''Po przemarszu wojsk rosyjskich po kilku dniach nastąpił naprawdę radosny przemarsz Wojska Polskiego. Specjalnie dla podkreślenia wielkości zdarzenia wybudowana została wielka brama triumfalna na ul. 3-go Maja obok muzeum. Brama ustrojona zielenią barwami narodowymi flagami. Wzdłuż ulicy mieszkańcy Łowicza , a drogą jadą na wozach konnych naprawdę polscy żołnierze . Koniki małe ,kudłate po jednym lub dwa przy wozie wozy drewniane małe na kołach z obręczami metalowymi lub drewnianymi. Dużo wozów z poboczami plecionymi z wikliny. My młodzi chłopcy oczywiście znajdujemy się obok bramy triumfalnej ,gdyż każdy żołnierz przed przejściem bramy , strzelał długie serie z pepeszy i pojedynczo z karabinów, pistoletów, naganów. Kanonada trwała non stop. Kolumna Wojska Polskiego była bardzo długa . Każdy chłopak i dorośli również pragnęli za wszelką cenę zdobyć ... guzik z munduru żołnierzy polskich. mnie to się udało . Byłem z tego dumny. Mama zaraz zauważyła że orzełek jest bez korony...''
(wspomnienia Bogdan Jankowski)
Ogólny widok żołnierzy maszerujących ulicami miasta./ A.P.w.Ł /
Zakończenie II wojny światowej. Uroczystość na rynku przed gmachem ratusza w Łowiczu.
'' Dzień podpisania kapitulacji Niemiec zachowałem w pamięci dość dokładnie. Był to piękny majowy dzień , pracowałem z mamą w ogródku przy obecnej ul. 3 Maja (w miejscu byłej stacji benzynowej) Raptem między godziną 12.00 – 15.00 wstrząsnęły powietrzem szybko po sobie następujące detonacje oraz było słychać strzały seryjne z karabinów maszynowych .Przerwaliśmy pracę i po wyjściu na ulicę widzimy biegnących ludzi można powiedzieć powstała mała panika ,po chwili dowiadujemy się że to koniec wojny ,kapitulacja Niemiec .Strzały po pewnym czasie ustały .Ludzie na ulicy uradowani ,dużo politycznej dyskusji. Pracę w ogródku zakończyliśmy ,ja oraz moi koledzy udaliśmy się do miejsca skąd pochodziły strzały armatnie , a było to nie daleko na ulicy Klickiego za zameczkiem przy łąkach okopana była artyleria p. lotnicza , reflektory p. lotnicze ,karabiny maszynowe, armatki zenitówki. Były tam również na łąkach rosyjskie samoloty tzw. kukuruźniki (kilka sztuk) . Lotników i artylerzystów wiele razy odwiedzaliśmy poprzednio , wobec czego po naszym przybyciu szybko dowiedzieliśmy się , że, wieczorem będzie strzelanie na wiwat. Oczywiście przy takiej imprezie nie może nas. „kumpli" z ul. Tkaczew 13. zabraknąć . Wieczorem, całą ferajną z wypiekami na twarzy zameldowaliśmy się w sadzie przyległym do pałacyku . Oficerowie, artylerzyści, lotnicy i inni żołnierze wynieśli, broń wszelkiego rodzaju i zaczęła się kanonada. Najwięcej było ręcznych karabinów, maszynowych (talerzowych) , naboje świetlne , rakiety , pojedyncze strzały armatnie. Erkaemy lufą wsparte na rozwidleniach drzew owocowych , strzały długimi seriami ,cały talerz naboi na 2. 3 razy. Żołnierze podochoceni alkoholem strzelają i widać u nich również wielką radość. Końce luf erkaemów rozgrzane do czerwoności rzucane na ziemię. Przynoszenie nowych talerzy. nowych erkaemów to nasze zadanie - magazyn otwarty. Lufy gorące - nie można dotknąć . Odnosimy ostrożnie do magazynu. Strzelanie świetlnymi pociskami odbywa się z wielu miejsc w Łowiczu . Długie serie krzyżują się . Strzelający specjalnie kierują serię świetlną na serię pocisków z innego miejsca. Bardzo. bardzo dużo rakiet do oświetlania terenu. dużo rakiet kolorowych . Niebo nad Łowiczem kolorowe ...Kanonada trwała b . długo . Rosjanie przygotowali się d o tego dnia a raczej nocy naprawdę wspaniale . Strzelanina trwała praktycznie całą noc z krótkimi przerwami. Na drugi dzień również strzelano na wiwat ale pojedynczo z karabinów , rewolwerów , rakiet. W sprawie strzelaniny rozumowanie nas - chłopaków z ul. Tkaczew 13 było bardzo proste i chyba logiczne: strzelając dać głośny wyraz radości z zakończenia wojny , pozostałą z wojny amunicję i broń zniszczyć - strzelając bo przecież już nigdy nie będzie potrzebna !!?? ''








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz