Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 7 stycznia 2024

Kriegsschauplatz - Lowitsch /1915 r./,,Na cześć poległych ten monument jest postawiony''


 W  kronice ,pamiętniku ,  Władysława Tarczyńskiego prowadzonej po wybuchu pierwszej wojny światowej ,pod datą  25 kwietnia 1915 roku  (niedziela) czytamy: 

[...] Dzisiaj znaczną przestrzeń na środku Starego Rynku ogrodzili deskami, bruk wyłamali i zaczęli kopać wielki dół, jakby na jakiś fundament. Podobno mają wznieść pomnik na cześć naczelnego wodza Hindenburga [...] 👇


[...]Na Bratkowicach, na gruncie byłej szkółki topól, przy ulicy postawili z kamieni polnych monument w kształcie głowy cukru, wysoki na 6 łokci, fugi wycementowane, w ogóle trwale. Na monumencie umieścili imitację Orderu Krzyża Żelaznego, 10 razy powiększoną. Na podstawie z ziemi kamykami wytkali napis: Durchhalten (wytrwałością lub wytrwamy). Monument obsadzili gęsto świerkami, z frontu różami, wykradzionymi z ogrodów. Nadto obwiedli barierą z gałęzi brzozowych. Na tym placu przez zimę stał tabor i 30 piekarni ruchomych. Z całej tej ilości, skierowanej pod Tomaszów, powróciło tylko 6 wozów taborowych po rozbiciu i zabraniu przez Rosjan. Na cześć tych poległych ten monument jest postawiony[...]



[...]Przed pocztą, na podwyższonym nasypie, urządzili klomb piękny i gustowny, na nim monumencik, jeszcze bez napisu i ławki. To wszystko jest ułożone z płyt kamiennych z sąsiedniego zakładu kamieniarskiego Bronisława Łagowskiego[...]

Bronisław Łagowski, właściciel zakładu kamieniarskiego przy ul. Wjazdowej (dziś ul. 3 Maja), buchalter Kasy Okręgowej i dyrektor Handlowo-Przemysłowego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu w Łowiczu; kasjer Komitetu Obywatelskiego w Łowiczu w 1914 r.



Kiedyś ktoś powiedział że I wojna światowa trochę różniła się od drugiej i jedną z różnic jest upamiętnienie ofiar wojny jednej i drugiej strony konfliktu. 

Leopold Wittelsbach ,książę bawarski dokonuje ,odsłonięcia monumentu pomnika ,a na nim dwie tablice ,od strony wschodniej :

,,Ku czci naszych bohaterów poległych na polach bitew w rejonie Łowicza z pełną wdzięczności pamięcią Niemiecka załoga z Łowicza 1914 -1915.''

od strony zachodniej :

,,Ku pamięci Rosjan poległych za swoją ojczyznę na polach bitew w rejonie Łowicza '' 



Uroczyste odsłonięcie pomnika ofiar wojny wg. projektu Ernd.Behr (Stary Rynek) , odbyło się  28 maja 1915 .Odsłonięcia monumentu dokonał Leopold Wittelsbach ,książę bawarski ,który trzy dni później wyda rozkaz o użyciu gazów bojowych .....31.05.1915 – pierwszy atak gazowy: Miedzy Majdanem Bolimowskim a Zakrzewem z 12 000 butli wypuszczono 240 ton chloru.

Uroczyste odsłonięcie pomnika z lotu ,,ptaka''
Kriegsschauplatz  - Lowitsch  /1915 r./(dzięki uprzejmości J. Ruciński )











,,Nie przetrwał wieków! ''

8-go listopada 1919r /sobota/ 

,,nieliczni widzowie byli świadkami wzruszającego widowiska, kiedy potworna kolumna wybudowana przez Niemców, śmiało podcięta z jednej strony ,a energicznie podważona i popchnięta z drugiej strony zwaliła się ze swojego fundamentu... - jeżeli ta niezdarna budowla miała być uczczeniem niemieckich i rosyjskich żołnierzy ,poległych z dala od swej ojczyzny ,to jaką należałoby wystawić kolumnę ,aby uczcić pamięć tych polskich żołnierzy poległych w obydwóch przeciwnych armiach ,którzy przemocą zostali zmuszeni do walczenia często brat przeciw bratu...'' 




