 1944 roku mówił mi już w Warszawie, że gdyby zginął, to mam powiadomić Rodziców i pochować go gdzie się da. Tadeusz odradzał mi wiązanie się w walką podziemną. Mówił, że musze przeżyć tę wojnę, by pomagać mamie”.

Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego (o godz. 16.00) ks. Burzyński wystawił Najświętszy Sakrament w kaplicy klasztornej i rozpoczął adorację. Tymczasem siostry urszulanki, również przygotowane na wybuch powstania, zaczęły organizować szpital polowy. 

W pierwszych minutach Powstania Warszawskiego, jeszcze przed godz. W 17, oddziały zgrupowania ,,Krybar'' uderzyły na Uniwersytet Warszawski. Od ulicy Oboźnej zaatakowała Niemców kompania por. Mariana Mokrzyckiego ps. ,,Bicz'', a z domów u podnóża Skarpy Wiślanej kompania por.Edwarda Kiełczykowskiego ps. ,,Dan'', Niemcy silnie umocnieni na uniwersytecie i w Pałacu Kazimierzowskim na Skarpie Wiślanej mieli doskonały widok na całe Powiśle. Ogniem cekaemów i granatników sparaliżowali wszelki ruch, również na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Wśród powstańców i mieszkańców Powiśla, którzy wybiegali na ulice j podwórza, padali zabici i ranni.

Umierał z całkowitą świadomością, Siostra - SJK Franciszka Popiel, naoczny świadek tamtych wydarzeń, zapisała:

W tym samym czasie ktoś daje znać księdzu Tadeuszowi, że jest ranny na ulicy…

Wziął z zakrystii Oleje św. i jak stał, w komży i białej stule, w której przed chwilą był przy ołtarzu, wyszedł za siostrami… Raptem, tuż za nimi wybucha granat… Od strony ul. Ks. Siemca dolatuje rozpaczliwy krzyk kobiecy: Ratujcie, ksiądz ranny leży na sąsiednim podwórku! Drugi patrol sanitarny gotów. Tym razem z noszami wychodzą harcerki. Po chwili wracają wolno dźwigając na noszach naszego ks. Tadeusza. Biała komża broczy krwią, twarz bielusieńka, nie do poznania, okryta kroplistym potem. Kładziemy go na stole na salce. Siostra doktor zbadała ranę. Kula uderzyła w plecy, przeszła przez aortę. Nadziei nie ma żadnej…Ks. Kan. Biernacki oddaje mu swoją kapłańską usługę, po czym przynosi Pana Jezusa. Ks. Tadeusz modli się nieustannie: Jezu, kocham Cię, Jezu, adoruję Cię…

Jeszcze osiem Mszy św. miałem odprawić. Otrzymałem ofiary. Już nie będę mógł. Niech inny ksiądz odprawi…

Teraz puls bije coraz słabiej, wolniej; modlące wargi przestają się poruszać. Siostry, które licznie zgromadziły się wokół, poklękały i zaczęły głośno odmawiać modlitwy za konających. W czasie tych modlitw nasz bohaterski ksiądz Tadeusz spokojnie, pokornie i cicho… zobaczył Boga”.

Skonał w niecałe pół godziny po przyniesieniu go do nas.....Siostra Stanisława Czekanowska, urszulanka, jako naoczny świadek tak relacjonuje moment śmierci ks. Tadeusza:

