Łączna liczba wyświetleń

sobota, 2 września 2023

Był taki dzień .Skierniewice 2/3 września 1939 r.


     ,,Szczątki ludzi, których nie można było zidentyfikować, 

             zbierano razem z gruzem i zakopano pod figurą Matki Boskiej”.

Pierwsza bomba na Skierniewice spadła w nocy z 2 na 3 września na Zadębiu przy ul. Młynarskiej, zostawiła po sobie ogromny lej o średnicy 8 m. Mieszkańcy tłumnie przychodzili oglądać skutki eksplozji.
W Meldunku sieci polskiego dozorowania przeciwlotniczego czytamy:

"Skierniewice 2 IX godz. 23.55 nalot 1 samolotu nieprzyjacielskiego, zrzucił kilka bomb burzących. Po zrzuceniu 2 bomb na pd. od Skierniewic światło wskazujące dworzec kolejowy zapaliło się trzykrotnie - zachodzi możliwość dywersji."


Piękny słoneczny niedzielny dzień, 3 września, przed południem z radia mieszkańcy Skierniewic dowiedzieli się, że Francja i Anglia wypowiedziały Niemcom wojnę. Ta informacja poprawiła nastroje społeczeństwa. Nawet w najczarniejszych scenariuszach nikt nie przypuszczał, że obiektem ataków z powietrza może stać się kościół, szpital czy szkoła.

Około godziny 15:40 zawyły syreny zwiastujące niemieckie samoloty .
W rejon skierniewickiego dworca kolejowego nadleciało kilka niemieckich bombowców Heinkel 111. Według meldunków polskiej sieci dozorowania przeciwlotniczego były to trzy samoloty. Nieprzyjacielskie maszyny zbombardowały dworzec oraz doprowadziły do wykolejenia kilku pociągów i eszelonów z wojskiem polskim. Wielu żołnierzy na stacji zostało zabitych, wielu rannych. Rannym pomagali harcerze z Harcerskiego Pogotowia Wojennego.

Dla niemieckich "rycerzy" spod znaku swastyki oraz czarnego krzyża cywilne budynki i bezbronni mieszkańcy byli łatwymi celami. Oprócz kościoła, jednym z głównych celów bombardowania był skierniewicki szpital. W szpitalu zburzony został częściowo budynek główny, a pawilon zakaźny został poważnie uszkodzony.



Jednym z symboli zbrodni wojennych ,regularnych jednostek armii niemieckiej (Wehrmacht )w mieście Skierniewice we wrześniu 1939 roku jest fotografia przedstawiająca grupę ludzi w kościele św. Jakuba podczas prac remontowych po wybuchu bomby 3 września 1939 r. Ogółem w pierwszej połowie września w Skierniewicach spłonęło około 100 domów, czyli prawie 10 proc. przedwojennej zabudowy Skierniewic. Zginęło około 150 osób, a 200 zostało rannych.

Tuż przed godziną 16 ponownie zawyły syreny. Samoloty bombowe typu Dornier , wraz z towarzyszącą im eskortą samolotów myśliwskich, zniżywszy lot wybierały cele. Świadkowie wydarzeń naliczyli 26 lub 27 nieprzyjacielskich maszyn ,które przez około godzinę systematyczne i bezkarnie bombardowało prawie bezbronne miasto.



Wspomnienia Lucyny Karmańskiej-Lustych "Skierniewice w czasie II wojny światowej" Karola Zwierzchowskiego.

