Na przełomie roku 1913-1914 kiedy
przeprowadzano drogę publiczną od traktu bitego Łowicz - Łódź
do stacji drogi żelaznej łowicko - kaliskiej ,przy kopaniu rowów
znaleziono dwie zbite skrzynie z kościami ludzkimi.
Mieszkańcy Łowicza doskonale
pamiętali kto tam spoczywa.
Mieszkańcy miasta Łowicza mieli możność po raz
pierwszy uczcić uroczyście pamięć bohaterów Powstania
Styczniowego 1863 r. w 1917 roku Grono ludzi dobrej woli podjęło tę
myśl chwalebną i wkrótce wcieliło ją w czyn. Ponieważ w Łowiczu
padło trzech powstańców, przeto postanowiono urządzić solenne
nabożeństwo oraz na miejscu kaźni na Kostce postawić krzyż. Tak
się i stało. W niedziele: 21 stycznia o godz. 9-ej rano tłumy
wiernych ze wszystkich sfer społeczeństwa zapełniły kościół
św. Ducha, gdzie nabożeństwo celebrował miejscowy proboszcz ks.
kan: Niemira. Po skończonym nabożeństwie uformował się olbrzymi
pochód. Na czele pochodu niesiono chorągiew, własność Muzeum
Starożytności, sprawiony w czasach, tak zwanych wolnościowych
1905 r. Na chorągwi o barwach narodowych pod wizerunkiem
Matki Boskiej Częstochowskiej widniał napis:
''Na Jasnej Górze ukoronowana,
Królowo Polski! uproś Niebios Pana,
Niech da Ojczyźnie już trwałą
swobodę,
A nam w wolności braterstwo i zgodę
.''
Na drugiej stronie pod Białym Orłem
czytamy:
''Orle Biały, sławo nasza,
Jakżeż drogi zmartwychwstały!
Wzlot Twój w górę nam ogłasza,
Ze wolności dni nastały.''
R. P. 1905
Za tym pięknym sztandarem postępował
oddział legionów polskich w pełnym rynsztunku ze swoim dowódcą p. F. Dunajem na czele, za
nim w długim szeregu młodzież szkolna obojga płci ze sztandarami,
skauci w swoich uniformach, następnie prowadzący pochód ks.
prefekt Cichocki, za którym ośmiu obywateli miasta, zmieniając się
kolejno, niosło krzyż, który otaczały cechy ze swymi sztandarami,
dalej postępowała Straż Ogniowa w połyskujących kaskach, a w końcu olbrzymia fala ludzi. Dzień
był prześliczny. Dość duży mróz tamował oddech, a jednocześnie
potoki złotego słońca zalewały otuloną w puchy śnieżne,
ukołysaną do snu zimowego karmicielkę, szarą ziemię naszą. Z
potężną pieśnią "Kto się;w opiekę" pochód
postępował ku miejscu kaźni, aby na nim ku pamięci potomnych
postawić krzyż, godło cierpienia, a zarazem i godło zwycięstwa
światła nad ciemnością, wolności nad brutalną przemocą . Gdy pochód doszedł do oznaczonego
miejsca, ustawiono krzyż, a następnie ks. Cichocki dopełnił ceremonii poświęcenia, po której
wezwał obecnych do modlitwy za dusze tych wszystkich, którzy życie
swe oddali za wolność i szczęście Ojczyzny. I zgięły się
kolana obecnych i kornie pochyliły głowy, a usta szeptały:
"Im wieczne odpoczywanie, a nam
Ojczyznę wolną racz dać, o Panie"!
Legioniści dali trzykrotnie salwę z
karabinów, skauci odśpiewali "Rotę", po czym ks. Cichocki
wygłosił następujące przemówienie:(całość w komentarzu ... )
... Ten Krzyż ...symbol męki ,ale i
symbol ostatecznego zwycięstwa .Stawiamy ten święty Krzyż ,bo
Polacy ,bo Polska żyła zawsze miłością Krzyża i
sprawiedliwością Krzyża. Krzyż był jej najszczytniejszym
sztandarem, na który przysięgała, pod którym broniła
chrześcijaństwa i cywilizacji! l my więc również stójmy wiernie
pod tym sztandarem, - to nasz obowiązek, to honor , to nasza przyszłość i nasze
zbawiennie, Przez ten znak zwyciężymy!!! Więc zwróćmy nasz wzrok na ten święty znak
zawołajmy :
Chryste ukrzyżowany!