„Zaraz po wyjściu naszego patrolu wezwano również do umierającego na ulicy naszego księdza, który przez część wakacji pełnił funkcję kapelana, gorliwego bardzo ks. Tadeusza Burzyńskiego. Wypatrywałam wówczas rannych na najbliższych ulicach. W pewnej chwili ujrzałam ks. Burzyńskiego w komży i stule podążającego ul. Gęstą, pod murem domu nr 3. Wkrótce potem usłyszałam ruch na naszym podwórzu; jakieś dziewczęta (patrol harcerek) przybiegły z noszami, a gdy zeszłam do jadalni, zobaczyłam zbroczonego krwią człowieka, ułożonego w przedniej części salki, blisko okien, i siostrę dr Wojno szykującą się do opatrunków. Z trudnością rozpoznawałam w tym wykrwawionym już prawie człowieku naszego księdza. Jakim sposobem znaleziono go, z przestrzeloną piersią, na podwórzu domu przy ul. Ks. Siemca 4? Chyba ugodzony kulą zboczył w podwórze tylnymi drzwiami, od Gęstej, i padł z wyczerpania. Miał również rany na nogach i rękach. Podczas kiedy przygotowywałyśmy go do opatrunków, walcząc z poszarpaną komżą i sutanną, ks. kan. Biernacki przyniósł rannemu Komunię św. i wysłuchał spowiedzi. Olejów św. nałożyć nie mógł, gdyż naczyńko znaleziono i przyniesiono nam dopiero następnego dnia. Jak się jednak później okazało, ks. Burzyński został namaszczony przez ks. Pisarskiego, salezjanina, zanim jeszcze przyniesiono go do nas. Ksiądz Burzyński cierpiał bardzo. Umierał z całkowitą świadomością. Przed i po Komunii modlił się półgłosem i miałyśmy przeświadczenie, że jest gotów i dojrzały do oglądania Boga w wiekuistej światłości. Skonał w niecałe pół godziny po przyniesieniu go do nas. Wiele sióstr i mieszkańców naszego domu modliło się przy nim aż do jego śmierci".

Był pierwszym kapelanem, który poległ w Powstaniu Warszawskim. Rozkazem Komendy Okręgu Warszawskiego AK z 27 sierpnia 1944 r., on i siostry urszulanki, które razem z nim zginęły, zostali pośmiertnie odznaczeni Krzyżem Walecznych.

Ks. Tadeusz Burzyński należy do drugiej grupy męczenników z okresu II wojny światowej, których proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2003 r. 1 sierpnia 2014 r., w 70. rocznicę wybuchu powstania, jego doczesne szczątki spoczęły w Bazylice Archikatedralnej Łódzkiej.



fot: Aleksander Gawłowski z prawej ze swoim przyjacielem, Stanisławem
Korpettą ,który po wojnie ożenił sie z narzeczoną Aleksandra .Obaj byli z Łowicza.




W pamięci najbliższych pozostał jako Chłopak wysportowany i zaradny ,którego los rzucił w czasie II wojny nad Wisłę. 

Datę drugiej rejestracji wyznaczono mu na październik 1941.

Nie dane mu było założyć munduru Żołnierza Polskiego ,ani wyjściowego ,ani polowego ,ale wystarczyła mu opaska biało-czerwona , na białej części opaski - litery WP, między literami pośrodku - godło państwowe (orzeł), pod orłem - nr oddziału....batalion "Kiliński" 9 kompania ,konkretnie 13 pluton 9 Kompanii Wojskowej Służby Ochrony Powstania(żandarmeria)włączona 4.08.1944 - dawna 41. kompania WSOP - pluton 413, następnie w zgrupowaniu "Kryska".

,,I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?''

Do konspiracji wprowadzony przez siostrę swojego przyjaciela Zofię Korpetta - Dymkowską ps. "Jura".
Być może Aleksander nigdy by nie trafił do powstania, gdyby nie wczesna śmierć matki, którą ojciec z synami pochowali już w roku 1934. Gdy nadszedł czas kontynuacji nauki po szkole powszechnej, Aleksander w roku 1936 rozpoczął naukę w Publicznej Szkole Dokształcającej Zawodowej w Łowiczu. Uczył się tam, jak napisano na świadectwie, kreślenia geometrycznego i rzutowego, materiałoznawstwa, a z przedmiotów ogólnych rachunków, polskiego, historii i religii. Z większości miał dostateczny, tylko z religii bardzo dobry, ale był pilny, opuścił w roku szkolnym tylko 13 godzin nauki, z których nie usprawiedliwił trzech.

Terminował w zakładzie ślusarsko-mechanicznym K. Skibińskiego przy ul. Marszałka Piłsudskiego 20 w Łowiczu (dziś Podrzeczna). Właściciel zakładu odręcznie wypisanym zaświadczeniu napisał :

,, pracował w charakterze pomocnika ślusarskiego, a ze swych obowiązków wywiązywał się ku zupełnemu memu zadowoleniu”.