31 maja 1915 roku o 2:30 w pałacu Radziwiłłów w Nieborowie dowódca 9 armii feldmarszałek Cesarstwa- Leopold Maksymilian książę Bawarii wydał rozkaz o u życiu na podległym mu froncie ,broni chemicznej .Książę Leopold ciekaw nieznanego mu wcześniej wykorzystania broni chemicznej po wydanym rozkazie pojechał obserwować atak.





Leopold von Wittelsbach, Książę Bawarii z chwilą wybuchu wojny zostaje powołany do służby czynnej i przez cały okres jej trwania związany był z frontem wschodnim. Jesienią 1914 roku zostaje nominalnym dowódcą niemieckiej 9 Armii, chociaż rzeczywiste dowództwo sprawował generał von Mackensen, która toczyła w październiku i listopadzie ciężkie walki w rejonie Łodzi. W kwietniu 1915 roku zostaje faktycznym dowódcą 9 Armii, która wiosną i latem toczy walki na ziemiach Kr. Polskiego, które doprowadziły do generalnego odwrotu wojsk rosyjskich. Dowodząc 9 Armią 5 sierpnia 1915 roku zajmuje Warszawę, a 20 sierpnia część jego wojsk po krótkim oblężeniu zdobywa twierdzę Modlin.


Leopold Bawarski i Gizela Habsburg z dziećmi. Joseph Albert - Austriacka Biblioteka Narodowa

Łowicz będąc węzłem komunikacyjnym staje się podstawowym punktem etapowym dla wojsk niemieckich .17 grudnia 1914 r.do miasta wkraczają Niemcy ,wiele budynków w mieście zamienia się w magazyny ,stajnie, składnicę materiałów wojennych ,żywności, furażu dla koni ,od czasu do czasu miasto zamienia się w wielki szpital. Od grudnia 1914 r. do lipca 1915 -front na 8 miesięcy stabilizuje się na linii dolnej Bzury i Rawki .


7 lipca 1915 r. ,mieszkańcy Łowicza po raz pierwszy zetknęli się z bliska z ofiarami wojny chemicznej (gazowej)



Następny pomnik, monument ,stanie na łowickim bruku - 9 maja 1946 r. 

Dwa orły “zbratane” sierpem i młotem .

Z okazji pierwszej rocznicy zakończenia II wojny światowej na Rynku Tadeusza Kościuszki w Łowiczu ,stanął pomnik ,,wdzięczności'' Armii Czerwonej. Stał się elementem komunistycznego sacrum, jednym z rytuałów legitymizacji systemu. Stanowiący przez 45 lat symbol zależności, którą kazano nazywać przyjaźnią ,wobec Armii Czerwonej. Według dyktatu władz przyjaźń ....miała być szczera, bezwarunkowa i całkowita. Na spotkaniach z ludnością tłumaczono ją jako samorzutny wyraz wdzięczności polskiej ludności wobec Armii Czerwonej za „przyniesioną wolność”.




„Nie wybiła godzina wybawienia z otchłani nieszczęść…”. 

Kronika dziejów Łowicza Władysława Tarczyńskiego

https://archiwa.gov.pl/produkt/nie-wybila-godzina-wybawienia-z-otchlani-nieszczesc-kronika-dziejow-lowicza-wladyslawa-tarczynskiego/


 


piątek, 5 stycznia 2024

V Kongres Organizacji Urzędowych Propagandy Turystycznej.(Łowicz -15 września 1929 r. )

 


W dniu 15 września o godzinie 12:30 w południe zawitała do miasta Łowicza wycieczka międzynarodowego biura turystycznego, która przybyła  dwoma autokarami ,,Poltura'' w skład której wchodzili przedstawiciele państw :

Ameryki Środkowej ,Austrii ,Belgi ,Czechosłowacji ,Dani ,Egiptu,Estonii,Hiszpanii ,Holandii,Japonii,Jugosławii ,Norwegi,Rumuni,Szwajcarii ,Szwecji,Turcji,Węgier i Włoch.