[...]"Znalazłam się po wyjściu z apteki na środku ulicy Senatorskiej. Nagle usłyszałam warkot samolotu, a za moment z tego samolotu spadła bomba na kościół św. Jakuba. Potężny wybuch i cała ulica znalazła się w tumanach pyłu. Jezdnia i chodnik pokryły się szkłem z okien kamienic. Z tych tumanów kurzu wyłoniła się bryczka, którą ciągnęły dwa wystraszone, rozpędzone konie. Jadąc po nierównej powierzchni, koła bryczki znajdowały się na górze, to znów spadały na boki. Konie nie przerwały szalonego biegu. Z oddalenia zobaczyłam starszą kobietę, ubraną na czarno, słaniającą się i krzyczącą z przerażenia ze zwisającą nienaturalnie jedną ręką ,upadła przed cukiernią Skorupki (ul. Senatorska 6) tam ekspedientka udzieliła jej pomocy .Zaczęto ją cucić i wtedy zauważono, że ma całkowicie urwaną jedną rękę, która trzymała się na zapiętym rękawie bluzki, umarła z wykrwawienia. Nieco dalej, na jezdni leżał duży żelazny krzyż z frontonu kościoła. Przez wyrwane drzwi weszłam do środka. Bomba padła podczas nabożeństwa, w kościele w tym czasie było dużo ludzi. Zniszczenia i straty były znaczne. Fronton kościoła był odchylony w stronę ulicy. W środku zniszczenie i groza. Na posadzce gruzy, tynki i części ciał zabitych osób. Słychać jęki rannych. Pomnik arcybiskupa Ostrowskiego, wprawdzie nie zburzony, ale jakoś zmienił położenie w stosunku do kościoła. Zjawili się ludzie, aby udzielić pomocy. Pierwszej pomocy potrzebującym, z wielką ofiarnością, udzielał felczer p. Ignacy Olczakowski, zorganizował też dalszą nad nimi opiekę. Widziałam, jak rannych, a może i zabitych, ładowano na furmankę i wywożono z kościoła. Szczątki ludzkie, których nie można było zidentyfikować, zabierano razem z gruzem i zakopano je na przykościelnym cmentarzu przed figurą Matki Boskiej."[...]


W środę, 6 września Niemcy zrzucili na miasto następne bomby zapalające, wobec czego płonęły budynki przy ul. Przyrynek (obecnie Jagiellońska), Piotrkowskiej (obecnie Batorego) oraz Bielańskiej. Ostatnie bombardowanie lotnicze miasta miało miejsce 8 września. Ponadto Skierniewice były celem niemieckiej artylerii: w nocy z 8 na 9 września miasto ostrzelały jednostki maszerujące na Warszawę szosą Rawa Mazowiecka -Mszczonów, natomiast z 9 na 10 września ostrzału miasta z rejonu wsi Święte Laski dokonała artyleria dalekosiężna niemieckiej 10 Dywizji Piechoty .(10 września dostała rozkaz zatrzymania polskiego natarcia znad Bzury i ze Skierniewic skierowała się w rejon Łowicza.)
Wojska niemieckie zajęły Skierniewice 10 września, zarządzili zebranie mieszkańców w parku i zażądali oddania broni oraz sprzętu wojskowego. Zastrzelili też publicznie dwie osoby dla zastraszenia ludności.

Dziś o tragicznych wydarzeniach z września 1939 roku ,zbrodniach wojennych armii niemieckiej ,przypominają ,tablice pamiątkowe ,pomniki ,wspomnienia świadków oraz zdjęcia.


 Plac u zbiegu ulic Strykowskiej, Rawskiej, Średniej (dziś początek Mszczonowskiej) oraz Rynku.



Warto zwrócić uwagę że już we wrześniu 1939 r , najeźdźcy ,okupanci zdążyli założyć tablice informacyjne w swoim języku.  Skwer przed starostwem u zbiegu ulicy Konstytucji 3 Maja, Jagiellońskiej i Sienkiewicza.
[Skierniewicka statua Jana Nepomucena, wg. Marii Anackiej-Łyjak, znajdowała się  na cmentarzu procesyjnym św. Jakuba już w 1825 r. Pierwotnie pomnik św. Janowi ufundował arcybiskup gnieźnieński Antoni Ostrowski w XVIII wieku. . Przed 1856 r. przeniesiono figurę, jako patrona mostów, i usytuowano przy moście nad strugą, zwaną Skierniewką, pomiędzy ogrodem pałacowym i folwarkiem. Widoczna rzeźba pochodzi z 1904 r. W 1943 r. Karol Ostrowski na polecenie Niemców, którzy wówczas zajmowali Dom Sejmikowy, przeniósł statuę i ustawił ją na południowej części cmentarza kościoła św. Jakuba. )


 


Rok 1942 i dość ciekawy napis na transparencie :

,,ZWYCIĘSTWO NIEMIEC NA WSZYSTKICH FRONTACH'' 








 
 Ul. Żwirki / Gałeckiego /Rynek


Ul. Jagiellońska / Prymasowska  



Ul. Jagiellońska 


 ul. Czysta  Kąpielisko Miejskie  (Łaźnię miejską zlikwidowano w latach 70-tych XX)










poniedziałek, 28 sierpnia 2023

,,baby nieborowskie''


Baby nieborowskie, czy też zwane poprawniej  arkadyjskie, datowane  XII-XIII wiek

W Archiwum Muzeum Archeologicznego w Krakowie, znajduje się fotografia ukazująca „baby nieborowskie” stojące przed dziedzińcem willi Aleksandry Radziwiłłowej w Arkadii od strony tarasu wschodniego.  Podpis  informuje, że fotografia przedstawia :

„figury bab kamiennych zdjęte z kurhanów na Ukrainie i ustawione w ogrodzie dworskim”. 


