Łączna liczba wyświetleń

sobota, 3 czerwca 2023

Księżak Ci Ja Księżak ..lata 20 ubiegłego wieku.


 „Księżak ci ja Księżak z tej Mazowsza Ziemi, wesół Ci Ja w pracy, bo człek między swymi”.

Wycieczka Polaków z Ameryki wypowiedziała zdanie, że w Łowiczu jak w żadnym innym mieście, odczuła potęgę Polski; bo tu zobaczyła, że lud stoi silnie przy wierze i tradycji przodków.

Przed pierwszą wojną pisano o Księżakach, że są wzorowymi rolnikami. Słownik Geograficzny podaje:

 „Włościanie z Księstwa Łowickiego , ciesząc się zdawana większą niezależnością niż pańszczyźniani rolnicy wsi szlacheckich, doszli do wyższego stopnia kultury rolniczej ''

Dr. Ignacy Baranowski pisał w 1913 r. w zeszycie monograficznym „Ziemi“: 

„Włościanie Księstwa Łowickiego stopniowo wyrabiać się zaczęli na wyborowych gospodarzy, mogących służyć za wzór dla całego kraju“.

Wieś księżacka miewa najczęściej parę wiorst długości, chaty pobudowane są przy drodze, biegnącej wzdłuż wioski, strzechy słomiane niejednokrotnie zbliżają się ku sobie ,stawiane z drzewa ,zwrócone bywają do drogi bądź frontem, bądź stroną szczytową, zwykle od strony południa.

Największymi zaletami Księżaków są: 

pracowitość i umiłowanie ziemi, zwłaszcza ziemi na Księstwie Łowickim.

Jeden dzień w czasie żniwa.

Równo ze świtem wstaje gospodyni, obłóczy kieckę, odmówi pacierz. Gospodarz zamożny trzyma parobka; sypia on w stajni u kuni, na werku. Nad werkiem wisi obrazek święty, kordy i tasiemki, wyrzucone z chałupy, bo były stare, z łońskiego roku. Parobek daje koniom jeść, myje się wodą z kubełka od pojenia kuni. Służącą trzyma gospodyni zamożna, biedniejsza syć-ko sama obłącznie; w dopilnowaniu dzieciaków małych pomaga mąż. Gospodyni budzi dzieci, sześcioletnie dostaje kawałek chleba, idzie z gęsiami, idzie na chłód poranny boso na ściernisko. Gospodyni doi krowy, dziewucha starsza wypędza krowy z owcami, starą zapaską okrywa głowę i plecy. Dzieci dorosłe szykują się z ojcem do żniwa. We żniwa dostają wszyscy pod śniadanie: chleb z masłem; o suchym jadle idom w pole, kto by tam miał czas gotować śniadanie we żniwa, dobrze i tak człowiekowi ciężko pracującemu, przecie gospodyni musi cały przychówek nakarmić, napoić . Gdy gospodyni obrobi ranną robotę, cały dobytek nakarmi, bierze ze sobą śniadanie i dzieciaka małego i idzie w pole, aby pomagać, im więcej rąk do pracy, tym lepiej; Na polu wścibia kije, uwiąże płachtę, układzie dzieciaka w cieniu i buja silnie, aż się uciszy i uśpi. I dalejże pobierać garście, lub snopy wiązać i ustawiać; pracy nie brakuje, do słońca zachodu. Gospodarz i gospodyni idom przed słońca zachodem do chałupy, pasterek przygna bydło, gospodyni doi krowy, aby mleko przestygło na wieczerzom — świniom da chlać, kury, gęsi, indyki pozagania, szykuje wieczerzom, ugotowane w obiad jagły polewa mlekiem, w polewkę kładzie kluski, leje mleko, a na ostatku twaróg z mlekiem i ze śmietanom. Dzieci jędzom naprzód, mówią pacierz, idom spać[...]

Aniela Chmielińska (1868-1936),,Księżacy,, - ,,Z życia Księżaków,,




















































































czwartek, 1 czerwca 2023

" Piekło pod Kiernozią " -wrzesień 1939 r.


 zdjęcie :panzer IV kpt. von Kockeritza - dowódcy 8. kompanii 1. Pułku Pancernego- zniszczonego przez polskie działo ppanc. 37mm 16 września.

...Huk padających bomb razem z graniem dział przeciwlotniczych wytworzyły prawdziwie piekielną symfonię...

16 /17 września 1939 roku pod Kiernozią doszło do krwawej bitwy.

Była to kontynuacja kilkudniowych akcji XVI Korpusu Pancernego, wspieranych najsilniejszym z dotychczasowych uderzeniem lotnictwa niemieckiego siłą około 335 samolotów.

''Strzela do nas polska piechota, której nie możemy ostrzelać w egipskich ciemnościach. Tu jest jak w diabelskim kotle."