Przed gmachem miejskiego magistratu powitał wycieczkę  w imieniu miasta w języku francuskim inż .Czarnowski dyrektor elektrowni miejskiej .

Po czym wycieczka udała się do miejscowej Kolegiaty. Po obejrzeniu której odbyło się przyjęcie w sali Radzieckiej Magistratu .



[...]Po zwiedzeniu miejscowej kolegiaty wołam dryndziarza-wsiadam i mówię- "bracie-wieź mnie na miejsce-gdzie dawniej, przed wiekami był wspaniały zamek prymasów" Panie! dąć tam niema nic kupa śmieci - mogiły po Niemcach w nieporządku i zarośla. 
To nic. - Wieź mnie. - Zajechałem. Faktycznie. Przygodny mój "cicerone" nie minął się z prawdą. Oprócz powyższego ujrzałem jeszcze pod jednym z pięciu postawionych przez Niemców krzyży-zwartą kupkę chłopców - grających swobodnie w karty[...] 


Zamek biskupów gnieźnieńskich -Łowicz 



ruiny zamku okres międzywojenny.

O godzinie 4:30 wycieczka udała się do Szkoły Rolniczej im.T.Kościuszki ,gdzie dyrektor szkoły p. Kuphal ,zaprosił przybyłych na przedstawienie ,,Wesela Łowickiego  ,,,odegranego przez wiejskie kółko amatorskie .


Brawurowa gra amatorów wprowadziła w tak dobry humor gości, iż postanowili swój pobyt uwiecznić wspólną fotografią.


Po czym wycieczka żegnana owacyjnie odjechała do Nieborowa rezydencji ks. Radziwiłła, gdzie była gościnnie podejmowana.



[...]Piszący te słowa miał możność konferowania z przedstawicielem Japonii,który wyrażał się nader pochlebnie o Polsce i zdradzał wielkie zainteresowanie się naszym krajem. Żałował iż nie mógł mieć  należytego przewodnika choćby pobieżnie ułożonego, opisującego daną połać ziemi w języku obcym[...]





Fotografie Henryka Poddębskiego (1890–1945)

https://bc.wbp.lodz.pl/.../21548/edition/20481/content?
https://polona.pl/.../czlonkowie-kongresu-na-drodze-do.../
https://www.wbc.poznan.pl/.../publication/edition/122339...



 Jan Czarnkowski - urodził się w Warszawie, 7 IV 1902 r., gdzie zdobył świadectwo dojrzałości. Rozpoczął następnie studia na wydziale elektrycznym Politechniki Warszawskiej (lata 1921-1924),a później w Instytucie Elektroniki w Tuluzie, gdzie uzyskał w 1926 r. dyplom inżyniera elektryka. Po zakończeniu edukacji rozpoczął pracę zawodową w okręgowej elektrowni warszawskiej, następnie w zakładach Brown Boveri. Od 1926 r. był też członkiem Stowarzyszenia Elektryków Polskich, organizował też Kongresy Techników Polskich. W 1929r. przeniósł się do Łowicza, a wiązało się to z objęciem przez niego posady dyrektora Elektrowni Miejskiej, od 1931 r. Elektrowni Okręgowej. W 1933 r. przeprowadził elektryfikację Kompiny jako pierwszej wsi w powiecie. W tym roku był też redaktorem „Życia Łowickiego”. W 1934 r. po odwołaniu Jana Michalskiego został mianowany komisarycznym burmistrzem Łowicza i pełnił tę funkcję przez kilka miesięcy. Po wyborze kolejnego burmistrza powrócił na stanowisko dyrektora elektrowni. Zainicjował, zorganizował i przez cały czas funkcjonowania (1934-1939) pełnił funkcję dyrektora Związku Elektryfikacyjnego Międzykomunalnego Województwa Warszawskiego z siedzibą w Łowiczu.
W czasie II wojny światowej prowadził biuro Techniczno-Handlowe w Warszawie.
Po zakończeniu działań wojennych został dyrektorem naczelnym Zjednoczenia
Energetycznego Okręgu Warszawskiego. W 1945 r. jego dyplom z Tuluzy nostryfikowała Politechnika Warszawska. Z jego inicjatywy powołano w 1947 r. przy Centralnym Zarządzie Energetyki Biuro Elektryfikacji Wsi, którego został pierwszym dyrektorem. Kolejne lata jego działalności związane były z pracą na rzecz Naczelnej Organizacji Technicznej. W czasie kadencji lat 1948-1952 był sekretarzem generalnym, następnie, do 1961 r. był redaktorem naczelnym „Przeglądu Technicznego”. W latach 1958-1979 był przewodniczącym Rady Prasy Technicznej, a od 1971 r. redagował czasopismo „Prasa Techniczna”, którego był założycielem (był to organ Rady Prasy Technicznej). W latach 1961-1970 był dyrektorem Wydawnictwa Czasopism Technicznych. Nie ograniczał się do organizacji i redagowania tych czasopism,
również publikował w nich, był autorem kilkuset artykułów. Zaangażowany też był
w uruchomienie wieczorowych szkół inżynierskich, powołanie Państwowych Wydawnictw Technicznych oraz Wydawnictw Czasopism Technicznych, biblioteki, księgarni technicznej czy budowy Domu Technika. Był też przewodniczącym Zespołu Problemowego ds. badań, studiów i wydawnictw Rady Prasy Technicznej. Zmarł w Warszawie 11 X 1981 r.