Jest to jedyne, nie publikowane dotychczas, świadectwo ich obecności w Arkadii przed 1893 r., kiedy to Michał Piotr Radziwiłł odkupił ogród od rodziny Adlerbergów i przewiózł większość ocalałych tam rzeźb w tym „baby” do Nieborowa. Cztery figury kamienne Połowców  3 żeńskie, 1 męska.

Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z wydanych przez S. Pruszakową- Duchińską w 1856 r.

 „Rozrywek dla młodocianego wieku”: 

„Przy wejściu do wielkiego zacienionego stuletnimi drzewami parku, widać leżące na trawniku kamienne figury czterech bogów pogańskich, każdy zwrócony do strony świata z której ma pochodzić.”

Data zamieszczenia pierwszej wzmianki na temat obecności tzw. bab kamiennych w Arkadii nie wydaje się być przypadkową. W latach 1855-1859 trwały bowiem w  Arkadii prace przy budowie willi dla owdowiałej Aleksandry Radziwiłłowej, która jeszcze za życia męża generała Michała Gedeona Radziwiłła ,troszczyć się musiała o jego interesy. Od 1838 r. Aleksandra Radziwiłłowa była w imieniu nieletnich synów kuratorką dóbr nieborowskich. Wzbogaciła bibliotekę Radziwiłłów w Nieborowie rodowym księgozbiorem Steckich ze Szpanowa. Po śmierci męża w 1850 r. Aleksandra znana również jako „urocza Olesia” przeniosła się na stałe do Nieborowa. W Nieborowie malowała akwarelowe widoki Arkadii. W latach 1855–1859 wybudowała dla siebie willę w Arkadii według projektu Franciszka Marii Lanciego, która dziś już nie istnieje. 


Dziś pozostał po niej tylko niewielki fragment tarasu od strony ogrodu. Nie można wykluczyć, że widziane w Arkadii w 1856 r. „leżące na trawniku kamienne figury”, zostały sprowadzone przez Aleksandrę Radziwiłłową i czekały na wykorzystanie w najbliższym otoczeniu wznoszonej dla niej willi. Trafić zatem musiały do ogrodu nieco wcześniej .Okazji do ich przetransportowania z Wołynia zapewne księżnej nie brakowało.


willa Aleksandry Radziwiłłowej że Steckich, znajdująca się w ogrodzie angielskim w Arkadii.

Okres I-w.ś (STARA FOTOGRAFIA ZATRZYMAĆ Czas Łowicz i okolice.)











Portret Aleksandry Radziwiłłowej z domu Steckiej, autorstwa Valentina Schertle z 1838 roku,znana również jako „urocza Olesia” ,ur. 1796 r ,zmarła 14 lipca 1864 r w Passy od 1860 r. dzielnicy Paryża. Została pochowana w tamtejszym kościele.


http://cennebezcenne.pl/wp-content/uploads/2017/11/CBU_2011_3-s-19-21_JAWORSKI.pdf?fbclid=IwAR2nIZgQ0-WnLafNgwM6Q-ASfTQyNUQoNwuJn-I129o4HfENTPxbsU5rRs8

https://docplayer.pl/14655572-Nulla-dies-sine-linea-szukajac-sarkofagu-nerona-o-pochodzeniu-tzw-bab-nieborowskich-polscy-rose.html?fbclid=IwAR1FiH7ab3RdB9KS37ZFLQn1iUjzHFtPvErIGKAyjm8BZ1AeIPyXDkx4hv8

środa, 23 sierpnia 2023

Józef Grzegory - (1920 –2006)


 Księżak z krwi i kości w otoczeniu znajomych, I poł. lat 50. XX w.(drugi z lewej)

Uśmiechnięty, łagodny, otwarty na ludzi , ciekawy świata, bardzo religijny
i pracowity , tak maluje a raczej rzeźbi się  obraz postaci zmarłego 17 października 2006
Józia "Janiokowego"-Józefa Grzegorego ,ludowego artysty Ziemi Łowickiej

,,Gdy byłem jeszcze małym chłopcem, jak większość moich rówieśników, pomagałem rodzicom w gospodarstwie, często pasąc krowy. Dłużący się czas wykorzystywałem na dłubanie i wyrzynanie w drzewie ''


Józef Grzegory przy pracy. Żył w zgodzie ze swoimi pasjami i talentami.