My, co giniemy z niewoli i głodu,
Wznosimy do Ciebie błaganie:
Przez święte rany polskiego narodu,
Wybaw nas Panie!
Po tym przemówieniu zapanowała cisza
i głębokie zamyślenie. Oczy wszystkich skierowały sięna ten święty Krzyż, którego
wyciągnięte ramiona zdały się błagać Boga o błogosławieństwo
dla tej zlanej łzami i krwią serdeczną ziemi naszej. Na mównicę wszedł naoczny świadek
wypadków 1863 r., p. Władysław Tarczyński i w te odezwał się słowa:
Rodacy!
Szlachetne uczucie tu nas sprowadziło.
I słusznie, bo po najdłuższym nawet czasie nie godzi się zapominać o tych, którzy we
wszystkich wysiłkach i walkach o wolność Ojczyzny poświęcili swe
życie. Wszystkim też uczestnikom powstania 1863 roku, tym: co na
polach walki i na szafotach śmierć ponieśli, i tym zesłańcom, co
w ciężkich robotach na Syberii w strasznych Cierpieniach pomarli,
wdzięczność się należy, oni bowiem swym zbrojnym wystąpieniem,
obudzili ducha narodowego, zdrętwiałego w ohydnym jarzmie niewoli
moskiewskiej. Duch ten przez nich zbudzony, błyskawicznie przebiegł
nie tylko całą Polskę i Litwę, ale wstrząsnął całą dawną
Rzecząpospolitą aż do kresów - gdzie słupami żelaznymi granice
oznaczył Bolesław Chrobry. Historia należycie to oceniła,
rozwodzić się o tym nie będę; nadmieniam tylko, że ze czcią
wspominam tamtą epokę, w której żyłem i współdziałałem.
Nastrój wtedy był jednolity, czysto narodowy polski, nie było
rozbieżności partyjnych ... Żałoba narodowa uwydatniała się w
całym postępowaniu, z noszonymi na zewnątrz kirami, harmonizowała
powagą i skupieniem ducha. Zapał do czynu był wielki, praca
prowadziła się gruntowna, oparta na miłości Ojczyzny, nie na
egoizmie. Ofiarność była szczodra, poświęcenie się
bezgraniczne. A chociaż wówczas wolności nie wywalczyli, nie
zmniejsza to ich zasługi, bo zbudzili z letargu ducha narodowego i
dali bodziec do pracy gruntownej nad odrodzeniem. Bohaterowie
owi ,mężni na polach walki, jako skazańcy stawali również
odważnie przed słupami mordu i na szubienicznych szafotach. Do
takich należeli właśnie i ci, których pamięć dzisiaj tu czcimy.
Patrzyłem na to, jak Wincenty Bunszus, były żołnierz rosyjski,
grenadier, zbiegły z pułku do partii powstańców, bronił się od
zawiązania mu oczów i i przywiązania do słupa nad dołem
grobowym tu na tej łące, gdzie został rozstrzelany. A Adolf Szoppe
,ekspedytor poczty we wsi Plecka Dąbrowa ,pow. Kutnowskiego ,
postawiony pod szubienicą na Nowym Rynku ,raźno wskoczył po
schodkach na szafot ,serdecznie uściskał stojącego przy nim
kapłana ,ucałował ,a następnie przycisnął do serca podany mu
krzyż ,uśmiechem i ukłonem pożegnał tłumy otaczające
szubienicę ,a wkrótce zawisnął na niej jako wołająca o pomstę
do nieba ofiara za wolność Ojczyzny . Odbiegając od przedmiotu, muszę
dodać, że szubienicę tę umyślnie postawili moskale na Nowym Rynku przed domem nr 31, którego
właścicielka pani Antonina z Kazańskich Malinko , żona
prawosławnego pułkownika emeryta, miała częste zatargi z
żandarmami za to, iż usiłowała wychować dzieci po katolicku.
Powieszonego przed jej oknami Szoppego umyślnie pozostawali przez
parę godzin na szubienicy, aby choć przez ten barbarzyński czyn
wywrzeć swą nienawiść.