niedziela, 24 grudnia 2023

Skierniewice ,vel Sguirznyewicze ( ,,Wędrowiec '' -1891r.)

ul. Senatorska 

 /.../Mało jeszcze u nas rozwinięte zamiłowanie do wycieczek świątecznych ,jest w części przyczyną tego że Skierniewice nie zajęły dotychczas należytego im stanowiska .Jest to miejscowość - w całym tego słowa znaczeniu - piękna ,i z okolic Warszawy może najbardziej nadająca się do wycieczek .Łatwość komunikacji -na miejscu zaś ,piękny park ,woda ,zwierzyniec  - oto przynęty dla ociężałych mieszczuchów ,mimo tego jednak w niewielkiej nęconych liczbie .Skierniewice na letnie schronisko ,może mniej się nadają od innych miejscowości ,co prawda mimo niskiego ,a więc wilgotnego położenia ,przedstawiają one tyle dogodności ,że faktycznie przewyższają one ujemne strony ,i to skłania do osiedlania się tu warszawiaków ,na czas letnich skwarów. Lat kilka temu  - gdy Otwock nie był w takiej jak dziś modzie ,gdy Mrozy mniejszą cieszyły się u niewiast sympatią ,a Ostrów niemiał poparcia prasy  - Skierniewice w lecie zaludniały się  - wrzały tym ruchem jakim ongiś za prymasów żyć tylko mogły .Bo należały one do klucza Łowickiego wspólnie tworzącego wspaniałą majętność arcybiskupów gnieźnieńskich ,a rezydencję stanowił do dziś istniejący pałac, który w raz z parkiem upiększali ,to : Ostrowski ,Łubieński, Szembek lub wreszcie Ignacy Krasicki i ten ostatni  - na schyłku życia swego - redagował tu pisemko ,,Co tydzień ''  .


Po prymasach ,następował powolny upadek dobrobytu Skierniewickiego ,wskrzeszali go chwilowo marszałek Davoust, a wreszcie feldmarszałek Barjatyński - pomimo tego jednak nie wróciły one już nigdy do pierwotnej zamożności. I nie dziw ,z przeniesieniem stolicy ,do Warszawy -  senator - prymas częściej znajdować się musiał przy boku pana ,a więc osiedlał się w pobliżu ,w pięknej rezydencji Skierniewickiej - a tu ,,w bród i grzyba i dzikiego zwierza za którym ochotnie uganiali się panowie i magnaty dla spraw krajowych gromadzący się w komnatach pałacu prymasowskiego''.