  W czasie swego osiemdziesiciosześcioletniego życia godził cztery pasje: rzeźbiarstwo, muzykowanie, pszczelarstwo i prowadzenie gospodarstwa rolnego. Grał na flecie oraz skrzypcach, przygrywając w młodości na „wiejskich potańcówkach”. Szanował siłę natury, jego pasją była hodowla pszczół, którą prowadził nieprzerwalnie od 15 roku życia. Z czego rzeźbiarstwo było pasją największą , a wykonane prace gwarantują mu nieśmiertelność wśród najwybitniejszych postaci powiatu łowickiego.

Był Księżakiem z krwi i kości, o duszy romantyka. W pracy na roli widział piękno wysiłku i trudu człowieka, ale widział też to, co wielokrotnie podkreślał w różnych wywiadach, piękno przyrody, siłę natury.
Urodził się w rodzinie chłopskiej 3 stycznia 1920 roku, całe życie mieszkał we wsi Złaków Borowy.   W 1934r.ukończył piąty oddział Szkoły Podstawowej w Złakowie Borowym, następnie podjął dalszą naukę i po egzaminie otrzymał świadectwo ukończenia Publicznej Szkoły Powszechnej siedmioklasowej. Pierwszymi pracami Józefa Grzegorego były nieskomplikowane figurki ptaków i zwierząt. Następnie zaczął wykonywać prace wymagające więcej wysiłku i wyobraźni. 

Najstarszą rzeźbą, jaka zachowała się w domu rodzinnym i z której artysta był bardzo dumny jest popiersie Józefa Piłsudskiego w słynnej,, maciejówce'' z 1935 rok. Rzeźba została wykonana po śmierci Marszałka ,który w tamtym czasie dla wielu był postacią nietuzinkową . Stanisław Mackiewicz pisał o atmosferze podczas pogrzebu marszałka: "Piłsudski miał fanatycznych wielbicieli, którzy go kochali więcej niż własnych rodziców niż własne dzieci, ale było wielu ludzi, którzy go nienawidzili, miał całe warstwy ludności, całe dzielnice Polski przeciwko sobie, potężną nieufność do siebie.'' Rzeźbiarz miał wtedy piętnaście lat.





Prace te powstawały przy użyciu kieszonkowego noża, potocznie zwanego ,,żydkiem", do którego to narzędzia artysta był przywiązany przez całe życie . W pierwszym okresie swej twórczości używał najbardziej dostępnego drzewa wierzbowego i topolowego .Artysta z pasją i zaangażowaniem wykonywał figury o tematyce świeckiej, nawiązujące do kultury ludowej regionu łowickiego oraz polskiej państwowości. Pomysły czerpał z obserwacji otoczenia, z tego co zapamiętał z okresu młodości. Jego prace najczęściej przedstawiały postacie w tradycyjnych strojach łowickich, były to stroje odświętne lub do użytku codziennego, w zależności od charakteru zajęcia, jakie dana figura wyobrażała. Najczęściej ukazywał prace gospodarcze i tradycyjne obrzędy, np. chrzciny, wesele, pannę młodą w wianku, tańczącą parę, siewcę, ,,zaloty pod kopką siana", pocieranie lnu, i inne. Swoich rzeźb nigdy nie malował, szanował surowe drewno, jego zdaniem dodawało to charakteru powstającym postaciom. Jak sam ocenił, wykonał około 450 rzeźb. Wiele z nich trafiło do kolekcji prywatnych w kraju i za granicą. Kilkakrotnie był ofiarodawcą swoich rzeźb na cele społeczne Znaczną część prac Józefa Grzegorego stanowią rzeźby sakralne ukazujące świętych oraz postacie szopkowe. ,,Świątki"- święty Florian, Chrystus Frasobliwy, Matka Boska Skępska, Matka Boska Kodeńska , Maksymilian Maria Kolbe, czy postać świętego Nepomucena, których figury niejednokrotnie były zamawiane do kościołów.

Józef Grzegory ze Złakowa Borowego i jego Trzej Królowie. Fot. z lat 50. z archiwalnego zbioru Henryka Świątkowskiego.