Zwolnił się z tej pracy na własne żądanie w czerwcu 1938, odtąd pracował już tylko w stolicy , gdzie mieszkał u siostry ojca, Zofi i Łabickiej, przy ul. Łąkocińskiej11 m.3.
Od 5 października 1938 do 7 września 1939 pracował w Fabryce Hamulców Kolejowych w Zakładzie Mechanicznym "inż. St. Nehring, P. Jasiński, B. Domoracki" jako uczeń tokarski na praktyce. Od 5 października 1941 pracował jako tokarz, następnie był tokarzem w Głównych Warsztatach Kolejowych Warszawa-Praga.

26 maja 1939 zgłosił się do Wydziału Wojskowego w Warszawie i został wpisany do rejestru, do służby wojskowej nie został skierowany, był jeszcze za młody w tym czasie przeszedł przeszkolenie do walki cywilnej .We wrześniu 1939 gdy wojna się zaczęła, gasił pożary po bombardowaniach na Bródnie.

Datę drugiej rejestracji wyznaczono mu na październik 1941 ,która odwlekła się do godziny ,,W,, po której uczestniczył w walkach na pl. Napoleona (Poczta Główna), brał udział w zdobyciu PAST-y przy ul. Zielnej 39.Zginął trzy tygodnie później, 12 września, w rejonie Czerniakowska - Zagórna. Podczas przeprowadzonej 8 kwietnia 1946 r. ekshumacji zbiorowej mogiły na rogu ulic Czerniakowskiej i Zagórnej, odnaleziono jego szczątki, wraz z Kenkartą, która pozwoliła je bezspornie zidentyfikować. Pochowany na Cmentarzu Powstańców Warszawy przy ul. Wolskiej 174/176 ,kwatera 35, rząd II, mogiła 49, nr znaczka PCK 13895.





Aleksander Gawłowski urodził się 6 stycznia 1921 roku ,mieszkał w raz z rodzicami Franciszkiem- Łucją z domu Mońkos, przy obecnej ulicy Stanisławskiego 15 ,dawniej był to początkowy odcinek Łódzkiej. Rodzice w Łowiczu prowadzili sklep kolonialny i kuźnię.
Pradziadkowie, w początkach XIX w, mieli w Łowiczu drukarnię.


[..]Zdjęcie wykonano 10 sierpnia 1944 r. na ul. Siennej w Warszawie. Od lewej: Jadwiga Piątkowska ps. „Jagoda”, por. „Topór” i pozostałe łączniczki: w przysiadzie „Oleńka”, wyższa „Śnieżka” i „Basia”[...]

zdjęcie dzięki uprzejmości Pan Marek Wojtylak.




Jadwiga Piątkowska [1924 /1995 ] ps. „Jagoda”, dziewiętnastoletnia harcerka, łączniczka w kompanii łączności por. „Topora” zgrupowania „Chrobry II”.Córka Mariana i Stanisławy z domu Szmigiera , miejsce urodzenia - Gągolin Północny powiat Łowicz, dnia 12 maja 1924 r.

Udział w konspiracji 1939-1944.Numer legitymacji AK 17185.
Ranna 13 sierpnia 1944 r. podczas wybuchu pocisku rakietowego tzw. "szafy".