Do dziś jeszcze lasu tu nie brak - z jednej strony ciągnie się on szerokim pasem ku Łyszkowicom ,a z drugiej ,sięga przez wydmy i piachy Płyćwi aż pod Rogów. Blisko 15,000 morgów starodrzewie ,sosny i świerki ,modrzewie, i ,,siwe'' dęby ,ponętnymi czynią te strony dla płuc przesyconych kurzem miejskim ,lecz że u nas wszystko jakoś opacznie się dzieje więc i tu wille dla letników budują pod miastem  - z dala od lasu ,zwierzyńca ,bażantarni ,których wilgotny chociaż piękny park nie zastąpi.


Skierniewice właściwie Skwierniewice ,vel Sguirznyewicze leżą nad rzeczką zwaną także Jeżówką i w roku 1889 liczyły 5279 mieszkańców ,z których większą połowę stanowiły ...kobiety.


Dzisiejszy dobrobyt Skierniewic większy w porównaniu do innych miast powiatowych opiera się głównie na tym że tu jest siedlisko zarządu księstwa Łowickiego ,a więc częste zjazdy i urzędnicy mieszkający z rodzinami w połączeniu z urzędnikami kolei , powiatu i innych władz - zapewniają miastu pewne ożywienie .A dosyć liczny jest ten zarząd dóbr księstwa ,na czele którego stoi Margrabia Wielkopolski .



W 1463 r. powstało do dziś schludne miasteczko ,które szkołę ,szpital i kościół zawdzięcza arcybiskupom .,,Kościół parafialny p,w. św. Jakuba powstał zapewne jeszcze w XIV w. Stał on przed dworem arcybiskupim'' .Dzisiejszy kościół wznosi się z dala od tego ,na miejscu świątyni wzniesionej w r. 1480 przez Jakuba z Sienna. Fundatorem pięknej tej budowli w stylu francuskiego klasycyzmu jest arcybiskup Ostrowski roku 1781.Wnętrze ,ładnie ozdobione zwraca uwagę malowidłem przedstawiającym Matkę Boską roztaczającą płaszcz opiekuńczy ,w ołtarzach znajdują się trzy obrazy dobrego pędzla ,których także zwiedzający niepomnie ,tak  i pomnika  grobowego arcybiskupa - fundatora.



Ładna to miejscowość i warta zwiedzenia ,nie tak ją może bogato uposażyła w urodę natura ,ale za to sztuka wiele tu dokazała .Już nazwa Skierniewic zanotowaną została na kartach historii ,w 1884 roku zjazdem trzech cesarzów :Rosji, Austrii i Niemiec - upamiętniły się w dziejach /.../ 

"Nasze zdrojowiska i uzdrowiska", tygodnik ''Wędrowiec''  nr.35 z 17 sierpnia 1891r. 








Lata 30 ub.wieku




niedziela, 17 grudnia 2023

Skierniewice - Światową Stolicą Dyplomacji /1884 r./


 W 1884 roku Skierniewice zostały ogłoszone Światową Stolicą Dyplomacji.
Cicha zazwyczaj mieścina zmieniła się nie do poznania.

„Nazwa Skierniewice niemile brzmi dla ucha cudzoziemca. Ale i z tą melodią niezbyt harmonijnych zgłosek oswoić się będzie musiał świat – ba, już się oswoił…”. Cała Europa milionami ust powtarzała nazwę nieznanego dotychczas miasteczka.„Spotkanie Cesarza Franciszka Józefa I, Cesarza Wilhelma I i Cara Aleksandra III. od 15 do 17 września 1884 r. w zameczku myśliwskim w Skierniewicach w rosyjskiej Polsce, w towarzystwie ministrów spraw zagranicznych, służyło odnowieniu „sojuszu trzech cesarzy” 


Policja carska była wszędzie, nawet w lasach, gdzie miały odbywać się polowania. Obstawione zostały wszystkie posterunki w okolicy. Tor kolejowy strzeżony był gęstym szpalerem wojskowym. Wszyscy właściciele domów musieli podpisać akt, że przyjmują odpowiedzialność za wszystko co zdarzy się w ich domach podczas wizyty cara. 