W parafialnym kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Złakowie Kościelnym można podziwiać wystawianą co roku szopkę bożonarodzeniową, składającą się z jedenastu postaci, której wszystkie figury w latach 1959-62 wykonał artysta ze Złakowa Borowego oraz dwie figury Madonn. Jedna zdobi bramę wejściową na plac kościelny (Matka Boska Niepokalana), druga, która jest własnością mieszkańców Złakowa Borowego, stoi na ołtarzu w nawie bocznej kościoła (Matka Boska Anielska). Podobne figury artysta wykonał dla kościoła p.w. Świętej Trójcy w Piątku, która składa się z 15 figur.

Rzeźby Grzegorego cieszyły się dużym powodzeniem, ich piękno przyciągało uwagę nawet złodziei. Swego czasu wykonał figurę świętego św. Jana Nepomucena na zamówienie do nowej przydrożnej kapliczki w Retkach. Postać świętego w krótkim czasie została skradziona . Na ponowną prośbę artysta wykonał kolejną rzeźbę i mimo solidnego umocowania jej w kapliczce została ponownie, też w krótkim czasie, skradziona.



W czasie okupacji hitlerowskiej już rzeźbiłem mniej, bo nie miałem spokoju. Wyjeżdżałem na tak zwane ,,okopy" albo chowałem się przed ,, łapankami" na roboty do Niemiec, ewentualnie pracowałem w gospodarstwie rodziców. Jednak zawsze mnie korciło ,żeby coś wyrzeźbić ,wspominał artysta . Swoim rzeźbom poświęcał dużo czasu i każdą z nich dokładnie „dopieszczał”, dlatego niechętnie się z nimi rozstawał, natomiast z radością pokazywał turystom ,miłośnikom sztuki ludowej, którzy przybywali do jego domu, gdzie w jednej z izb wystawione były prace rzeźbiarza i gdzie sam Józef czuł się najlepiej .
Po wojnie Józef Grzegory stał się jednym z najbardziej znanych łowickich artystów rzeźbiarzy. Pracował najczęściej wieczorami po obrządku, albo zimą, gdy w gospodarstwie było mej obowiązków. Był bardzo aktywnym twórcą, chętnie brał udział w licznych konkursach: od powiatowych do organizowanych przez krajowe muzea, jak i Wydziały Kultury i Sztuki Rad Narodowych oraz organizacje społeczne. Należał do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, uczestniczył w zjazdach dla ludowych artystów, wystawach rolniczych oraz imprezach kulturalnych o zasięgu regionalnym i ogólnokrajowym. W 1958 roku na konkursie wojewódzkim w Łodzi otrzymał wyróżnienie za rzeźbę „Świniarka”. Była to wielka radość oraz zachęta do dalszej pracy .W 1969 r. otrzymał jednorazowe stypendium Ministra Kultury i Sztuki. Za swoją działalność został odznaczony Medalem Dziesięciolecia Polski Ludowej i Złotym Krzyżem Zasługi. Muzeum w Łowiczu. W roku 1984 r., za sprawą kustosza Henryka Świątkowskiego, w Muzeum została otwarta wystawa czasowa: „Pięćdziesięciolecie Twórczości Józefa Grzegorego ,,Rzeźba”. Eksponowane były 54 prace artysty, które odzwierciedlały charakter jego twórczości.
Rzeźby, które zachowały się w domu Państwa Grzegorych przykuwają uwagę dokładnością wiernie oddają rzeczywistość ,figurki są bardzo dopracowane na których można dostrzec brwi, a nawet rzęsy. Artysta oddawał w swych rzeźbach realistyczne ułożenie fałd koszul, spódnic, spodni, wszystko to grało i było efektem czasochłonnej pracy.
Dziś dorobek ,Księżaka z krwi i kości o duszy romantyka ,czasami mylnie nazywanego Jan możemy obecnie zobaczyć w wielu muzeach np; Muzeum Mazowieckie w Płocku, Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Muzeum w Łowiczu, Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie oraz w zbiorach rodzinnych "Jonioki" .


„Świniarka” rzeźba wyróżniona na konkursie wojewódzkim w Łodzi 1958 rok



Księżanka w stroju weselnym



sobota, 19 sierpnia 2023

,,Księżacy u Hansa Franka,,(Dożynki 1943-10-24 )


 Sprawujący władzę nad Generalnym Gubernatorstwem rezydujący na Wawelu doktor Hans Frank zażyczył sobie barwnego korowodu poddanych.