/ / Sceny rosyjskiej branki oraz stracenia
na Nowym Rynku powstańca wziętego do niewoli w bitwie pod Bolimowem
- zdjęcie z inscenizacji historycznej zorganizowanej w Łowiczu 19
stycznia 2013 r., fot. Sylwester Cichal z Parmy (ze zbiorów
prywatnych) //
Ale słuchajmy dalej: Karol Mejer,
ciężko ranny, pokuty pikami kozackimi, jeniec z pola bitwy pod Bolimowem, umarł w szpitalu
rosyjskim wojennym. Staraniem panien łowickich został okazale pochowany na cmentarzu Emaus, za co
panny organizatorki pogrzebu: Służewska Franciszka, Seidler Maria,
Kępczyńska Aniela , Kępczyńska Magdalena i Hiller Salomea, były
ukarane aresztem. Tak oto, jak wspomniałem szli na miejsce kaźni, a
spełnienia z siebie ofiary dla Ojczyzny, szli z podniesionym czołem,
bo rozumieli, że każda kropla ich krwi, będzie nasieniem kwiatu
wolności, a każde morderczo zgaszone życie wiernego syna matki -
Ojczyzny, w przyszłości rozpali zarzewie do powstania legionów
mścicieli. Męczennikom wolności wrogowie odmówili
chrześcijańskiego pogrzebu, nawet ślady ich mogił pół sotni
kozaków przez godzinę końmi tratowało, by nikt nie odnalazł
ich szczątków, jednak pamięć o nich i o tych miejscach
przechowywała się w sercach rodaków. Chociaż zagrzebano ich tu
na pustych rozłogach , by nawet westchnienia pobożnego za nich nikt
nie przesiał do Boga, ten Bóg sprawiedliwy, natchnął myśl zbożną ludzi dobrej woli,
że szczątki ich odnaleźli i przenieśli skrycie stąd na
poświęconą ziemię, a na tym tu miejscu kaźni
dziś stawiamy krzyż!
I uświęconą została ziemia, gdzie
jednego krew się polała , gdzie drugiego męczennika zwłoki
bezczelnie sponiewierano. Od dzisiaj, każdy przechodzień z pokorą
uchyli głowę, czcząc pamięć męczenników. O, spoczywajcie w
pokoju bohaterowie wolności! Krew wasza nie nadaremnie została
przelaną, jutrzenka swobody już świta! Niezadługo, a już na
wolnej ziemi będziecie spoczywać. Dzisiaj dopiero mogliśmy
uczcić Was tu na tym miejscu. I dzisiaj możemy tu, u stóp tego
krzyża, z głębi serca zawołać:
O Panie my już tyle krzyżów na
Golgotę ponieśliśmy ..
Zmiłuj się nad nami! Niechaj to
będzie krzyż jeden z ostatnich !
Po tym przemówieniu odśpiewano "Boże
coś Polskę", a następnie z sercem przepełnionym
najgorętszymi uczuciami powracano grupami do miasta . Potoki złotego
słońca czarownymi blaski odbijały się w śnieżnych, puszystych
kryształkach. Było to śliczne, zimowe południe, budzące jakowąś
moc, tęsknotę, nadzieję.
Powstanie styczniowe, po
osiemnastomiesięcznych bojach, zostało zgniecione. Mimo
beznadziejności i rozpaczliwej sytuacji, zerwali się do orężnej
walki z caratem rosyjskim i w imię Niepodległości nieśli w
ofierze swą krew, katorgę i życie.
,,dla nas żołnierzy wolnej Polski
powstańcy 1863 roku są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski,
walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót
żołnierskich"
(Naczelny Wódz Józef Piłsudski )
[ Odsłonięcie
pomnika-kapliczki Powstańców 1863 r. - Wincentego Bunszusa i Adolfa
Szoppego - na Kostce w Łowiczu, 24 stycznia 1932 r.; przemawia
Przewodniczący Komitetu Obchodu 70. Rocznicy Powstania Styczniowego,
starosta łowicki Kazimierz Wiąckowski, fot. NN, Zbiór fotografii z
Łowicza i powiatu łowickiego. ]
W 1932 r. drewniany krzyż przy ulicy
Powstańców 1863(dawna ul. Na Kostce) zastąpiono
pomnikiem-kapliczką z żelaznym krzyżem, który stanął na
wydzielonej części boiska sportowego 10 Pułku Piechoty. W czasie
II wojny światowej pomnik został zniszczony przez Niemców.
W 100 rocznicę Powstania Styczniowego
1963 roku , pomnik został odbudowany.
Warto wspomnieć, że mosiężną
tabliczkę, ktoś
ukradł. W tej chwili tekst wyryty jest w kamieniu.
Wydarzenia z Powstania Styczniowego