„W ostatnich dniach odbyło się setki rewizji domowych, a cytadela jest prawie przepełniona aresztowanymi.”


 14 września 1884 r., w niedzielę, przybył pierwszy do Skierniewic cesarz Aleksander III. W poniedziałek, dn. 15 września, o godz. 2-ej po południu przybył cesarz Franciszek Józef, wreszcie tegoż dnia, w dwie godziny później, stanął w Skierniewicach cesarz Wilhelm I.

Car Aleksander III, jak na dobrego gospodarza przystało, przybył do miasta wcześniej w niedzielę 14 września  o 8 wieczorem  i oczekiwał na swoich gości .JEGO CESARSKIEJ MOŚCI włościanie miejscowi ofiarowali chleb i sól. U wejścia do parku włościanki w narodowym stroju usłały kwiatami drogę ICH CESARSKICH MOŚCI .Uczniowie i uczennice z towarzyszeniem orkiestry odśpiewali pieśń kościelną i hymn narodowy.
Przyjęcie odznaczało się zapałem. Skierniewice  były iluminowane.

Aleksander III z małżonką zajął w pałacu apartamenty po lewej stronie od wnijścia, po prawej zaś stronie było mieszkanie cesarzów niemieckiego i austriackiego. Sala jadalna i biblioteka były wspólne. Dygnitarze dyplomatyczni zamieszkali w skrzydłach pałacowych. Tam ulokowali się: książę Bismarck, hrabia Kalnoky i Giers, generałowie pruscy: Schweinitz i Wer der, książę Radziwiłł i Albedill,' hr. Wolkenstein, oraz adiutanci cesarscy. Inni dygnitarze usadowili się w prywatnych mieszkaniach na mieście. Z publiczności nikt dostępu do obwodu pałacowego nie miał. Wyjątek uczyniono dla korespondentów gazet zagranicznych i rosyjskich. Z polskich miały swoich przedstawicieli: Kuryer Warszawski, Poranny, Gazeta Polska oraz Handlowa. Oddano ich pod opiekę ,p. Jankulis wraz z fotografami: Mieczkowskim , Konradem Brandlem.
 Ten ostatni wówczas za foto - rewolwer ,którym uwiecznił zjazd trzech monarchów w Skierniewicach w 1884r., otrzymał order od cesarza Franciszka Józefa na wystawie fotograficznej we Wrocławiu w 1885r.





Od lewej: Cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef, Cesarz Niemiec Wilhelm I , Car Aleksander III z żoną Marią Fiodorowną


/ Po roku 1900 Brandel wycofał się z pracy i przeniósł się wraz z drugą żoną, Jadwigą z Kunklów, do posiadłości w Łyszkowicach. /

„Kurjer Warszawski” z 16.09.1884 r.: 

„W miasteczku od dnia wczorajszego panuje ruch nader ożywiony. Cicha zazwyczaj mieścina zmieniła się nie do poznania. Zjazd Monarchów uczynił ją historycznym terenem....Skierniewice były tak zatłoczone przybyłymi tłumami, że nie można było dostać noclegu i większość przybyłych musiała wrócić na noc do Warszawy"..”