Święto plonów   z czasem połączono  z rocznicą proklamowania Generalnego Gubernatorstwa.(Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete) 26 października 1939 r. 

Cel organizowanych przez Niemców uroczystości dożynkowych, był oczywisty. Miały odwrócić uwagę polskich mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa od panującego na co dzień terroru okupanta: łapanek, masowych rozstrzeliwań, grabieży i kontrybucji.

Dożynki miały być według założeń Hansa Franka propagandową manifestacją jedności i rzekomej współpracy Polaków i Ukraińców z Niemcami w walce z bolszewikami.

W uroczystościach wzięła również udział delegacja rolników z powiatu łowickiego, reprezentująca dystrykt warszawski. Jak wspominał Paweł Workowski ze Złakowa Borowego do składu delegacji u gubernatora Franka, wyznaczył  go wójt Jan Fabijański gminy Bąków.

Otrzymał wtedy polecenie odebrania z firmy nasienno-ogrodniczej Urlich w Warszawie kosza dożynkowego. Tam po wielu zabiegach dostał stary kosz, a w nim trochę jabłek i trochę innych owoców. Pan Workowski nie krył, że miał świadomość, jakie konsekwencje groziły jemu i rodzinie w przypadku odmowy wyjazdu.Wiedziały o nich też z pewnością pozostałe członkinie łowickiej delegacji: Józefa Ziółek ze Złakowa Borowego, Natalia Kołaczyńska ze Złakowa Kościelnego i Kucharek (imię niezn.)z Klewkowa.

Do Krakowa pojechali wszyscy koleją ubrani w stroje ludowe. Po przyjeździe byli podejmowani śniadaniem, natomiast obiad jedli w znanej restauracji Hawełka. Na Wawel udali się w asyście oficera gestapo z grupą rolników z innych dystryktów.

Hans Frank na koniec uroczystości zwrócił się do uczestników :

,, że on i Niemcy będą się modlili za rodziny delegatów i Polaków”. 

Po uroczystości udali się do katedry wawelskiej, gdzie w krypcie św. Leonarda pomodlili się c przy sarkofagu marszałka Józefa Piłsudskiego.

Ustalony program uroczystości przewidywał udział grupy 26. rolników z czterech polskich dystryktów GG oraz Ukraińców, reprezentujących utworzony po 1941 r. dystrykt galicyjski, czterech przedstawicieli ziemian oraz trzech delegatów Rady Głównej Opiekuńczej, z jej prezesem Adamem Ronikierem. Ten ostatni odmówił jednak zdecydowanie udziału w dożynkach, odpowiadając w ten sposób na rozpoczętą przez Niemców kilka dni wcześniej całą serię publicznych egzekucji ulicznych w Krakowie i Warszawie.

Dwa lata wcześniej ,posiedzenie rządu GG, 16 grudnia 1941

,,Jeśli wreszcie wygramy wojnę, to nie będę miał nic przeciwko temu, żeby z Polaków, Ukraińców i tego wszystkiego, co się wokół włóczy, zrobić siekaninę,, Gdybym o każdych siedmiu rozstrzelanych Polakach chciał rozwieszać plakaty, to w Polsce nie starczyłoby lasów na wyprodukowanie papieru na takie plakaty”, „Polska nie śmie nigdy więcej powstać!” – wywiad dla gazety Völkischer Beobachter, 6 lutego 1940.Hans Frank.

[ Zbiory :NAC ]









Delegacja dożynkowa podczas zwiedzania Wawelu.(1943-10-24)




Delegacja dożynkowa przy trumnie Marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu..(1943-10-24)





delegacja dożynkowa przy stole w towarzystwie kierownika wydziału żywności i rolnictwa Karla Naumanna .(1943-10-24)


Delegacja dożynkowa po uroczystościach dożynkowych Kościół Na Skałce, pod wezwaniem św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa i Męczennika(1943-10-24)



,,Księżacy u Hansa Franka,,

Kwartalnik Historyczny 2008 rok

https://bc.wbp.lodz.pl/.../81221/edition/77513/content






Ostatnia ofiara - II W.Ś w Łowiczu 1945 r.

  Wielu mieszkańców Łowicza w milczeniu odprowadziło 17 letnią Łowiczankę  na cmentarz kolegiacki. „Na przełomie października i listopada 19...