Podczas okupacji pracowała w biurze na Odcinku Drogowym Kolei Wschodniej w Łowiczu. Od 1942 r. w Szarych Szeregach, łączniczka pomiędzy Hufcem Łowicz, a "Pasieką" - Kwaterą Główną Szarych Szeregów w Warszawie. Równocześnie współpracowała z komendantem wywiadu kolejowego AK Obwodu Łowicz. Po aresztowaniu dowództwa Szarych Szeregów Hufca Łowicz wyjechała do Warszawy aby uprzedzić "Pasiekę" o "wsypie". Tam dostała przydział łączniczki obsługującej prawą stronę Wisły i została skierowana do tworzonej w lipcu 1944 r. 3. kompanii "Giewonta" w batalionie "Zośka".Oddział AK-I Obwód "Radwan" (Śródmieście) - zgrupowanie "Chrobry II" - kompania łączności.(łączniczka -kapral)
Wybuch Powstania zastał ją na kwaterze przy ul. Chmielnej, róg Żelaznej, gdzie był punkt zborny łączniczek. Ponieważ do 4 sierpnia nikt się nie stawił, zgłosiła się na ul. Twardą 20 do zgrupowania "Chrobry II", w którym została wcielona do kompanii łączności. Pełniła różne funkcje: przenoszenie meldunków, obsługa łącznicy, naprawianie linii telefonicznych, a także walka i obrona barykady na ul.Grzybowskiej.Rozkazem dowództwa zgrupowania "Chrobry II" została awansowana do stopnia plutonowego.Po upadku Powstania 5 października 1944 r. wyszła wraz z wojskiem z pl. Kercelego do niewoli niemieckiej. Najpierw do Ożarowa, a następnie do Stalagu 344 Lamsdorf i Stalagu IV B Mühlberg - skąd 29 października 1944 r. oficerów i podoficerów wywieziono do Stalagu IV E Altenburg, a w styczniu 1945 r. do Stalagu VI C Oberlange ,numer jeniecki 106529 .Obóz został wyzwolony 12.04.1945 r. przez kombinowany patrol 3. szwadronu 10. Pułku Strzelców Konnych 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.Po uwolnieniu wstąpiła do II Baonu Pomocniczej Służby Kobiet przy 1. Dywizji Pancernej w Meppen, gdzie 22 października 1945 r. wyszła za mąż za sierżanta Wiktora Ruga - żołnierza 1. Dywizji Pancernej. Do kraju wrócili w grudniu 1946 r. W 1947 r. zamieszkali w Ciechanowie. Od 1957 r. pracowała społecznie w Związku Harcerstwa Polskiego pełniąc funkcję Namiestnika Zuchowego w powiecie ciechanowskim. Postanowieniem Prezydenta RP z 22 sierpnia 1991 r. otrzymała stopień podporucznika. Była członkiem Związku Powstańców Warszawskich, Związku Inwalidów Wojennych i Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.

Umiera w Ciechanowie dnia 17 września 1995 r.

Odznaczenia:
Krzyż Walecznych (1944). Za rozwinięcie Ruchu Zuchowego otrzymała w 1959 r. podczas Zlotu na Polach Grunwaldzkich, Odznakę Honorową Zuchową. W 1986 r. została odznaczona Krzyżem Za Zasługi dla ZHP i Rozetą z Mieczami do Krzyża za Zasługi dla ZHP. Za działalność konspiracyjną, walkę w Powstaniu Warszawskim, służbę w II Baonie Pomocniczej Służby Kobiet w Meppen przy 1. Dywizji Pancernej otrzymała następujące odznaczenia: Medal Wojska (1948 - legitymację otrzymała dopiero w 1981), Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1980), Krzyż Armii Krajowej (1981), Warszawski Krzyż Powstańczy (1982), Krzyż Partyzancki (1994).


- Stalag VI C Oberlangen 12 kwietnia 1945 - po wyzwoleniu, od lewej "Jagoda" i "Kotek"

- 22.10.1945 r. Meppen - zdjęcie ślubne "Jagody" i Wiktora Ruga


Sanowski Eligiusz ps. "Sokół I" ur.1924-06-21 


Numer legitymacji AK: 51574
Oddział:Komenda Główna Armii Krajowej - pułk "Baszta" - batalion "Olza" - kompania O-2 ppor. "Misiewicza"
Szlak bojowy: Mokotów

Zmarł 20 kwietnia 1972 roku ,miejsce pochówku: Cmentarz Św. Ducha w Łowiczu


Foto i dokumenty dzięki uprzejmości 
Pani .Taraszewska



Szajka hien cmentarnych -Skierniewice 1937 rok

  Już od dłuższego czasu na cmentarzu w Skierniewicach nieuchwytna szajka złoczyńców — hien cmentarnych okradała groby, zabierając części me...