[...]Ruszyliśmy w kierunku Kiernozi. Wkrótce jednak nasze dalsze posuwanie się zostało przerwane. Zza niedalekiego lasu, zupełnie nisko, jak gdyby z pobliskiego lotniska, zaczęły się wychylać aeroplany niemieckie. Liczba ich stawała się niepokojąco wielka. Wznosząc się w górę, kierowały się wszystkie ku Kiernozi. Huk padających bomb razem z graniem dział przeciwlotniczych wytworzyły prawdziwie piekielną symfonię. Nalot na Kiernozię rozpoczął się około godziny 8 rano i trwał bez przerwy - poszczególne eskadry samolotów niemieckich zmieniały się kolejno - do godziny 11 przed południem. Wszystko to zaś działo się nie tylko w pobliżu nas, ale dosłownie nad naszymi głowami, gdyż krążące nad Kiernozią aeroplany zataczały koła również nad polem obok drogi, na którym znaleźliśmy się wówczas. Również i granaty z dział przeciwlotniczych pękały nad tym samym polem. Po ustaniu nalotu nie skończyła się jeszcze bitwa. Pękanie granatów i charakterystyczne cmokanie kul karabinowych słyszeliśmy w dalszym ciągu. Widocznie więc dostaliśmy się w sam środek bitwy, która dopiero około godziny 13.30 zaczęła nieco słabnąć[...]

„Pola i drogi, pełne rozbitego sprzętu strzaskanych wozów i skrzyń z amunicją, budzą trudny do określenia niepokój.... opodal Kiernozia. Mijamy drobne kolumny żołnierzy, pozbieranych z różnych oddziałów. Obsadzają przydrożne wzgórza. Park i dwór kiernoski. Za dworem kłębi się dym. To z miasteczka.”






Bitwa pod Kiernozią była jedną z największych klęsk niemieckich wojsk pancernych w kampanii w Polsce w 1939 roku
Decydującym momentem bitwy pod Kiernozią w dniu 16 września było ostateczne zatrzymanie natarcia niemieckiego na linii wiosek Błędów, Karnków, Różyce, Osiek przez wielokrotnie słabsze oddziały polskie , 58. pułk piechoty z dwoma działkami przeciwpancernymi, jedną haubicą 155mm oraz niezidentyfikowaną ilością karabinów przeciwpancernych. Po niepowodzeniu pierwszego natarcia na linii Błędów - Karnków - Różyce - Osiek, Niemcy spróbowali się przegrupować po czym zaatakowali ponownie - tym razem z większą siłą. Jednakże w międzyczasie 58. pp otrzymał posiłki i natarcie niemieckie zostało ostatecznie odparte. Następnie oddziały polskie przeszły do kontrnatarcia i wkrótce rozproszone i pobite niemieckie oddziały pancerne zostały okrążone ,po czym były systematycznie niszczone - zwłaszcza w nocy z 16 na 17 września .
16. września 1939 r. dwa regimenty pancerne niemieckiej 1 dywizji pancernej i 35 regiment pancerny 4 dywizji pancernej w rejonie Ruszki-Kiernozia uderzyły na pozycje dążących nad Bzurę wielkopolskich dywizji Grupy Operacyjnej generała Knolla-Kownackiego. Początkowo natarcie niemieckie rozwijało się z powodzeniem i czołgi przeniknęły w głąb polskich pozycji . Jednak dalej , wobec braku wsparcia własnej piechoty , znalazły się w izolacji i pod ciągłym ostrzałem polskiej piechoty i jej działek przeciwpancernych . Natarcie niemieckich czołgów zostało rozproszone przez stosujących taktykę "przeciwpancernych gniazd" Polaków. Wprawdzie przeniknęło dalej , lecz ostatecznie zostało zatrzymane na drugiej linii obrony. Wiele czołgów zostało zniszczonych, a te które ocalały dopiero rano 17 września wycofały się do swoich dywizji. Ponieważ pole walki pozostało w polskich rękach, piechurzy i saperzy wysadzili w powietrze większość pozostawionych niemieckich czołgów, np: niemiecki 35 pułk pancerny stracił w tych walkach 23 czołgi całkowicie zniszczone oraz 30 zabitych czołgistów. Niemcy nazwali te walki " piekło pod Kiernozią " .







Większość zdjęć przedstawia jeńców polskich wraz z zabudowaniami Kiernozi.

(https://www.facebook.com/hashtag/bitwa_nad_bzur%C4%)

Ostatnia ofiara - II W.Ś w Łowiczu 1945 r.

  Wielu mieszkańców Łowicza w milczeniu odprowadziło 17 letnią Łowiczankę  na cmentarz kolegiacki. „Na przełomie października i listopada 19...