Zjazd trzech cesarzy, do którego doszło 15-17 IX 1884 w Skierniewicach to próba podtrzymania tzw. Sojuszu Trzech Cesarzy, opartego o porozumienie z 22 X 1873 r. zakładające, że władcy Rosji, Niemiec i Austro-Węgier będą prowadzić konsultacje celem zachowania pokoju na kontynencie europejskim. Wybór Skierniewic na miejsce kolejnego spotkania nie był przypadkowy. Miasto to posiadało korzystne połączenia kolejowe z Petersburgiem, Wiedniem i Berlinem. Spotkanie władców trzech potężnych europejskich monarchii wywołało zrozumiałe zainteresowanie prasy – pisał o nim Nowy Czas, National Zeitung, Neue Freie Presse, Le Figaro, The Times i wiele innych. Rozgłos ten wiązał się nie tylko z wagą polityczną spotkania, ale również z jego wymiarem towarzyskim. Władcy przybywali z liczną świtą, powitania na dworcu w Skierniewicach odbywały się z pompą.  
 Drugiego dnia zjazdu w sali dworca odbyło się przedstawienie przygotowane przez warszawskich artystów. Specjalny pociąg teatralny wiozący dyrekcję teatru, senatorów i 130 artystów opery i baletu wyruszył z Warszawy do Skierniewic już o 9:00 rano. „Pociąg zajechał przed dawną stację a obecnie teatr. O godzinie 14-stej odbyła się próba widowiska a początek przedstawienia naznaczono na godzinę 9-tą. W programie przedstawienia znajdowały się tańce: krakowiak (z baletu „ Pan Twardowski”), kujawiak, także tańce perskie, mazur w strojach wieśniaczych ,czardasz czy walc. O 11:30 wieczorem odjechał pociąg nadzwyczajny z artystami, który do Warszawy przybył o godzinie 3 w nocy.”



Drugi dzień zjazdu, po porannej herbatce, rozpoczęła parada wojskowa i przegląd wojsk. A potem kilka powozów wyruszyło na polowanie do Zwierzyńca.


Orszak myśliwych wyruszył ze Skierniewic i dokładnie o godzinie drugiej zatrzymał się przed bramą Zwierzyńca. Cesarzowi i Cesarzowej towarzyszyli, wielka księżna Maria Pawłowna, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz Starszy, wielki książę Włodzimierz Aleksandrowicz i Piotr Mikołajewicz, minister dworu cesarskiego, a także generał Czerewin. Cesarzowi Wilhelmowi towarzyszyli, generał adiutant książę Radziwiłł i hrabia Lehndorf. Cesarzowi Franciszkowi Józefowi towarzyszył generał adiutant Mondl. W myśliwskim orszaku znajdowali się także, niemiecki poseł w Petersburgu Schweinitz i generał adiutant Werder.


Brama wjazdowa do Zwierzyńca przy pałacyku łowczego , okres międzywojenny

Dokładnie o godzinie czwartej polowanie się zakończyło, a na pokocie znalazło się 5 jeleni i 31 danieli.Car prawdziwie wyśmienitym strzałem ubił przepięknego daniela łopatacza. Cesarz Wilhelm jednym strzałem także powalił dużego samca, zaś Cesarz Franciszek Józef trzema celnymi pociskami położył trzy wspaniałe byki.



Świat : pismo tygodniowe ilustrowane poświęcone życiu społecznemu, literaturze i sztuce.

Sojusz Trzech Cesarzy załamał się ostatecznie w 1892 r., kiedy zawarto sojusz francusko-rosyjski.

W komentarzach prasowych pojawiały się informacje , iż wybór miejsca spotkania w dobrach łowickich było dowodem zaufania i względów Cara Aleksandra III, jakimi cieszył się Margrabia  Zygmunt Andrzej Wielopolski.(1833-1902)Pochlebnie o jego pracy wypowiadali się Carowie Aleksander II, Aleksander III i Mikołaj II. Nominacja carska na urząd zarządcy Księstwa łowickiego nastąpiła 8 kwietnia 1868 r. Pełnił tą funkcję przez 20 lat.We wrześniu 1884 r ,faktycznie nie zawiódł on oczekiwań swego mocodawcy. Okazale wypadły bale , rauty i polowania w dobrach Księstwa Łowickiego z udziałem  trzech cesarzy,a także zaproszonych arystokratów z kraju i zagranicy.

Zygmunt Andrzej Wielopolski fot. z ok. 1870

,,Cześć i chwała myśliwym, cześć i chwała organizatorom, cześć i chwała Księstwu Łowickiemu! Niech rozkwita ono na wszystkich niwach, ku chwale swojego Dostojnego Władcy.”

Po odjeździe Cesarzy, niemieckiego i austriackiego, przeprowadzono polowania już w "swoim" gronie w w okolicach Skierniewic, w rzadkich zaroślach i na polach, w pobliżu Słomkowa, Krężec i Makowa.Polowano głównie na zające, bażanty i kuropatwy z naganką i w kotły.Jakimż polowanie to zakończyło się wynikiem, 2 lisy, 80 zajęcy, 25 bażantów i 57 kuropatw! W jednym „kotle” padło 46 zajęcy! Spośród tej liczby 15 przypadło na Cara.
Cesarzowa nie uczestniczyła w rozpoczęciu polowania, a tylko przy tworzeniu „kotła’, kiedy to Jej Wysokość raczyła przybyć konno. Monarchini towarzyszyła wielka księżna Maria Pawłowna, świty Jego Wysokości generała majora księcia saksońsko-altenburskiego  Alberta, hrabia Aleksander Gustawowicz Berg i pułkownik Włodzimierz Aleksandrowicz Szeremietew. 
W drodze powrotnej do Skierniewic Monarcha z Cesarzową raczyli długo przyglądać się łowieniu ryb w jednym z niewielkich jezior skierniewickiego Zwierzyńca. Niewód ledwie mógł utrzymać żywą masę grubej ryby wyciąganej z każdej toni. Wieczór był zupełnie letni, a promienie zachodzącego słońca jaskrawo oświetlały przepiękną scenę owego obfitego połowu. Zmierzch już zapadł, kiedy orszak myśliwski znowu wyruszył i dotarł do rozświetlonych ogniami Skierniewic.
Na drugi dzień zaplanowano polowanie z naganką w lasach w okolicy Pszczonowa.Już na półtorej godziny przed wyjazdem Monarchy Cesarzowa wyjechała na polowanie par force po drugiej stronie Skierniewic, w towarzystwie tychże samych osobistości co dnia poprzedniego, a ponadto zaproszono na ten dzień Hrabiego Augusta Mawrikiewicza Potockiego  z siostrą hrabiną Natalią Potocką. Dokładnie o godzinie ósmej trzydzieści Car wyszedł na ganek i carskie linijki ruszyły. [ … ] Do pierwszego miotu było kilkaset kroków. Monarcha i wszyscy myśliwi poszli na piechotę.  Zegar wskazywał równo dziesiątą, wtedy, na sygnał leśniczego, naganka ruszyła. [ … ] Wszelako nim upłynęły trzy minuty, rozległy się strzały: ruszone zostały sarny. Były także zające dolegające na skraju lasu, tak że miot przeszedł moje oczekiwania. Drugi i trzeci miot wypadły jeszcze lepiej i wystrzały nie milkły. Po trzecim miocie postanowiono pojechać na śniadanie, które podano niedaleko, na małej leśnej polance. Zaledwie Monarcha i inni uczestnicy polowania zbliżyli się do stołu, podjechał strzelec z wiadomością, że nadjeżdża Cesarzowa. [ …] Okazało się , że polowanie par force udało się nadzwyczajnie, jako że nie zważając na upał, wzięto kozła, lisa i zająca. Usiadłszy za stołem Cesarzowe raczyła opowiedzieć wszystkie szczegóły tego jakże udanego polowania.
„Tak zakończył się pobyt Pary Cesarskiej w domenach Księstwa Łowickiego. Dwanaście dni minęło jak jeden dzień. Przy czym jedenaście dni pod rząd wypełniło polowanie!


"Carskie polowanie w Księstwie Łowickim. ,,-ppłk. Mikołaj Małychin ,świadek polowań Cara Aleksandra III.

Zegarek kieszonkowy, męski, wydany z okazji zjazdu „Trzech Czarnych Orłów” - 




https://rempex.com.pl/wydarzenia/450-262-aukcja-dziel-sztuki-i-antykow-sztuka-dawna/przedmioty/77878-zegarek-kieszonkowy-meski-wydany-z-okazji-zjazdu-trzech-czarnych-orlow-trzech-cesarzy-w-skierniewicach-1884


Ostatnia ofiara - II W.Ś w Łowiczu 1945 r.

  Wielu mieszkańców Łowicza w milczeniu odprowadziło 17 letnią Łowiczankę  na cmentarz kolegiacki. „Na przełomie października i listopada 19...